Pellegrini: Samobójcze trafienie Chielliniego nie powinno zostać uznane

Autor: Arkadiusz Woronecki | 16.09.2015 14:29 | komentarzy: 5 | kategoria: News |

Trener Manchesteru City, Manuel Pellegrini, został zapytany o przyczyny porażki jego zespołu. Dodatkowo wypowiedział się na temat zasadności somobójczej bramki Włocha.

Po rozegraniu kilku kolejek ligowych w Anglii i we Włoszech, wielu ekspertów nie dawało szans Juventusowi w starciu z ekipą z Etihad. „Bianconeri" po trzech meczach uzbierali zaledwie jeden punkt, podczas gdy ich przeciwnicy wygrali wszystkie pięć spotkań w Premier League.

– To tylko potwierdza, że Champions League rządzi się swoimi prawami. Tutaj wszystko może się zdarzyć. Wierzę jednak, że zdołamy się zrewanżować Juventusowi w Turynie. – zaczął sternik City.

– Nie mieliśmy dzisiaj szczęścia, za to Buffon bronił wprost nieprawdopodobnie. Na pewno nie zlekceważyliśmy Juventusu, wszak ta drużyna przed kilkoma miesiącami grała w finale tych elitarnych rozgrywek. – kontunuował Chilijczyk.

Zapytany o słuszność decyzji arbitra w sprawie uznania samobójczego gola Chielliniego odparł krótko.

– Kompany faulował, bramka nie powinna zostać uznana.



Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Juventus Turyn, Anglia, Włochy, Manchester City, Giorgio Chiellini, Vincent Kompany, Manuel Pellegrini

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • „The Citizens” zagrali ekonomicznie, ale skutecznie

    W spotkaniu rozgrywanym pomiędzy Manchesterem City, a Feyenoordem faworyt mógł być tylko jeden. „Obywatele” zrobili swoje i zgarnęli kolejne trzy „oczka”.

    czytaj więcej
  • Napoli wygrywa u siebie, gol Zielińskiego

    Napoli grało u siebie z Szachtarem Donieck, o ile do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, o tyle w drugiej połowie worek z bramkami posypał się tylko dla jednej drużyny. Swoją bramkę zdobył także Piotr Zieliński.

    czytaj więcej
  • Tottenham zwycięski, przełamanie Aubameyanga

    Na Signal Iduna Park Borussia Dortmund podejmowała lidera grupy, Tottenham. W tym spotkaniu gospodarze grali o "być albo nie być", w piękny sposób swoją niemoc strzelecką przełamał odsunięty ostatnio od składu, Pierre-Emerick Aubameyang. Pomimo tego to "Koguty" wrócą do domu w znacznie lepszych nastrojach.

    czytaj więcej
  • Niesamowity come back Sevilli. Liverpool stracił trzy bramki przewagi

    Każdy ma swój Milan. W pamiętnym finale Ligi Mistrzów, kiedy to Liverpool przegrywał 0:3 do przerwy, wydawało się, że wszystko jest rozstrzygnięte. Tak samo było we wtorkowym spotkaniu z Sevillą, jednak tym razem to "The Reds" roztrwonili pewne prowadzenie.

    czytaj więcej

Komentarze (5)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze