Liverpool dominuje, ale tylko remisuje z Chelsea

Autor: Ewa Grodzka | 20.01.2015 22:42 | komentarzy: 8 | kategoria: Recenzja meczu |

W pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Ligi Angielskiej zaserwowano nam prawdziwy szlagier, Liverpool podejmował Chelsea. W starciu na Anfield dominowali podopieczni Brendana Rodgersa, mimo tego spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

W pierwszym kwadransie byliśmy świadkami dużej ilości niecelnych podań, niedokładności i chaosu, żadna z drużyn nie skonstruowała błyskotliwego i szybkiego ataku. Jako pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze. Terrego minął Coutinho, który szybkim prostopadłym podaniem szukał Sterlinga. W ostatniej chwili podanie przeciął Cahill, najprawdopodobniej stoper „The Blues” uratował swój zespół przed stratą gola.

Następnie Gerrard dostał piłkę na dwudziestym piątym metrze i natychmiast zdecydował się na uderzenie z dystansu. Znakomitą interwencją popisał się jednak Courtois, który przeniósł futbolówkę nad poprzeczkę. Mimo pierwszych groźnych ataków „The Reds”, to piłkarze Chelsea otworzyli wynik spotkania. W polu karnym przez Cana faulowany był Hazard, sędzia wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany i posłał piłkę w prawy róg bramki, kompletnie myląc Mignoleta. Jeszcze w pierwszej połowie wyrównanie mógł dać Gerrard, ale futbolówka po jego mocnym strzale z rzutu wolnego trafił wprost w bramkarza.

Tuż po zmianie stron bramce rywala zagrozili „The Blues”. Fàbregas przepuścił piłkę zagrywaną aż z defensywy, dzięki czemu ta trafiła do Costy. Hiszpan wyszedł sam na sam z golkiperem, ale Mignolet dopadł do futbolówki jako pierwszy i mocnym wykopem zażegnał niebezpieczeństwo. Gospodarze doprowadzili do wyrównania po godzinie gry. Sterling dostał piłkę na dwudziestym metrze i zdecydował się na rajd w pole karne Chelsea. Tam bardzo łatwo ograł pasywnych obrońców i mocnym uderzeniem w prawy narożnik pokonał Courtois.

Bardzo blisko gola dającego prowadzenie byli gospodarze siedem minut później. Kapitalną akcję na lewym skrzydle rozegrał Moreno, zagrał piłkę na trzynasty metr do niepilnowanego Gerrarda. Ten płasko uderzył na bramkę i trafił tylko w słupek. Następnie rzut wolny wykonywał Henderson, do piłki dopadł Skrtel, oddał strzał głową, ale futbolówka minimalnie minęła poprzeczkę. Następnie dwukrotnie próbował Henderson, ale w obu przypadkach dobrze interweniował Courtois. Golkiper Chelsea popisał się fenomenalną paradą chwilę później, kiedy to potężną bombę z woleja posłał Lallana. Mimo szturmów „The Reds” do ostatnich chwil, wynik spotkania już nie uległ zmianie.

Liverpool – Chelsea 1:1 (0:1) Sterling 59’ - Hazard 18’ (karny)

Czytaj więcej o: Chelsea FC, Liverpool FC, Anglia, Eden Hazard, Raheem Sterling, Capital One Cup

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Messi oszukał przeznaczenie; remis na Stamford Bridge!

    Chelsea FC i FC Barcelona, tych drużyn nie trzeba nikomu przedstawiać. Gospodarze, „The Blues” dzielnie stawili czoła utytułowanej „Dumie Katalonii”, jednak ta nie pozostała dłużna i zdołała zdobyć wyrównującą bramkę.

    czytaj więcej
  • Liga Mistrzów: Wtorkowy przegląd prasy

    Tak jak w ubiegłym tygodniu, sprawdzamy co dzieje się w zagranicznych mediach przed rozpoczęciem wtorkowych pojedynków w Lidze Mistrzów. Przedstawiamy Państwu przegląd prasy z krajów, które będą reprezentowały dzisiaj kluby w Champions League.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Chelsea vs. Barcelona

    Kibiców Ligi Mistrzów czeka nie lada gratka. „The Blues” podejmą na Stamford Bridge „Dumę Katalonii”. Mecze między tymi zespołami były gwarantem niesamowitych emocji oraz gradu bramek. Czy ten scenariusz ma szansę zostać zrealizowany? Przekonamy się we wtorek o godzinie 20:45.

    czytaj więcej
  • Conte wyjawił powody sprowadzenia Girouda

    Włoski szkoleniowiec podczas zimowego okna transferowego nalegał na transfer napastnika. Ostatecznie na Stamford Bridge zawitał były snajper Arsenalu.

    czytaj więcej
  • Genialna seria Porto brutalnie przerwana! Hattrick Mane

    Liverpool nie pozostawił żadnych złudzeń, kto jest drużyną zdecydowanie lepszą. Porto, mimo że chciało powalczyć chociaż na własnym stadionie, nie miało najmniejszych szans na nawiązanie rywalizacji. "The Reds" do zwycięstwa poprowadził Sadio Mane, który zanotował hattricka.

    czytaj więcej

Komentarze (8)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze