Lima zapolował na Smoki

Autor: Patryk Prokulski | 14.12.2014 23:18 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Do starcia na szczycie obie ekipy podchodziły w odmiennych nastrojach – Porto w przekonującym stylu wywalczyło awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, natomiast Benfica miała za sobą jedną z najsłabszych rund jesiennych w europejskich pucharach od lat. Dzisiaj te wyniki kompletnie nie znalazły odzwierciedlenia w wydarzeniach na boisku.

O przegranej graczy z Porto zadecydowały błędy – ten obrońców z 36. minuty, kiedy to daleki wyrzut z autu w pole karne gospodarzy wykorzystał Lima, chociaż miał wokół siebie kilku graczy w biało-niebieskich koszulkach, a także ten popełniony przez trenera Smoków, Julena Lopetegui, który za późno zdecydował się na zmiany. Wpuszczony na boisko za kompletnie niewidocznego Tello Ricardo Quaresma był bardzo aktywny na prawym skrzydle, gdzie prowadzona była w drugiej części gry większość akcji gospodarzy. Problem w tym, że Portugalczyk wszedł na plac gry przy stanie 0:2 w 57. minucie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że byłego gracza Barcelony można było zdjąć z boiska już w przerwie. Wpuszczony tuż po zmianie stron, przy wyniku 0:1 Quaresma mógłby odmienić losy gry.

Zwłaszcza, że do momentu jego pojawienia się na boisku Porto niewiele zdziałało na połowie rywala. Pierwsza część meczu to dużo szarpanej w środku pola gry, a jeśli już coś działo się w którymś polu karnym, atakowali przeważnie gracze w czerwonych strojach. Po zmianie stron Lima zdobył swojego drugiego gola, będąc w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, dobijając strzał Gaitana. Minutę później miało miejsce wspomniane wejście na boisko Quaresmy, i tak na dobrą sprawę dopiero wtedy kibice zgromadzeni na Estadio do Dragao mogli oglądać śmielsze ataki swoich ulubieńców.

Dwukrotnie bliski szczęścia był Jackson Martinez. Najpierw, w 76. minucie napastnik Smoków po jednym z kornerów uderzył głową w poprzeczkę, a parę sekund później piłka ponownie wróciła do Kolumbijczyka, który tym razem trafil do bramki, lecz arbiter spotkania słusznie bramki nie uznał, gdyż Martinez pomógł sobie ręką przy przyjęciu futbolówki. Kilka minut później ten sam gracz oddał znakomity strzał głową, ale z najwyższym trudem wybronił go Julio Cesar. Ostatecznie Benfica wygrała i odskoczyła Porto w tabeli ligi portugalskiej już na sześć punktów.

FC Porto – Benfica Lizbona 0:2 (0:1) Lima 36' 56'

Czytaj więcej o: FC Porto, Portugalia, Benfica Lizbona

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze