Barcelona wyrównała rekord Realu, Pique bohaterem

Autor: Grzegorz Góra | 28.02.2016 22:25 | komentarzy: 4 | kategoria: Recenzja meczu |

Piłkarze Luisa Enrique pokonali przed własną publicznością Sevillę i wciąż śrubują swój rekord meczów bez porażki. Ozdobą meczu znów była bramka Leo Messiego.

Po wczorajszych derbach Madrytu w walce o mistrzostwo Hiszpanii pozostały już w zasadzie dwa zespoły – Atlético Madryt i FC Barcelona. Aby utrzymać komfortowe, 8-punktowe prowadzenie w tabeli, ta druga musiała dziś wygrać z Sevillą, która jako ostatnia, 3 października 2015 roku, pokonała piłkarzy Luisa Enrique. Od tamtego czasu „Duma Katalonii” nie przegrała 33 kolejnych spotkań i dziś stała przed szansą wyrównania legendarnego osiągnięcia Realu Madryt z sezonu 1988/89.

Zgodnie z oczekiwaniami, od pierwszych minut Katalończycy zepchnęli przyjezdnych na własną połowę i atakiem pozycyjnym próbowali przedostać się pod pole karne Sergio Rico. Piłkarze Unaia Emery’ego nie zamierzali jednak skupiać się w tym meczu jedynie na defensywie i już w 8. minucie za sprawą Thimothée Kolodziejczaka mogli objąć prowadzenie, ale Francuz polskiego pochodzenia przestrzelił z kilku metrów.

Gospodarze odpowiedzieli kilka minut później – Vidal zagrał w pole karne do Luisa Suareza, ale strzał Urugwajczyka sparowany został na rzut rożny, po którym zakotłowało się pod bramką Rico. Najpierw piłka wybijana przez Coke odbiła się od słupka, a sekundy później atomowa dobitka Suareza zza pola karnego tylko „ostemplowała” poprzeczkę.  

Gdy wydawało się, że gol dla „Dumy Katalonii” jest tylko kwestią czasu, genialną kontrą popisali się goście. W 20. minucie szybką wymianę podań dośrodkowaniem na długi słupek wykończył Trémoulinas, a tam czekał już Vitolo, któremu nie pozostało nic innego, jak otworzyć wynik spotkania. Ku zdziwieniu kibiców na Camp Nou, Sevilla prowadziła 1:0.

Korzystnym rezultatem goście cieszyli się jednak tylko kilka minut. W 31. minucie na skraju pola karnego faulowany był Suarez i sędzia bez wahania odgwizdał rzut wolny. Piłkę około 17 metrów przed bramką ustawił sobie Leo Messi i już chwilę potem, po kapitalnym uderzeniu, Argentyńczyk mógł cieszyć się z doprowadzenia do remisu. Mimo optycznej przewagi Katalończyków, do końca pierwszej połowy bramki już nie padły i do szatni obie ekipy schodziły remisując 1:1.

Chwila oddechu lepiej podziałała na piłkarzy Luisa Enrique, którzy po wznowieniu gry od razu zaatakowali rywali i szybko, bo już w 48. minucie, cieszyli się z prowadzenia. W rolę strzelca wcielił się Gerard Pique, który został w polu karnym Sevilli po rzucie rożnym i z zimną krwią wykorzystał dogranie od Luisa Suareza. Podrażniona drużyna z Andaluzji ruszyła do odrabiania strat i zaledwie dwie minuty później bliska była wyrównania, ale to w jaki sposób Gameiro nie zdołał pokonać Bravo z najbliższej odległości, na zawsze pozostanie tajemnicą.

Mecz otworzył się i obie drużyny postawiły na wymianę ciosów. Pod bramką Rico popłoch siało głównie katalońskie tridente, a w „szesnastce” Barcy dwoił się i troił Gameiro wraz z wprowadzonym po przerwie Konoplyanką. Za każdym razem jednym i drugim brakowało jednak ostatniego podania lub odrobiny dokładności.

Do końca spotkania, mimo kilku dogodnych szans z obu stron, gole już nie padły i to gospodarze świętowali zdobycie kolejnych trzech punktów. Dzięki wygranej z Sevillą „Duma Katalonii” wyrównała rekord „Królewskich” sprzed 27 lat i już we czwartek stanie przed szansą na wyśrubowanie go w meczu z Rayo Vallecano. Gościom należą się za ten mecz słowa pochwały. Podopieczni Unaia Emery’ego zagrali dobre spotkania, do końca walcząc o bramkę wyrównującą. Dziś jednak brakowało im odrobinę szczęścia, by z Camp Nou wywieźć choć jeden punkt.

Po 26. kolejce Barcelona jest liderem Primera División, mając na swoim koncie 66 punktów. 8 punktów mniej ma ekipa Atlético Madryt. Trzeci Real traci do „Blaugrany” już 12 oczek.

 FC Barcelona – Sevilla FC 2:1 (1:1) Messi 31’, Pique 48’ – Vitolo 20’

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Sevilla FC, Hiszpania, Gerard Pique, Lionel Messi, Vitolo

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Transferowe podsumowanie dnia #9

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy listę graczy znajdujących się na wylocie z Barcelony, nowe doniesienia o poczynaniach transferowych Realu, a także oficjalne odejście Daleya Blinda z Manchesteru United.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #8

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Bezsprzecznie największym wydarzeniem była prezentacja Cristiano Ronaldo w barwach „Starej Damy”.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #7

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy spory zakup West Hamu, wypowiedzi na temat swojej przyszłości gwiazd Chelsea oraz kolejne informacje związane z transferem Cristiano Ronaldo.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #6

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy nazwisko nowego trenera „The Blues”, kolejne doniesienia na temat Cristiano Ronaldo oraz oficjalne stanowisko Realu Madryt w sprawie informacji o zainteresowaniu Neymarem przez hiszpański klub.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #4

    Dzisiejszy artykuł po raz kolejny zaczniemy od wątku Cristiano Ronaldo. Tym razem nie będzie on dotyczył jego pożegnania z Realem Madryt, lecz przyszłości w Juventusie.

    czytaj więcej

Komentarze (4)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze