Naznaczony człowiek renesansu

Redakcja | 02.05.2015 17:02 | komentarzy: 2 | kategoria: News |

W najnowszym numerze magazynu FourFourTwo będzie można przeczytać m.in. o hiszpańskim pomocniku, który bardzo wcześnie rozpoczął swoją profesjonalną karierę piłkarską i zadziwił prawie cały świat. Kto to taki? Zapraszamy do zapoznania się z tekstem poświęconym właśnie temu zawodnikowi, jak i do nabycia nowego numeru magazynu FourFourTwo.

Cesc Fabregas – Naznaczony człowiek renesansu

- Im szybciej, tym lepiej. Nie obchodzi mnie, gdzie i kiedy, po prostu chcemy tą ligę wygrać – powiedział reporterowi stacji BBC Cesc Fàbregas po ważnym triumfie nad Manchesterem United. – Chcemy dostarczyć radości fanom, którzy nas mocno wspierali. Dla nich to już 5 lat oczekiwania na zwycięstwo w Premiership. Dla mnie to 27 lat, więc chcę tego dokonać jak najszybciej – spuentował hiszpański rozgrywający.

 

Wydaje się, że jest na arenach piłkarskich od zawsze, że przeżył świt i zmierzch kilku epok. Występował w najlepszych ligach i na największych turniejach. Jednak do tej pory nie jest wymieniany jednym tchem wśród najlepszych zawodników na świecie. Mimo pochwał, jakie zbiera za swój dojrzały, niepowtarzalny styl gry oraz odpowiedzialności, jaką wziął na siebie już jako nastolatek, to nie on wspominany jest przy triumfach swoich zespołów. Natomiast to on jest obwiniany za ich porażki.

- Byłem bardzo młody; jeszcze nawet nie myślałem poważnie o zostaniu profesjonalnym piłkarzem. Zdecydowałem się na dołączenie do Arsenalu, ponieważ Arsène Wenger obiecał mi treningi z pierwszą drużyną. W Londynie widziałem więcej szans na grę, podczas gdy w Barcelonie to byłoby trudne. Trudne, albo nawet niemożliwe – tłumaczył decyzję o burzliwym odejściu z Barcelony dziennikarzowi madryckiego “Asa”.

Podczas, gdy Katalończycy rozdmuchiwali aferę, nie mogąc przeboleć utraty takiego talentu za bezcen, Cesc w Arsenalu przechodził przyspieszone dojrzewanie. Kontuzje Patricka Vieiry, Gilberto Silvy czy Edu spowodowały, że debiutował już w wieku 16 lat. Z miejsca rozpoczęło się porównywanie go do byłych i grających wtedy w klubie defensywnych pomocników, którzy zdecydowanie różnili się charakterystyką od drobnego pomocnika z Arenys de Mar. Cesc jednak nigdy nie stał się dominatorem w destrukcji, takim jak Vieira lub chociażby Pep Guardiola, na którym się wzorował. Nie z tego powodu był sprowadzany na Highbury, ale za to był krytykowany.

- Po pierwsze, Cesc jest wielką osobowością. Po drugie, jest niesamowicie inteligentnym piłkarzem. Widzi na boisku wszystko jeszcze zanim inni to dostrzegą. Jego przegląd pola jest wyjątkowy. On po prostu widzi – napisał rok temu Arsène Wenger w felietonie na Yahoo Eurosport.

Jednakże jego niepełne dopasowanie do systemów królujących w Premiership stanowiło problem przez wszystkie lata gry w Arsenalu. Nie był bowiem ani typową dziesiątką, ani tradycyjnym cofniętym pomocnikiem. Z racji tego, że to on zawiadywał ofensywnym, przyjemnym dla oka, ale nieefektywnym systemem gry Wengera, szybko stał się kozłem ofiarnym wiecznego niespełnienia drużyny z północnego Londynu.

Po sześciu latach w barwach „Kanonierów” Fàbregas miał na koncie 2 trofea, zdobyte jeszcze w pierwszym sezonie. A to właśnie one były mu potrzebne, aby udowodnić swoją wartość. Pomóc w tym miał mu powrót do korzeni, który niechybnie się zbliżał z każdą medialną publikacją.

- Angielskie kluby przyjeżdżają tu na połów. Odzyskanie Piqué, a teraz Cesca, jest kwestią   dziejowej sprawiedliwości – skarżył się mediom ówczesny prezydent FC Barcelony, Joan Laporta. Transfer do drużyny prowadzonej przez idola młodego Fàbregasa, Pepa Guardiolę, doszedł do skutku w 2011 roku za 34 miliony funtów. Wenger później przyznał, że nie mógł stawać na drodze tego transferu, ponieważ to była decyzja Cesca, a on o niej marzył. Wszystko zresztą zdawało się wskazywać, że ten transfer jest idealny dla obu stron a Barça jest faktycznie wpisana w jego DNA.

Fàbregas już w dwóch pierwszych meczach w nowym-starym klubie wygrał dwa trofea. Ligę jednak wygrał wtedy Real Madryt. Przełomowy był dla niego kolejny sezon, 2012/2013, kiedy walnie przyczynił się do zdobycia przez Barcelonę mistrzostwa Hiszpanii, strzelając 11 bramek i asystując przy 14 golach kolegów. Wciąż jednak nie był w stanie wymazać wszystkich znaków zapytania co do jego dopasowania do drużyny.

Sprowadzając go, Guardiola dostosował ustawienie jedenastki do Fàbregasa, ustawiając go na czele diamentu w systemie 3-4-3. Bramki i pochwały nadeszły równie szybko, co błędy w obronie, zmuszając Pepa do powrotu do 4-3-3. Ten system nie zmienił się do dziś, zmieniła się wtedy jednak rola Cesca.

Po nieco słabszym sezonie 2013/2014 Barcelony, zarząd z Sandro Rossellem na czele postanowił przewietrzyć szatnię. Na cenzurowanym znów znalazł się Cesc. Jednakże w przeciwieństwie do innego wypychanego z klubu piłkarza – Alexisa Sáncheza – nie przeszedł on do Arsenalu, a do lokalnego rywala z Chelsea. Nie trzeba dodawać, że nie przyniosło mu to dobrej prasy, zwłaszcza że kibice wypominali hiszpańskiemu rozgrywającemu, że obiecał nigdy nie przywdziać barw innego londyńskiego klubu. Cesc mógł się obronić tylko dobrą grą, a ta na jego szczęście przyszła momentalnie.

- Od początku sezonu media liczą mu każdą asystę, a podanie do Schürrle w meczu z Burnley w kółko powtarzano w telewizji. Asystuje tak często, że to mogło już nawet mediom spowszednieć – śmieje się Radosław Majewski, były reprezentant Polski grający w Championship. - Gra w każdym meczu, a jego warunki fizyczne zupełnie nie przeszkadzają w grze na jego pozycji. Jak się jest piłkarskim geniuszem, to nic nie przeszkadza. Najbardziej imponująca jest u niego wizja gry. Nie boi się brać odpowiedzialności na siebie i kreowania akcji. Jego przegląd pola jest niewiarygodny – dodaje polski pomocnik.

W 30 rozegranych już meczach ligowych, Fàbregas zanotował aż 17 asyst, stając się pierwszym zawodnikiem w historii Premier League, który ma drugi sezon ze zdobyczą powyżej 15 takich podań (wcześniej dokonał tego w sezonie 2007/2008). Teraz goni Thierry’ego Henry, który 12 lat temu zanotował 20 asystował przy bramkach kolegów.

- Możesz widzieć podanie i go nie zagrać. Ja na 10 takich podań spróbuję ośmiu, więc będę wytrwały. Może i stracę więcej piłek, ale też stworzę więcej okazji dla partnerów w ataku – powiedział w styczniu rozgrywający Chelsea. – Oczywiście chciałbym pobić rekord Thierry’ego, ale nie prześladuje mnie ta myśl. (…) Asysty były dla mnie szczególnie ważne od najmłodszych lat. Zawsze były częścią mojej gry.

Jakości tej gry i niezwykłych umiejętności swojego pomocnika nie może się nachwalić José Mourinho. – Podejmuje właściwe decyzje, prowadzi grę na prawidłowej intensywności i kieruje innych kolegów we właściwym kierunku. Jestem z niego naprawdę zadowolony – powiedział „The Special One” w wywiadzie dla BBC.

Cesc przy okazji zmiany klubu zawsze analizuje mocne i słabe strony swojej drużyny, aby jak najlepiej dopasować się do jej stylu gry. Jego piłkarska inteligencja i wyjątkowy przegląd pola zdecydowanie mu to ułatwia. - Ma w sobie zakodowaną mapę boiska i zawsze można liczyć na jego zabójcze podania. Któregoś dnia zapytajcie Messiego, od kogo miał największą szansę dostać kluczowe podanie. Powie, że od Fàbregasa – stwierdził Arsène Wenger.

W Chelsea hiszpański nabytek wyrósł na pierwszoplanową postać, od której zaczyna się ustalanie składu. Natomiast w przeciwieństwie do jego sytuacji w Katalonii, zmiana systemu nie oznacza posadzenia go przez trenera na ławce. „The Blues” w kwietniu stosują się do wszystkich zasad piłkarskiego eco-drivingu. Przyspieszają tylko tyle, ile muszą, żeby wyprzedzić swojego rywala, a potem koncentrują się na blokowaniu jego prób rewanżu. Fàbregas mimo swojej ofensywnej charakterystyki, gra w tych spotkaniach pierwsze skrzypce, będąc ustawianym tuż za napastnikiem, przesunięty wyżej w defensywnym systemie José Mourinho. Jego zadaniem jest przede wszystkim kreować i asystować, więc trudno zarzucić mu niewypełnianie swoich obowiązków.

Ale Fàbregas przyzwyczajony jest pomagać nie tylko na boisku. Angażuje się tylko w wybrane, pojedyncze projekty i nie próbuje być na afiszu. Od niedawna bierze udział akcji „Pokaż rasizmowi czerwoną kartkę”, od lat jest też ambasadorem stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Reklamuje też markę Beats by Dr. Dre, a kontrakt piłkarski ma podpisany z Pumą, z którą współpraca układa mu się modelowo. Ostatnio niemiecki producent sprzętu stworzył model evoPOWER 1.2 w odpowiadających Cescowi kolorach karmazynowym i morskim, które jako pierwszy mógł zaprezentować właśnie on w meczu przeciwko Manchesterowi United. Jak widać więc, jego dobre występy zauważane są w całej Europie, ale czy jest w stanie zrobić ten ostatni krok, aby stanąć w jednym szeregu ze ścisłą czołówką światowych gwiazd piłki nożnej?

- Jemu się przykleiła jakaś łatka, że musi budować cały czas swoją pozycję i udowadniać, co sezon, że należy do najlepszych. Ale wydaje mi się, że jeśli ktoś był w takich klubach, jak Barcelona, Arsenal czy teraz Chelsea, to trzeba zaliczyć go do takiego grona. Mistrzostwo zdobędzie teraz Chelsea, a on jest jej motorem napędowym. Na pewno na Wyspach należy do ścisłego topu, a na świecie, to już zależy od opinii. Ja osobiście do najlepszych bym go zaliczył – skwitował Radosław Majewski.

Wygląda więc na to, że jego czas w końcu nachodzi. W końcu, choć ma dopiero 27 lat. Nigdy nie należał do żadnego określonego pokolenia piłkarskiego. Trudno też przypisać któremukolwiek z jego klubów przyspieszenia rozwoju jego talentu. Można nawet argumentować, że on właściwie do końca do żadnego systemu taktycznego nie pasuje. A jednak wszędzie, skąd odchodził, żałowano jego utraty. Fàbregas w każdej drużynie staje się postacią kluczową i na każdej wyraźnie odciska swoje piętno. Istnieje duża szansa, że dzięki swoim świetnym występom w Chelsea niedługo z pamięci kibiców wymaże też to, którym jego naznaczono.

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, FC Barcelona, Anglia, Hiszpania, Cesc Fabregas, FourFourTwo

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (2)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze