Pyrrusowe zwycięstwo Realu

Autor: Patryk Prokulski | 05.02.2015 00:07 | komentarzy: 20 | kategoria: News |

W zaległym spotkaniu La Ligi Królewscy mieli zmierzyć się z będącą w dobrej formie Sevillą, na spokojnie ją pokonać i przygotowywać się do starcia na Calderon w sobotę. Niestety dla Ancelottiego, plan nie został wykonany w 100%.

Choć zabrzmi to groteskowo, Real Madryt może gorzko żałować zdobytego w grudniu Klubowego Mistrzostwa Świata. Mało istotne trofeum może w ogólnym rozliczeniu znacząco wpłynąć na walkę o dużo ważniejsze mistrzostwo Hiszpanii. Królewscy rozegrany dzisiaj, przełożony z powodu grudniowej imprezy mecz, nie zapamiętają jako kolejne trzy punkty w drodze po triumf w La Lidze. Raczej jako spotkanie, które znacząco osłabiło ich przed arcyważnym sobotnim bojem przeciwko Atletico na Vicente Calderon.

Pierwsza połowa to masa okazji Los Blancos, z których dwie zakończyły się bramkami. Najpierw w 12. minucie James pięknym szczupakiem pokonał Beto, wykorzystując idealne dośrodkowanie Marcelo. Sevilla grała otwartą piłkę i również miała swoje szanse.  Bliski bramki był Iborra, który minął Casillasa, ale z ostrego kąta trafił tylko w słupek. Po chwili po jednym z kornerów pojedynek w powietrzu z bramkarzem Los Merengues i Varane’m wygrał Krychowiak i dobrze uderzył głową, ale zabrakło mu dosłownie kilkudziesięciu centymetrów. W 36. minucie na 2:0 podwyższył Jese, pokonując w pojedynku rezerwowych Sergio Rico.

Bramkarz Sevilli wszedł na boisko, zastępując Beto, który nie był w stanie kontynuować gry po staranowaniu przez Benzemę w jednej z sytuacji. Jese natomiast zastąpił Jamesa. Kolumbijczyk zszedł z boiska z kontuzją, a pierwsze diagnozy nie są optymistyczne i wykluczają występ pomocnika w sobotę.

James dołączył tym samym do kontuzjowanych już przed dzisiejszym meczem Pepe i Coentrao, a także Sergio Ramosa. Drugi kapitan Realu opuścił murawę już po kilkunastu minutach gry, i także on starcie na Calderon obejrzy z trybun. A że w drugiej połowie żółtą kartkę wykluczającą możliwość gry w następnym meczu obejrzał Marcelo, to Królewscy zostają praktycznie bez obrony. Inna sprawa, że Brazylijczyk kartonik otrzymał za wątpliwy faul, jest więc szansa na skuteczne odwołanie i anulowanie kary gracza z numerem 12.

W drugiej części gry obie ekipy wciąż grały otwartą piłkę, lecz gola zdobyli tylko goście. Wprowadzony po przerwie Aspas wpakował piłkę do bramki Casillasa po kapitalnej akcji Vitolo z lewej strony boiska. Gościom zabrakło determinacji do wyrównania, a Real, chociaż miał sporo szans, widocznie oszczędzał siły na derby. Na brawa zasługuje zwłaszcza Isco który świetnie współpracował z Jese, a także Bale. Gra Walijczyka pod nieobecność Cristiano Ronaldo zasługiwała na pochwały i widać, że Bale jest w stanie wziąć na siebie ciężar liderowania, gdy jest to potrzebne.

Real Madryt – Sevilla 2:1 (2:0)
James 12', Jese 36' – Aspas 80'

 

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (20)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze