Ronaldo i James zatapiają Piratów

Autor: Patryk Prokulski | 09.04.2015 02:02 | komentarzy: 23 | kategoria: Recenzja meczu |

Znany z wielkiej charyzmy trener Rayo Vallecano przed spotkaniem z Królewskimi mówił: "Nie zastanawiam się, co będzie, gdy przegramy 1:9. Życie będzie toczyć się dalej. Mam pytanie - a co, jeśli to my wygramy?". I choć Real ostatecznie zdobył trzy punkty, to gra gospodarzy pokazała, że (jak zawsze w przypadku Jemeza) walka o zwycięstwo nie była tylko w sferze marzeń szkoleniowca.

Po meczu ten sam trener chwalił swoich piłkarzy mówiąc, że porażka nie ma znaczenia, bo jego piłkarze potrafili rywalizować na poziomie wyższym, niż mógł oczekiwać. Według Paco to warte więcej niż trzy punkty.

Z pewnością nie jest to typowa pomeczowa gadanina, ale nie można też Jemezowi odmówić racji. Za samo ofensywne nastawienie trzeba Rayo chwalić - to gospodarze oddali więcej strzałów, także tych celnych. Casillas musiał się sporo natrudzić i tylko dzięki niemu Los Blancos wyszli z tego boju bez straty gola.

Real bardzo długo szukał recepty na pokonanie Cobeno. Pierwsza połowa w wykonaniu Ronaldo i spółki była bardzo ospała - w akcjach piłkarzy Ancelottiego brakowało szybkości i błysku. Słabiej niż zwykle prezentował się Luka Modrić, co znacząco wpływało na tempo gry. Dużo mniej pomocny niż zwykle w kreowaniu był Benzema. Gospodarze przeważali, nękali graczy w czarnych strojach wysokim pressingiem.

Kluczowym momentem spotkania była kontrowersyjna sytuacja w 50. minucie, kiedy to Cristiano Ronaldo został sfaulowany w polu karnym rywala. Arbiter spotkania zamiast wskazać na wapno ukarał jednak Portugalczyka żółtą kartką. To wydarzenie podziałało motywująco na Królewskich, którzy rozsierdzeni zaczęli wreszcie szybciej i intensywniej napierać na defensywę Rayo.

Ta pękła w 68. minucie. Świetny rajd prawą stroną przeprowadził Carvajal i idealnie wyłożył piłkę Ronaldo. CR7 bez problemu zdobył swoją 6. bramkę w ciągu trzech dni.

Carlo Ancelotti jeszcze tylko przez chwilę musiał drżeć o wynik. Pięć minut po golu Portugalczyka wynik ustalił ładnym, plasowanym uderzeniem z linii pola karnego James Rodriguez, który tym samym zwieńczył swój bardzo dobry występ.

Zacząłem od Jemeza, na Jemezie skończę. Dumny ze swoich graczy i podbudowany dobrą grą na tle wielkiej drużyny trener wyraził nadzieję, że jego chłopcy powalczą o Ligę Europy. Strata siedmiu punktów do siódmego miejsca to sporo, ale może warto trzymać za Piratów kciuki. Ciekawie byłoby zobaczyć, jak w Europie radzi sobie drużyna, która nie kalkuluje i zawsze stawia na atrakcyjną, ofensywną grę. Nawet, gdy rywal trzy dni wcześniej wpakował przeciwnikowi dziewięć goli.

Rayo Vallecano – Real Madryt 0:2 (0:0) Ronaldo 68', James 73'

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Cristiano Ronaldo, James Rodriguez, Iker Casillas, Rayo Vallecano

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (23)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze