Szlagier bez niespodzianek, Lewy znowu trafił

Autor: Grzegorz Góra | 27.02.2016 17:24 | komentarzy: 3 | kategoria: Recenzja meczu |

Bayern Monachium długo nie potrafił znaleźć sposobu na ekipę Wolfsburga. Ostatecznie jednak szlagier Bundesligi zakończył się triumfem mistrza Niemiec, który pewnie zmierza po obronę tytułu.

Dzisiejsze spotkanie w Wolfsburgu było niekwestionowanym szlagierem 23. kolejki Bundesligi, bo choć obie drużyny dzieliły w tabeli aż 28 punktów, na konfrontację drużyn walczących w Lidze Mistrzów czekali kibice nie tylko w Niemczech.

Od pierwszych minut potyczki na Volkswagen Arena „Bawarczycy” zdominowali graczy Dietera Heckinga i dość szybko zepchnęli ich pod własne pole karne. Przy wysokim pressingu Bayernu, piłkarzom Wolfsburga pozostało skupić się na defensywie i grze z kontry, która zdawała się dziś być jedyną opcją zagrożenia bramce przyjezdnych.

Pierwsza dogodna okazja do zdobycia bramki padła łupem gości, a dokładnie Xabiego Alonso, którego strzał ze skraju pola karnego w 13. minucie minimalnie minął słupek bramki „Wilków”. Chwilę później swoją pierwszą szansę miał też Robert Lewandowski, ale strzał „kata Wolfsburga” z jesieni był bardzo niecelny. Wreszcie, w 19. minucie, zaatakowali również gospodarze, jednak strzał głową Kruse po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, instynktownie obronił Neuer.

Później mecz się wyrównał i na kolejne emocje kibice zgromadzeni na Volkswagen Arena musieli czekać do 31. minuty, ale i tym razem obyło się bez bramek. Najpierw dogranie Lewandowskiego do Comana w polu karnym przeciął interweniujący Casteels, a chwilę później uderzenie Maxa Kruse padło łupem golkipera Bayernu Monachium. Tuż przed przerwą, swoją szansę miał jeszcze Schäfer, ale po pierwszych, dość przeciętnych trzech kwadransach, było 0:0.

Po zmianie stron Bayern zaczął grać szybciej i w 54. minucie powinien objąć prowadzenie, jednak akcję „Bawarczyków”, po której Lewandowski mógł skierować pikę do pustej bramki, niesłusznie przerwał sędzia liniowy. Minutę później Polak ponownie stanął przed szansą na zdobycie gola, ale w dogodnej sytuacji znów uderzył wysoko nad bramką.

Dziesięć minut później odpowiedzieli piłkarze Heckinga. Po szybkiej kontrze dośrodkowanie z lewej strony boiska piłka dotarła do Juliana Draxlera, ale jego strzał z powietrza świetnie wybronił Manuel Neuer. W 66. minucie wreszcie padła bramka. Po uderzeniu Lewandowskiego piłka spadła wprost pod nogi niepilnowanego Comana, a ten wpakował ją do siatki otwierając wynik spotkania.

Szybko, bo osiem minut później, Bayern prowadził już dwoma bramkami. Gola strzelił Robert Lewandowski i trzeba przyznać, że przy golu popisał się nie lada refleksem – piłkę na klatkę piersiową próbował przyjmować Ribéry, jednak ta trafiła pod nogi Polaka, który bez zastanowienia kopnął w stronę bramki. Ku rozpaczy Casteelsa, piłka idealnie zmieściła się w długim rogu i wiadomo było, że „Bawarczycy” nie oddadzą już prowadzenia. W 83. minucie gospodarze mieli jeszcze szansę zdobyć gola kontaktowego, ale ponownie w pojedynku Kruse Neuer, górą był ten drugi. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i trzy punkty powędrowały do Monachium.

 VfL Wolfsburg – Bayern Monachium 0:2 (0:0) Coman 66’, Lewandowski 74’

Czytaj więcej o: Bayern Monachium, Niemcy, Robert Lewandowski, Manuel Neuer, VfL Wolfsburg, Max Kruse, Kingsley Coman

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (3)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze