Burić obronił karnego. Lech zmarnował mnóstwo okazji i przegrał z Basel!

Autor: Kacper Chwedoruk | 29.07.2015 22:38 | komentarzy: 47 | kategoria: Recenzja meczu |

Zapowiada się kolejny rok bez polskiego zespołu w Lidze Mistrzów. Lech Poznań poległ na własnym boisku ze szwajcarskim FC Basel 1:3, ale zostawił po sobie dobre wrażenie.

Od pierwszego gwizdka sędziego, to Szwajcarzy przejęli inicjatywę. Dłużej rozgrywali piłkę, a wszyscy zawodnicy byli ustawieni bardzo ofensywnie. Pierwsi jednak doskonałą sytuację stworzyli sobie gospodarze z Poznania. A mianowicie całą akcję rozpoczął genialnym odbiorem Karol Linetty. Piłkę przejął Kasper Hamalainen i podał do Denisa Thomalli. Niemiecki snajper stanął oko w oko z golkiperem gości, ale fatalnie przestrzelił.

Chwilę później, podopieczni Ursa Fischera bardzo groźnie odpowiedzieli. Świetnym rajdem popisał się Safari, który jeszcze lepiej wypatrzył Bjarnasona. Islandczyk miał futbolówkę w okolicach piątego metra, jednak poszedł w ślady Thomalli.

Kolejna akcja Basel również była niesamowicie groźna. Źle piłkę wybił Kadar. Spadła ona prosto na nogę Zuffiego, a ten bez zastanowienia huknął. Genialną paradą popisał się Jasmin Burić i mieliśmy rzut rożny dla gości. Wtedy to, już nic ani nikt nie uratował Lechitów i Szwajcarzy wyszli na prowadzenie. Po słabym zachowaniu obrońców, do siatki trafił środkowym obrońca, Lang.

Odpowiedź Poznaniaków była imponująca. Zawodnicy Macieja Skorży doprowadzili do wyrównania również po kornerze. Dośrodkowanie Barry'ego Douglasa przeleciało całe pole karne, ale na jego skraju był Szymon Pawłowski. Skrzydłowy huknął, a futbolówka odbita od poprzeczki przekroczyła linię bramkową. Dobić musiał jednak Thomalla, bowiem sędzia nie zauważył gola po pięknym strzale Pawłowskiego.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Basel atakowało, a mistrzowie Polski groźnie kontrowali. W pierwszym kwadransie jednak nic ciekawego się nie wydarzyło, głównie dzięki Lechowi. Poznaniacy zaprzepaścili kilka szans na przeprowadzenie bardzo dobrej i szybkiej akcji.

Następne piętnaście minut należało zdecydowanie do Bazylei. Tomasz Kędziora sfaulował w polu karnym Bjarnasona i arbiter ukarał go czerwoną kartką. Gashi ustawił sobie futbolówkę na jedenastym metrze, ale Jasmi Burić fenomenalnie obronił uderzenie przeciwnika.

Gdy wydawało się, że Lech opanowuje grę i jest coraz bliższy dotrwania z tym wynikiem do końca, to fatalnie zachowali się dwaj obrońcy. Najpierw źle tor lotu, bardzo długo lecącej piłki, obliczył Kadar, a następnie nie popisał się Barry Douglas. To wszystko wykorzystał Marc Janko, który mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bezradnego Buricia.

Mistrz Polski starał się odgryźć i za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania. Walczył Robak, Lovrencsics, Douglas miał świetną okazję z rzutu wolnego, jednak było to za mało na dobrze broniące się FC Basel. Polski zespół zaryzykował. Odkrył się dość mocno w poszukiwaniu wyrównującego gola, a dostał zabójczą kontrę. Rezerwowy Calla wyszedł sam na sam z golkiperem gospodarzy i pewnie podwyższył prowadzenie.

Chwilę po golu, Xhaka został ukarany czerwoną kartką za brutalny faul na Łukaszu Trałce, jednak to już niczego nie zmieniło. Porażka w pierwszym spotkaniu III rundy eliminacji stawia Lech w bardzo niekorzystnej sytuacji. Awans do fazy play off jest, niestety, praktycznie niemożliwy.

Lech Poznań – FC Basel 1:3 (1:1) Thomalla 35' Lang 34', Janko 77', Calla 90'+2'

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Lech Poznań, FC Basel, Lech - Basel 2015-07-29

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (47)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze