Barcelona zwycięska, kanonada na El Riazor!

Autor: Grzegorz Góra | 20.10.2012 23:50 | komentarzy: 30 | kategoria: Recenzja meczu |

Po niesamowitym spotkaniu na stadionie w La Corunii piłkarze FC Barcelony pokonali miejscowe Deportivo 5:4. Bohaterem spotkania byli zdobywca hat-tricka Leo Messi oraz Cesc Fàbregas, który zaliczył trzy asysty.

Przed spotkaniem na El Riazor szkoleniowiec Deportivo la Coruña Jose Luis Oltra zapowiadał, że ma plan jak pokonać u siebie FC Barcelonę. Jeśli faktycznie takowy posiadał, musiał on runąć już w 3. minucie, kiedy po podaniu Cesca Fàbregasa Jordi Alba otworzył wynik spotkania. Co więcej, po kolejnych pięciu minutach, piłkarze Vilanovy prowadzili już 2:0, a gola po podaniu Leo Messiego zdobył Cristian Tello. Od pierwszego gwizdka „Duma Katalonii” bezwzględnie dominowała na boisku, a gospodarze nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Victora Valdesa. W 18. minucie, po kolejnym „rozklepaniu” defensywy Deportivo, Aranzubia ponownie wyjmował piłki z siatki. Tym razem, kapitalnie dysponowany tego dnia Fàbregas, doskonałym podaniem piętą obsłużył Leo Messiego, który mocnym strzałem podwyższył na 3:0. Chwilę później filigranowy Argentyńczyk bliski był strzelenia swojej drugiej bramki w tym meczu, jednak tym razem golkiper gospodarzy popisał się refleksem i sparował piłkę na rzut rożny.

W 26. minucie kibice Deportivo po raz pierwszy tego wieczora mogli wznieść ręce w geście triumfu. Arbiter w dość kontrowersyjnych okolicznościach dopatrzył się faulu Javiera Mascherano w polu karnym i podyktował  „jedenastkę"  dla gospodarzy, którą na gola zamienił Pizzi. Bramka dla podopiecznych trenera Oltry pozwoliła odzyskać im wiarę dobry rezultat i z każdą minutą coraz częściej gościli oni w  „szesnastce" Valdesa. Zdezorientowani piłkarze Tito Vilanovy pozwoli nabrać gospodarzom rozpędu, a ci w 38. minucie strzelili bramkę kontaktową. W zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym piłka trafiła na szesnasty metr pod nogi Bergantiñosa, a ten mocnym strzałem pokonał Victora Valdesa, który zamiast pewnie złapać piłkę, wpuścił ją po rękach do siatki. Gdy wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, po raz kolejny panaceum na kłopoty „Blaugrany” okazał się Messi. W 43. minucie trzecią już tego dnia asystą popisał się Fàbregas, który kapitalnym zagraniem w uliczkę wypuścił Argentyńczyka, a ten mierzonym strzałem w długi róg podwyższył na 4:2 i na przerwę Katalończycy schodzili z dwubramkowym prowadzeniem.

Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze, a dokładnie Pizzi, który w 47. minucie kapitalnym strzałem z rzutu wolnego pokonał Valdesa, po raz kolejny dając nadzieję piłkarzom z La Corunii. Nie minęły dwie minuty, a piłkarze Vilanovy oprócz gola stracili jeszcze Mascherano, który po raz kolejny padł ofiarą Rikiego. Tym razem napastnik Deportivo nadział się na łokieć Argentyńskiego obrońcy Barcelony i w dość aktorski sposób „zarobił” dla zawodnika Blaugrany drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę. Podrażnieni niesprawiedliwymi decyzjami arbitra gracze z Katalonii ruszyli do ataku i już w 53. minucie mogli zdobyć piątego gola, jednak po rzucie wolnym wykonywanym przez Messiego piłka tylko odbiła się od lewego słupka bramki gospodarzy. Grająca w dziesiątkę Barca zmuszona była do korekty ustawienia, dlatego Tito Vilanova najpierw wprowadził na murawę Adriano, a następnie Pedro, który już w pierwszym kontakcie z piłką mógł zdobyć bramkę, jednak jego strzał, po kolejnym genialnym dograniu Fàbregasa, okazał się niecelny.

Po godzinie gry, sytuacja na murawie El Riazor nieco się uspokoiła i obie drużyny zwolniły tempo rozgrywania akcji, mając na uwadze fakt, że następna bramka może zaważyć na końcowym wyniku spotkania. Grający w przewadze piłkarze Deportivo przesunęli się pressingiem na połowę Barcelony, a ta zmuszona była do dokładnego rozgrywania piłki już od własnej „szesnastki”.  Było to o tyle łatwiejsze, że od 60. minuty na boisku przebywał już Xavi Hernandez, który mądrze rozprowadzał piłki do kolegów z drużyny. Na kolejną groźną sytuację kibice czekali aż do 76. minuty. Po solowej akcji Leo Messiego było już 3:5, a Argentyńczyk, który w dzisiejszym meczu miał odpoczywać, skompletował hat-tricka. Gdy wydawać się mogło, że na El Riazor nic już Barcelonie nie grozi, Katalończycy, a dokładnie Jordi Alba, napytali sobie przysłowiowej biedy. Obrońca reprezentacji Hiszpanii wygrał powietrzny pojedynek o piłkę z Rikim, po czym… technicznym lobem pokonał swojego bramkarza dając gospodarzom kolejną nadzieję na korzystny rezultat. W 90. minucie, podczas wykonywania jednego z rzutów rożnych w polu karnym Barcelony pojawił się nawet Aranzubia, jednak ani on, ani żaden z jego kolegów nie zdołali strzelić upragnionego gola wyrównującego i ostatecznie to piłkarze Tito Vilanovy cieszyli się po końcowym gwizdku z kompletu punktów.

W meczu w La Corunii było wszystko – 9 bramek, hat-trick, czerwona kartka i bramka samobójcza. Każdy kto dzisiejszy wieczór spędził z Primera Division nie mógł być rozczarowany.

Deportivo La Coruña – FC Barcelona 4:5 (2:4) Pizzi 26’, 47’, Bergantiños 37’, Alba 79’(sb) – Jordi Alba 3’, Cristian Tello 8’, Lionel Messi 18’, 43’, 76’

Deportivo La Coruña: Aranzubia - Laure, Marchena, Ze Castro, Ayoze - Aguilar, Bergantños – Gama (Oliveira 60’), Valeron (Camuñas 60’), Pizzi – Riki

FC Barcelona: Valdes - Montoya, Mascherano, Song, Alba - Busquets, Iniesta, Fàbregas (Xavi 60’) – Tello (56’ Pedro), Messi, Villa (54’ Adriano)

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Hiszpania, Lionel Messi, Jordi Alba, Cesc Fabregas, Deportivo La Coruna

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (30)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze