Kto wyrówna rachunki?

Autor: Patryk Prokulski | 11.01.2015 07:12 | komentarzy: 11 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Oczy całego piłkarskiego świata będą dzisiaj zwrócone przede wszystkim na Camp Nou, po raz pierwszy w tym sezonie staną naprzeciwko siebie dwie z trzech największych ekip Hiszpanii, by wyrównać rachunki za poprzednią kampanię.

Cholo Simeone wraca na stadion, na którym zdobył decydujący skalp w ligowym sezonie 2013/2014. Sezonie, po którym jego banda oficjalnie udokumentowała swoją pozycję najtwardszych graczy w hiszpańskim środowisku. Jednak boss Atletico, pomimo statusu trenera o aparycji gangstera wie, że o pozycję należy dbać nieustannie, a jedna rzecz stanowi drzazgę, która pali go do żywego, godząc w jego dumę. Argentyńczyk, będąc szkoleniowcem Rojiblancos, nie odniósł jeszcze zwycięstwa na Camp Nou.

Pierwsza wizyta prowadzonych przez niego graczy Atletico miała być sprawdzianem siły i wyznaczyć realny cel na sezon 2012/2013 – mistrzostwo czy jedynie awans do Ligi Mistrzów? Był grudzień 2012 roku, a Los Cholchoneros nie odstępowali w tabeli wielkiej dwójce. W stolicy Katalonii Cholo otrzymał jednak bolesną lekcję, a jego gracze polegli 1:4. Diego wyciągnął jednak wnioski z tego meczu. Chociaż przy następnej okazji znów cieszyli się członkowie Barcelony, dla których bezbramkowy remis oznaczał zdobycie Superpucharu Hiszpanii w sierpniu 2013, to progres w grze obronnej był widoczny.

Poprzednia kampania to dwa remisy 1:1. Pierwszy z nich był korzystnym wynikiem przed rewanżem na Vicente Calderon w ramach Ligi Mistrzów. Drugi remis, w ostatniej, 38. Kolejce La Ligi, dał wojownikom charyzmatycznego trenera tytuł najlepszej ekipy Hiszpanii.

Teraz gangster Diego wraca do znanej sobie dzielnicy, gdzie stoczył już niejedną strzelaninę w momencie, w którym tu i ówdzie szepcze się o tym, że we wrogim gangu doszło do rozłamu. Podobno wysoko postawieni żołnierze zbuntowali się przeciwko swojemu bossowi, który według nich rujnuje to, o co oni walczyli od dłuższego czasu. Wypadnięcie z orbity najważniejszych gangów w Hiszpanii nie wchodzi dla Messiego i spółki w grę, a według nich to się wydarzy, jeśli wciąż będą prowadzeni przez Luisa Enrique.

Problemy FCB to nie problem Simeone, a każdy szanujący się gracz futbolowego świata wie, że słabość rywala trzeba wykorzystać. Poważny gracz (a takim jest Cholo) nie postępuje jednak jednomyślnie i nie lekceważy przeciwnika – ten, ponoć tak rozbity wewnętrznie, w tym sezonie zdobył dotychczas tyle samo skalpów, co Atletico. Nawet jeśli faktycznie są prowadzeni przez nieudolnego Bossa, Messi i Neymar nie stracili instynktu killerów, a Claudio Bravo w tym sezonie zdaje się być nietykalny, przeważnie wychodząc z bitwy bez szwanku.

Patrząc na niedawną historię pojedynków obu ekip, celnych trafień w tej strzelaninie będzie niewiele – w 2014 roku jedni i drudzy stawali naprzeciwko siebie czterokrotnie, a chociaż walka była za każdym razem zażarta, padły tylko cztery bramki. Jak będzie tym razem? Jeśli tylko paczka Messiego strzelców Simeone, cały światek zobaczy, że nawet jeśli wewnętrznie w grupie dochodzi do konfliktów i tworzą się fronty, to i tak należy się z nimi liczyć. W przeciwnym razie można ujść z walki z odniesionymi ranami, które będą się jątrzyć aż do następnej konfrontacji.

Czytaj więcej o: Atletico Madryt, FC Barcelona, Hiszpania, Luis Enrique, Diego Simeone, Lionel Messi

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (11)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze