Bezradna Borussia, już 10 punktów straty do Bayernu

Autor: Patryk Prokulski | 07.12.2013 20:26 | komentarzy: 27 | kategoria: Recenzja meczu |

Hit Bundesligi zapowiadany jako pojedynek Lewandowskiego z Kießlingiem, potoczył się zgoła inaczej, niż wszyscy się spodziewali. Obaj snajperzy w tym meczu zeszli na drugi plan, a poziom spotkania nie należał do wysokich. Głównie przez słabość gospodarzy.

Już przed meczem w obozie Borussi panował lekki niepokój. W przypadku porażki BVB traciłaby już 6 punktów do „Aptekarzy”, a o mistrzostwie mogłaby raczej zapomnieć. Tymczasem w tym arcyważnym meczu od pierwszego gwizdka nie mógł zagrać Marco Reus. Dzisiaj było widać, że ten pomocnik w dobrej formie jest najważniejszym graczem w talii Kloppa.

Pomimo tego, nic nie zapowiadało katastrofy, którą w wykonaniu gospodarzy przyszło nam oglądać, gdy tuż po rozpoczęciu meczu Lewandowski był bliski pokonania Bernda Leno po dośrodkowaniu Aubameyanga. Kolejne minuty  przebiegały pod znakiem ataków piłkarzy w żółto-czarnych koszulkach, jednak nic z tego nie wynikło. Jak się miało okazać, to jedyny niezły okres w pierwszej połowie w wykonaniu Borussii. Po stracie gola gra Dortmundu zupełnie się posypała – ataki przeprowadzane jedynie prawą stroną, z których nie wynikały żadne groźne sytuacje, zupełnie niewidoczni Aubameyang i Lewandowski, ten drugi zresztą z konieczności cofający się po piłkę aż na własną połowę. Rezerwowa linia obrony, którą Klopp musi wystawiać już od dłuższego czasu, kompletnie gubiła się pod naporem ataków Leverkusen.

Zresztą to właśnie szkolny błąd obrońcy, Manuela Friedricha, doprowadził do straty bramki. Po jego niecelnym podaniu Castro idealnie wyłożył piłkę Sonowi, a Koreańczyk ze spokojem minął Weidenfellera i wpakował ją do siatki. 0-1 po 45 minutach to najniższy możliwy wymiar kary, bowiem Bayer mógł prowadzić nawet trzema bramkami. Najpierw lob Hegelera zza pola karnego był nieco zbyt mocny, a później Weidenfeller fantastycznie obronił sytuację sam na sam z Sonem.

Po zmianie stron obraz gry wyglądał niemal identycznie – spokój i organizacja gry „Aptekarzy” i brak konkretów ze strony Borussii. W 62. minucie Klopp postanowił wprowadzić do gry Reusa, który miał 30 minut na odmianę gry swojej ekipy. Po pomocniku widać było, że nie jest w pełni sił, a najwięcej (co nie oznacza, że dużo) zagrożenia pod bramką gości dawały dortmundczykom stałe fragmenty gry. Nawet czerwona kartka w 80. minucie dla Spahicia po ostrym faulu na Lewandowskim nie pomogła gospodarzom odrobić strat. Obraz nędzy i rozpaczy dopełnił w doliczonym czasie gry Sokratis, łapiąc niepotrzebną drugą żółtą kartkę. BVB z dużą dozą prawdopodobieństwa wypada z walki o mistrzowską paterę, a co więcej, tyle samo punktów ma już imienniczka z Moenchengladbach.

Borussia Dortmund — Bayer Leverkusen 0:1 (0:1)  Son 18'

 

Czytaj więcej o: Niemcy, Borussia Dortmund, Bayer Leverkusen, Heung-Min Son

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (27)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze