City ogrywa Chelsea, powrót Teveza

Autor: Tomasz Delimat | 21.03.2012 22:47 | komentarzy: 17 | kategoria: News |

Manchester City pokonał Chelsea Londyn 2:1 w szlagierze Premier League. Asystę przy zwycięskim golu zaliczył Carlos Tévez, który dziś pojawił się na boisku pierwszy raz od września.

Od początku meczu to ekipa City miała przewagę. Podopieczni Roberto Manciniego nie mogli pozwolić sobie na stratę punktów, by nie dać jeszcze bardziej odskoczyć w tabeli Manchesterowi United, rywalowi w walce o tytuł mistrzowski. W pierwszej połowie zespół z Etihad Stadium stworzył sobie dwie świetne sytuacje do objęcia prowadzenia. Najpierw w 8. minucie Petra Cecha próbował lobować Samir Nasri, lecz bramkarza Chelsea uratowała poprzeczka. W 29. minucie natomiast Frank Lampard podał piłkę do... Mario Balotelliego, ten wyszedł na czystą pozycję, lecz uderzył niecelnie. 

Początek drugiej połowy wyglądał podobnie, jak pierwsza część - to Manchester był stroną przeważającą. W 60. minucie gola niespodziewanie strzeliła jednak Chelsea. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Gary'ego Cahilla, ten bez zastanowienia uderzył, a futbolówka odbiła się jeszcze niefortunnie od Yayi Toure i zupełnie zmyliła Joe Harta. 

Zaraz po stracie bramki, w miejsce Nigela de Jonga trener Roberto Mancini zdecydował się wprowadzić Teveza. Argentyńczyk pojawił się na boisku pierwszy raz od pół roku - część kibiców  City przywitała go gwizdami, część zaś brawami. Ostatecznie jednak popularny „Apacz” walnie przyczynił się do końcowego sukcesu.

W 78. minucie Pablo Zabaleta trafił w polu karnym piłką w rękę Michaela Essiena, a arbiter Mike Dean zdecydował się wskazać na jedenasty metr. Decyzja była kontrowersyjna, obaj gracze znajdowali się bowiem w bliskiej odległości od siebie, co często jest okolicznością usprawiedliwiającą niefortunnie interweniującego gracza. Tym razem sędzia był jednak nieugięty, a rzut karny na bramkę zamienił pewnym strzałem Sergio Agüero. 8 minut później w łaski fanów na Etihad Stadium ponownie wkupił się zaś Carlos Tévez. Piłkę podał do Argentyńczyka Samir Nasri, a Tévez popisał się błyskotliwym odegraniem do Francuza, który pokonał skracającego kąt Cecha. 

Wynik 2:1 dla Manchesteru City utrzymał się do końca. Wciąż zatem drużyna ta ma punkt straty do prowadzącego w tabeli Manchesteru United, przy takiej samej ilości rozegranych spotkań. Chelsea natomiast traci już pięć „oczek” do czwartego w tabeli Tottenhamu i sześć do trzeciego Arsenalu.

Manchester City - Chelsea Londyn 2:1 (0:0) Agüero 78' z karnego, Nasri 86' - Gary Cahill 60'

Czytaj więcej o: Chelsea FC, Anglia, Manchester City, Carlos Tevez, Samir Nasri, Sergio Aguero, Gary Cahill

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Jose Mourinho: Brakuje nam konsekwencji

    Jose Mourinho przyznał, że Manchesterowi United brakuje konsekwencji, aby móc rywalizować o mistrzostwo z tak mocnym rywalem jak Manchester City.

    czytaj więcej
  • Rudiger: Nie krytykowałem trenera, tylko nasz zespół

    Antonio Rüdiger w końcówce sezonu stracił miejsce w składzie Antonio Conte. Środkowy obrońca uważa, że powodem takiej decyzji trenera są jego słowa w wywiadzie, które zostały opatrznie zrozumiane. Piłkarz kategorycznie zaprzecza, że chciał skrytykować Włocha i czuje się jakby jego słowa zostały źle odebrane.

    czytaj więcej
  • Aguero już po operacji

    Snajper Manchesteru City od dłuższego czasu skarżył się na problemy z kolanem. Z tego właśnie powodu Sergio Agüero ominął dwa ligowe mecze ze Stoke City i Evertonem. Następnie pokazał się w derbach Manchesteru, gdzie mecz zaczynał jako rezerwowy, podobnie było w Lidze Mistrzów z Liverpoolem.

    czytaj więcej
  • Wysokie premie dla „The Citizens”. Nowy kontrakt dla Pepa!

    Zarząd Manchesteru City przygotował dla swoich piłkarzy sowite premie za wygraną w lidze oraz Pucharze Ligi Angielskiej.

    czytaj więcej
  • Rollercoaster na St. Mary's Stadium. Debiut i gol Bednarka!

    W meczu 34. kolejki Premier League piłkarze Southampton FC i Chelsea FC zgotowali swoim kibicom horror okraszony pięcioma golami. Do 70. minuty mieliśmy ogromną niespodziankę, gdyż „Święci” prowadzili 2:0, jednak to, co wydarzyło się potem, przejdzie do historii Premiership.

    czytaj więcej

Komentarze (17)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze