Barca traci pozycję lidera

Autor: Patryk Prokulski | 01.11.2014 22:21 | komentarzy: 18 | kategoria: Recenzja meczu |

Jeszcze dwa tygodnie temu Barcelona była liderem La Ligi, przewodząc reszcie stawki bez straty choćby gola. Dwa spotkania diametralnie zachwiały sytuację drużyny.

Po porażce w starciu z wielkim rywalem dobrze jest dojść do siebie, wyżywając się na kimś z dolnej części tabeli. Barcelonę po porażce w El Clasico czekał mecz z Celtą Vigo, która rewelacyjnie (choć nie całkowicie niespodziewanie) rozpoczęła obecną temporadę. Sceptycy mogli zarzucać drużynie z Andaluzji, że dotychczas miała do czynienia tylko z drużynami z niższej półki, jak Getafe, Deportivo La Coruna czy Elche. Po dzisiejszym meczu (nawet, jeśli Celta miała sporo szczęścia) nikt nie powie, że ta drużyna znajduje się tak wysoko z przypadku.

Luis Enrique zdecydował się na kilka zmian w porównaniu ze starciem na Santiago Bernabeu. W obronie Mathieu wrócił na środek obrony kosztem Pique, a lewą stronę zabezpieczać miał Jordi Alba. Zupełnie inaczej wyglądał środek pola, gdzie cofnięty Busquets miał przed sobą parę Rakitić – Rafinha. Z tej pary zdecydowanie lepiej wypadł Chorwat, podający ze skutecznością 89%. Były zawodnik Sevilli zaliczył trzy kluczowe podania, jednak jego partnerzy z drużyny nie zamienili żadnego z nich na bramkę.

Chociaż Rafinha również podawał na wysokim procencie skuteczności, brakowało mu błysku na 30.- 40. metrze od bramki rywala. Trudno też było oprzeć się wrażeniu, że ci zawodnicy nie są ze sobą zgrani, zostawiając sporo miejsca w środkowej strefie boiska, co skrzętne wykorzystywali goście, rozpoczynając liczne kontrataki. W grze ofensywnej przodował zwłaszcza Nolito. Lewy skrzydłowy Celty jest jednym z objawień początku sezonu, a jego statystyki są imponujące:

Dzisiaj wychowanek... Barcelony zaliczył już piątą asystę w tym sezonie, popisując się pięknym podaniem piętą do Larrivey'a w 55. minucie. Kibice w Hiszpanii takie zagrania nazywają taconazo, a po tej kolejce na Półwyspie Iberyjskim będą trwały dyskusje, czyje taconazo było ładniejsze - to Nolito, czy zagranie Ronaldo w meczu z Granadą.

Nikt nie może powiedzieć, że Celta wygrała przypadkowo, bo miała kilka okazji na zdobycie gola. Trzeba jednak przyznać, że takiej ilości szczęścia na boisku nie widziałem dawno. Cules Dumy Katalonii aż czterokrotnie zrywali się z miejsc, widząc piłkę mknącą do siatki, gdy okazywało się jednak, że to tylko poprzeczka. Już w pierwszej połowie "sygnał" kolegom do ostrzeliwania obramowania bramki dał Neymar. Do konkursu ochoczo włączył się Messi, trafiając w poprzeczkę z rzutu wolnego, sam Neymar jeszcze raz był bliski szczęścia.

Byłoby jednak niesprawiedliwością nie wspomnieć o Sergio Alvarezie. Portero gości to zdecydowanie gracz meczu, który popisał się aż ośmioma interwencjami, z czego niektóre z nich zdawały się być na poziomie najlepszych parad Davida De Gei. Kapitalny występ bramkarza Celty z pewnością przemknie się echem po całym futbolowym świecie.

Enrique ma mało czasu na pozbieranie zespołu - już w środku tygodnia czeka go trudny wyjazdowy bój z Ajaxem w Lidze Mistrzów.

FC Barcelona - Celta Vigo 0:1 (0:0) Larrivey 55'

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (18)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze