Sonda
Która z drużyn będzie czarnym koniem fazy pucharowej LM?
Aktualności

Pogrom na Old Trafford!

07.02.2010 00:36, Rafał Bedlewicz, wyświetleń: 527

Czerwone Diabły stanęły dziś zarówno przed szansą, jak i obowiązkiem - tą pierwszą było zdobycie fotela lidera Premier League, tym drugim - godne uczczenie pamięci ofiar monachijskiej katastrofy w 52. jej rocznicę. Szansa wykorzystana - United zdobywa 3 punkty i wysuwa się na czoło wyścigu o mistrzowski tytuł. Obowiązek wypełniony - zwycięstwo osiągnięte zostało w rozmiarze aż 5:0, a gra zdawała się być wyrazem tego, jak ważna jest dla piłkarzy pamięć o wydarzeniach sprzed 50 lat.

Spotkanie rozpoczęło się minutą ciszy ku chwale tych wszystkich związanych z United, którzy przeszło pół wieku temu zginęli w katastrofie lotniczej na terenie Niemiec. Nie był to jednak jedyny związany z wydarzeniem akcent dzisiejszego dnia - chóralne śpiewy kibiców, banery, okrzyki - wszystko to z pewnością mocno napełniło rodziny ofiar wiarą w ludzi.

Początek pojedynku to zgodne z wcześniejszymi oczekiwaniami - ataki gospodarującego dziś Manchesteru United. Sytuacja z biegiem czasu klarowała się coraz mocniej - Pompeys stać było tylko na pojedyncze akcje. Po 20 minutach spotkania pierwsze kartki obejrzeli kolejno Danny Webber i Jammie O'Hara. W 34. goście jasno dali znać, że dzisiejszego popołudnia nie zamierzają wyłącznie asystować mistrzom kraju - po jednym ze strzałów piłkę z linii bramkowej wybijać musiał Johny Evans. Akcja ta wyraźnie pobudziła United do działania - w 35. minucie po podaniu Neville'a przed świetną okazją stanął Dimitar Berbatov. Piłka jednak minęła nieznacznie słupek bramki gości. Chwilę później sędzia pokazał już trzecią kartkę piłkarzowi Pompeys tego dnia - tym razem za brutalny faul ukarany został Tal Ben-Haim. Pierwszą bramkę kibice obejrzeli na chwilę przed końcem pierwszej połowy - w 40. minucie footballówkę w pole karne zagrał Darren Fletcher - akcję głową świetnie wykończył Wayne Rooney. W 45. kolejną bramkę dołożyli na spółkę Nani i Anthony Vanden Borre - ten pierwszy przeprowadził sprawną indywidualną akcję zwieńczoną dośrodkowaniem, ten drugi niefortunnie odbił piłkę w światło bramki, a zmylony David James mimo niewielkiego tempa footballówki nie zdołał jej wybronić. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 2:0. Na drugą goście wyszli nieco bardziej rządni wywiezienia z Old Trafford choćby jednego punktu. Mimo to pierwszą stuprocentową sytuację stworzyli sobie United - w 55. minucie będąc sam na sam przed Jamesem piłki w siatce nie zdołał umieścić Valencia. Co nie udało się Ekwadorczykowi, udało się Carickowi - bramka po rykoszecie na 3:0 dała Czerwonym Diabłom pewność, że dzisiejszego popołudnia nic groźnego stać się im już nie może. Dodajmy jednak, że trafienie zostało uznane golem samobójczym i wpisane na konto Richarda Hughesa, od którego piłka nieszczęśliwie się odbiła. Bramkę na 4:0 strzelił Berbatov zwieńczając spokojny spacer w polu karnym przeciwników zaskakującycm, precyzyjnym strzałem z okolic szesnastego metra. W 66. minucie doszło do potrójnej zmiany - Mame Biram Diouf, Michael Owen oraz Darron Gibson zastąpili Rooneya, Berbatowa i Fletchera. 3 minuty po zmianie Pompeys zaliczyli trzeciego samobója - tym razem po dośrodkowaniu Evry piłkę do bramki skierował Marc Wilson. Spotkanie do końca już tylko sporadycznie przykuwało uwagę, coraz mocniej sprawiając wrażenie, że United nie będą dziś szukać zwycięstwa w historycznych rozmiarach. Przed końcowym gwizdkiem żółte kartki obejrzeli jeszcze Kevin-Prince Boateng i Diouf. Wynik meczu 5:0.

Dzisiejsza porażka Portsmouth to tylko jeden z wielu problemów klubu - finanse Pompeys wciąż gnębi dług 60 milionów, możliwe że niedługo za sprawą wyroku sądu wzrośnie on z resztą o 11 milionów. Pensji od 3 miesięcy nie widział żaden z zawodników, klub zajmuje ostatnie miejsce w lidze, a uratować przed spadkiem mógłby go tylko cud. Jak to na ogół bywa - ryba psuje się od głowy. Właściciel zespołu - miliarder z Hongkongu, Balrama Chainraia od dawna zdaje się nie interesować zespołem przyznając nawet ostatnio, że na footballu kompletnie się nie zna a klubu do niczego nie potrzebuje. Z kolei United dzięki zwycięstwu awansowało na pierwszą lokatę w lidze i zostanie na nim, jeżeli jutro w szlagierze Chelsea przeciw Arsenalowi nie zdobędzie kompletu punktów.

Manchester - Portsmouth 5:0 (2:0) Rooney 40', Vanden Borre (og) 45', Hughes (og) 59', Berbatov 62', Wilson (og) 69'

10 1,13227
Oceń ten artykuł:
10.00 (1 ocen)
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Zarejestruj się
  • chelseafantito, 07.02.2010 14:30
    Arsenal i tak wysiądzie liczy się tylko MU i Chelsea
  • Adis, 07.02.2010 14:25
    Dla MU było by najlepiej gdyby Chelsea zremisowała z Arsenalem
  • Robert89, 07.02.2010 14:20
    Wszystko zgodnie z planem teraz tyko trzeba czekać na potknięcie się Chelsea.
  • ardziej, 07.02.2010 14:01
    Ojejku, 3 samobóje ?
    Dobrze, że nie jeden te wszystkie strzelił ;]
    Widzę, że ostatnimi czasy newsy się wydłużają - to fajnie ;]
  • ronix80, 07.02.2010 13:48
    komentownie mecz>??? czy meczów?
  • Pawlo.ManUtd, 07.02.2010 13:27
    Zapraszam na relacje radiową z meczu Chelsea-Arsenal o 17.00

    http://komentowaniemeczw.radyjk o.net/

    Dopiero się uczę więc proszę o wyrozumiałość;)
  • cygus1, 07.02.2010 13:23
    Brawo!! MUFC.:)
  • lukasz_17, 07.02.2010 11:44
    Świetny mecz united i kolejny gol Rooneya, GLORY GLORY MAN UNITED!!!
  • man1878utd, 07.02.2010 11:16
    i tak trzymac GLORY MANCHESTER UNITED!!!
  • Ricky6, 07.02.2010 10:33
    widać MU w formie ... trochę to smuci bo Milan właśnie ją stracił ale patrząc na mecz z Realem to może być powtórka z rozrywki
  • L19MaTeUsZ16L, 07.02.2010 10:15
    3-2 Dla Gości.Masz Racje Carmal gol powinien zostac uznany Carrickowi.Goście chyba nie liczyli na zdobycie tutaj 1 pkt lub 3.Prawo MANU
  • Speedy Gonzales, 07.02.2010 10:11
    Jakby nie patrzec, to zawodnicy Portsmouth byli lepsi, strzelajac wiecej bramek :D
  • YOSHEE, 07.02.2010 10:07
    jak to możliwe? (og) = samobój?! aż trzy!?ahah
  • ronix80, 07.02.2010 09:50
    Nie mogło byc inaczej :)
  • Camral, 07.02.2010 01:28
    Ale gol z 59` powinien zostać uznany Carrickowi bo on strzelil i odbiło się od obrońcy .. a na 5:0 to koleś se normlanie zapakował pod poprzeczke :D
  • allez_ol, 07.02.2010 00:43
    Tak logicznie patrząc to Portsmouth wygrało 3:2, ale zasady piłki mówią inaczej. :P
Bitwy Kibiców - Nowy sezon
Zarejestruj się, głosuj na swój ulubiony klub i zgarnij atrakcyjne nagrody.
  1. Zobacz na czym polega ta gra
  2. Nie zwlekaj, głosuj już teraz
Kalendarium - marzec 2010
Terminarz


Video