Skromna wygrana „Rojiblancos” na Coliseum Alfonso Pérez

Autor: Karol Brandt | 14.02.2016 20:05 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Atlético bez większego trudu pokonało na wyjeździe podmadryckie Getafe. Gospodarze nie postawili się bardziej utytułowanym rywalom, którzy zdobyli bramkę już w drugiej minucie i do końca meczu kontrolowali przebieg boiskowych zmagań. Tym samym, goście wykonali zadanie, a trzy punkty wpłynęły na ich konto.

Dziś Getafe gościło wicelidera Primera División, Atlético Madryt. Wśród gospodarzy zagrać nie mogli pauzujący za kartki Lacen i Pereira, a także kontuzjowany Lago. Goście musieli sobie radzić bez narzekających na urazy, Fernándeza i Parteya. Do gry gotowy wciąż nie był także Tiago Mendes. W tym starciu faworyt mógł być jeden, byli nim podopieczni Diego Simeone.

Obie drużyny na boisko wyprowadził sędzia tego spotkania, Antonio Mateu Lahoz. W pierwszej połowie bezapelacyjnie lepszym zespołem byli gracze Atlético, którzy już w drugiej minucie objęli prowadzenie. W tej sytuacji Carrasco wypatrzył dobrze ustawionego w polu karnym Fernando Torresa. Lewoskrzydłowy zagrał do byłego snajpera Liverpoolu, a ten z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. „Los Colchoneros”, którzy w tym sezonie przyzwyczaili do skromnych wyników, w pierwszych 45 minutach nie zdobyli więcej goli, ba nie byli nawet bliscy ich zdobycia.  

Od początku drugiej odsłony gry, przeważali finaliście Ligi Mistrzów z 2014 roku. Nie potrafili oni jednak skutecznie zagrozić bramce strzeżonej przez Guaitę. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, a Atlético nie tracąc zbyt wielu sił ograło Getafe na ich terenie.

Getafe CF – Atlético Madryt 0:1 (0:1)  F. Torres 2’

Czytaj więcej o: Atletico Madryt, Hiszpania, Fernando Torres, Getafe

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze