Pogrom na Old Trafford!
Czerwone Diabły
stanęły dziś zarówno przed szansą, jak i obowiązkiem - tą pierwszą było zdobycie fotela lidera Premier League, tym drugim - godne uczczenie pamięci ofiar monachijskiej katastrofy w 52. jej rocznicę. Szansa wykorzystana - United zdobywa 3 punkty i wysuwa się na czoło wyścigu o mistrzowski tytuł. Obowiązek wypełniony - zwycięstwo osiągnięte zostało w rozmiarze aż 5:0, a gra zdawała się być wyrazem tego, jak ważna jest dla piłkarzy pamięć o wydarzeniach sprzed 50 lat.
Spotkanie rozpoczęło się minutą ciszy ku chwale tych wszystkich związanych z United, którzy przeszło pół wieku temu zginęli w katastrofie lotniczej na terenie Niemiec. Nie był to jednak jedyny związany z wydarzeniem akcent dzisiejszego dnia - chóralne śpiewy kibiców, banery, okrzyki - wszystko to z pewnością mocno napełniło rodziny ofiar wiarą w ludzi.
Początek pojedynku to zgodne z wcześniejszymi oczekiwaniami - ataki gospodarującego dziś Manchesteru United. Sytuacja z biegiem czasu klarowała się coraz mocniej - Pompeys
stać było tylko na pojedyncze akcje. Po 20 minutach spotkania pierwsze kartki obejrzeli kolejno Danny Webber i Jammie O'Hara. W 34. goście jasno dali znać, że dzisiejszego popołudnia nie zamierzają wyłącznie asystować mistrzom kraju - po jednym ze strzałów piłkę z linii bramkowej wybijać musiał Johny Evans. Akcja ta wyraźnie pobudziła United do działania - w 35. minucie po podaniu Neville'a przed świetną okazją stanął Dimitar Berbatov. Piłka jednak minęła nieznacznie słupek bramki gości. Chwilę później sędzia pokazał już trzecią kartkę piłkarzowi Pompeys
tego dnia - tym razem za brutalny faul ukarany został Tal Ben-Haim. Pierwszą bramkę kibice obejrzeli na chwilę przed końcem pierwszej połowy - w 40. minucie footballówkę w pole karne zagrał Darren Fletcher - akcję głową świetnie wykończył Wayne Rooney. W 45. kolejną bramkę dołożyli na spółkę Nani i Anthony Vanden Borre - ten pierwszy przeprowadził sprawną indywidualną akcję zwieńczoną dośrodkowaniem, ten drugi niefortunnie odbił piłkę w światło bramki, a zmylony David James mimo niewielkiego tempa footballówki nie zdołał jej wybronić. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 2:0. Na drugą goście wyszli nieco bardziej rządni wywiezienia z Old Trafford choćby jednego punktu. Mimo to pierwszą stuprocentową sytuację stworzyli sobie United - w 55. minucie będąc sam na sam przed Jamesem piłki w siatce nie zdołał umieścić Valencia. Co nie udało się Ekwadorczykowi, udało się Carickowi - bramka po rykoszecie na 3:0 dała Czerwonym Diabłom
pewność, że dzisiejszego popołudnia nic groźnego stać się im już nie może. Dodajmy jednak, że trafienie zostało uznane golem samobójczym i wpisane na konto Richarda Hughesa, od którego piłka nieszczęśliwie się odbiła. Bramkę na 4:0 strzelił Berbatov zwieńczając spokojny spacer w polu karnym przeciwników zaskakującycm, precyzyjnym strzałem z okolic szesnastego metra. W 66. minucie doszło do potrójnej zmiany - Mame Biram Diouf, Michael Owen oraz Darron Gibson zastąpili Rooneya, Berbatowa i Fletchera. 3 minuty po zmianie Pompeys
zaliczyli trzeciego samobója - tym razem po dośrodkowaniu Evry piłkę do bramki skierował Marc Wilson. Spotkanie do końca już tylko sporadycznie przykuwało uwagę, coraz mocniej sprawiając wrażenie, że United nie będą dziś szukać zwycięstwa w historycznych rozmiarach. Przed końcowym gwizdkiem żółte kartki obejrzeli jeszcze Kevin-Prince Boateng i Diouf. Wynik meczu 5:0.
Dzisiejsza porażka Portsmouth to tylko jeden z wielu problemów klubu - finanse Pompeys
wciąż gnębi dług 60 milionów, możliwe że niedługo za sprawą wyroku sądu wzrośnie on z resztą o 11 milionów. Pensji od 3 miesięcy nie widział żaden z zawodników, klub zajmuje ostatnie miejsce w lidze, a uratować przed spadkiem mógłby go tylko cud. Jak to na ogół bywa - ryba psuje się od głowy. Właściciel zespołu - miliarder z Hongkongu, Balrama Chainraia od dawna zdaje się nie interesować zespołem przyznając nawet ostatnio, że na footballu kompletnie się nie zna a klubu do niczego nie potrzebuje. Z kolei United dzięki zwycięstwu awansowało na pierwszą lokatę w lidze i zostanie na nim, jeżeli jutro w szlagierze Chelsea przeciw Arsenalowi nie zdobędzie kompletu punktów.
Manchester - Portsmouth 5:0 (2:0) Rooney 40', Vanden Borre (og) 45', Hughes (og) 59', Berbatov 62', Wilson (og) 69'
Zarejestruj się
Zarejestruj się, głosuj na swój ulubiony klub i zgarnij atrakcyjne nagrody.
Dobrze, że nie jeden te wszystkie strzelił ;]
Widzę, że ostatnimi czasy newsy się wydłużają - to fajnie ;]
http://komentowaniemeczw.radyjk o.net/
Dopiero się uczę więc proszę o wyrozumiałość;)