Napoli wygrywa, ale odpada z Ligi Mistrzów!

Autor: Patryk Prokulski | 11.12.2013 22:49 | komentarzy: 20 | kategoria: Recenzja meczu |

Czego zabrakło Napoli do awansu do 1/8 finału Champions League? Jednej bramki więcej dzisiaj przeciwko Arsenalowi? Większej koncentracji w meczu u siebie z Borussią, kiedy to Zuniga strzelił samobója na 2-1 w 88. minucie? Większej zaciekłości na Signal Iduna Stadium? Na przestrzeni prawie 4 miesięcy gry o być albo nie być w grupie śmierci zadecydowały detale.

Spotkanie decydujące o awansie do 1/8 finału Ligi Mistrzów zapowiadało się wyśmienicie. Napoli po świetnym początku sezonu obniżyło loty, ale dziś miało wznieść się na wyżyny, by w ogóle myśleć o dalszej grze w Champions League. Pierwsza połowa spotkania w Neapolu pokazała jednak, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno. Od początku w szykach gospodarzy panował wielki zamęt i nieskładna gra. Choć ambitny pressing i waleczność cechowała graczy Beniteza, nie potrafili oni przekuć tego w konkrety pod bramką Szczęsnego. Częściowo spowodowane to było świetną grą w obronie Kanonierów, zwłaszcza Kościelnego i Jenkinsona, a częściowo winę za to ponosili sami gracze w żółtych strojach, którzy nie mieli wyraźnej koncepcji gry. Środek pola opanowali goście, dowodzeni przez świetnego i wszechobecnego Flaminiego, a ofensywne wejścia bocznych obrońców, czyli Armero i Maggio nie wnosiły wiele. Najlepszą okazję paradoksalnie sprezentował gospodarzom Szczęsny, którego fatalne wybicie piłki trafiło wprost na głowę Higuaina, lecz Argentyńczyk miał zbyt mało czasu, by umiejętnie skierować ją do siatki. Z drugiej strony gracze Wengera umiejętnie kontrolowali przebieg spotkania, posiadając inicjatywę przez większość czasu. Sami mogli już przed przerwą poważnie zbliżyć się do wyjścia z grupy, gdy po błyskawicznej wymianie podań z lewej strony pola karnego mocno uderzał Giroud.

Początek drugiej połowy przyniósł intensyfikację ataków Napoli. Coraz większa zaciekłość zmusiła Kanonierów do popełniania pierwszych błędów. Katalizatorem lepszej gry gospodarzy było z pewnością wejście Lorenzo Insigne, który zmienił mało widocznego Pandeva, a gra Włochów, choć z wykorzystaniem tych samych środków, zaczęła się kleić. Chwilę po wznowieniu świetnie w pole karne przedarł się Armero, ale zabrakło mu instynktu napastnika w decydującym momencie. Po kilku minutach po błędzie Kościelnego do pozycji strzeleckiej doszedł Callejon, ale jego strzał z kilkunastu metrów minął długi słupek bramki Polaka. Kolejne akcje nie przynosiły skutku, lecz każdy zgromadzony na stadionie wyczuwał, że bramka wisi w powietrzu.

I wreszcie, zgromadzeni zarówno na stadionie, jak i przed telewizorami doczekali się emocji godnych wagi spotkania. W 73. minucie, po kolejnym rajdzie Armero piłka trafiła na 23. metr do Callejona, ten podał do Higuaina, a „Pipita” pomimo asysty obrońcy na plecach z zimna krwią uderzył po ziemi ze skraju szesnastki, wprawiając fanów na Stadio Sao Paulo w ekstazę. W obliczu remisującej równolegle Borussi wynik ten dawał gospodarzom upragniona 1/8 finału Champions League. Nadzieje Włochów wzrosły jeszcze bardziej 2 minuty później, gdy z boiska wyleciał Arteta. Kiedy w międzyczasie kibiców na stadionie do rozpaczy doprowadziła informacja o prowadzeniu Borussii na Stade Velodrone. W tym momencie Napoli potrzebowało jeszcze 2 goli, by awansować kosztem Arsenalu. Udało się zdobyć tylko jedną więcej, kiedy Callejon przelobował Szczęsnego po pięknym podaniu Insigne. Tym samym Napoli stało się pierwszą drużyną w historii Ligi Mistrzów, która zdobyła w grupie 12 punktów, a mimo to z niej nie wyszła.   

Napoli - Arsenal 2:0 (0:0) Higuain 73', Callejon 90+3'

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Arsenal FC, Anglia, Włochy, Gonzalo Higuain, Jose Callejon, SSC Napoli

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (20)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze