Pojedynek niepokonanych

Autor: Patryk Prokulski | 05.10.2014 08:00 | komentarzy: 8 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Kiedy w Anglii dochodzi do starć Chelsea z Arsenalem, wiadomo, że będzie ciekawie. Zwłaszcza za kadencji Jose Mourinho, którego medialne wojenki z Arsenem Wengerem od lat stanowią pożywkę dla dziennikarzy i kibiców. Do tego dochodzi postać Cesca Fabregasa, który po raz pierwszy wystąpi w niebieskiej koszulce przeciwko klubowi, w którym spędził osiem lat.

Mecz mający wiele podtekstów po raz kolejny rozpoczął się już kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem arbitra, kiedy to zapytany przez dziennikarzy The Special One musiał odnieść się do pamiętnych słów z zeszłego sezonu, gdy nazwał szkoleniowca Kanonierów „specjalistą od porażek”. Portugalczyk, sondowany czy przeprosi za swoje słowa Francuza, wypalił, że i on nie został przeproszony za insynuacje, jakoby Chelsea odpuszczała końcówkę ostatniego sezonu. Można domyślić się, że takim zdaniem Mou nie stara się zakopać wojennego topora, a wręcz jeszcze bardziej go naostrzyć.

Wengerowi z pewnością jednak bardziej niż na przeprosinach, zależy na zmazaniu plamy po ostatnim blamażu, kiedy to Kanonierzy zostali zbombardowani przez  armaty ze Stamford Bridge, przyjmując aż sześć trafień w marcu tego roku. W tamtym spotkaniu gracze Wengera nie istnieli, dodatkowo już od 15. minuty grając w osłabieniu, gdy za zagranie Chamberlaina w polu karnym z boiska wyleciał… Kieran Gibbs.

Jeżeli spojrzymy na ostatnie starcia pomiędzy obiema ekipami, to możemy uznać, że słowa Mourinho o Francuzie, nawet jeśli wyjątkowo niedyplomatyczne, mają solidne podstawy. Ostatnich sześć starć The Blues z The Gunners to cztery wygrane tych pierwszych i dwa remisy. Bilans bramkowy? 19 do 2 dla Chelsea. Aby znaleźć ostatnią wygraną potyczkę Kanonierów z ekipą ze Stamford Bridge, musimy cofnąć się do 2011 roku i zwycięstwa 5:3 na wyjeździe. Wenger jest jednak dobrej myśli i w wywiadzie stwierdził, że zespół jest w stanie odmienić niekorzystną historię ostatnich starć.

Mecz ten będzie wyjątkowy także dla Cesca Fabregasa, który jeszcze niedawno zapowiadał, że w Anglii może występować tylko w koszulce Arsenalu. O jego transferze powiedziano już wiele, a Wenger, choć zaznaczył w wywiadzie, że Hiszpan chciał wrócić na Emirates, to według niego umowa z Chelsea była zawarta na długo przed oknem transferowym. Dodał też, że jego linia pomocy wyglądała już bardzo dobrze i Arsenal nie potrzebował Fabregasa. Czy jest tak faktycznie, przekonamy się już dziś. Pewne jest za to to, że Hiszpan ma na swoim koncie już sześć asyst. Dla porównania, Wilshere, Ozil, Cazorla i Ramsey łącznie uzbierali tylko cztery…

Także tego aspektu nie pominął w swojej wojnie psychologicznej Mourinho, który stwierdził, że  pomocnik zdążył już pokochać Chelsea. „Jeśli zapytalibyście go, czy żałuje tego transferu, odpowiedziałby że nie, jeśli zapytacie, czy dokonałby innego wyboru również odpowiedziałby że nie. Kiedy zapytacie go, gdzie widziałby siebie za pięć lat, powiedziałby że w Chelsea”. Niezależnie od tego, czy to prawda, czy nie, takie słowa muszą boleć fanów Kanonierów.

Nie oznacza to na pewno, że możemy być pewni zwycięstwa gospodarzy. Obaj menedżerowie zaznaczają w wywiadach, że będzie to mecz jedynych drużyn Premier League, które nie doznały jeszcze porażki. Czy po ostatnim gwizdku sędziego wciąż tak będzie? Odpowiedź na to pytanie poznamy około godziny 17:00!

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, Anglia, Arsene Wenger, Jose Mourinho, Cesc Fabregas

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (8)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze