Czerwony finał Copa del Rey, Barca z dubletem!

Autor: Grzegorz Góra | 23.05.2016 00:08 | komentarzy: 21 | kategoria: Recenzja meczu |

Dwie bramki, trzy czerwone kartki i wielkie piłkarskie emocje – tak po krótce opisać można finałowy mecz u Puchar Króla w Madrycie.

Opromienieni sukcesem w Lidze Europy piłkarze Sevilli stanęli dziś do walki ze świeżo koronowanym mistrzem Hiszpanii do walki o Puchar Króla. W takim meczu nie mogło zabraknąć emocji i rzeczywiście, na Vicente Calderón obejrzeliśmy pasjonujące widowisko!

Spotkanie lepiej zaczęli piłkarze Sevilli, którzy szybkimi kontratakami próbowali uruchamiać Kévina Gameiro, ale liczącemu wciąż na powołanie na Euro Francuzowi, brakowało szczęścia pod bramką Ter Stegena. Wraz z upływającym czasem, coraz lepiej widać było, że gracze Unaia Emery’ego znakomicie rozpracowali grę Katalończyków i przez długi czas to oni dyktowali warunki gry.

Nie dość, że przez pierwsze pół godziny mistrzowie Hiszpanii praktycznie nie zagrozili bramce Sergio Rico, od 37. minuty zmuszeni byli grać w dziesiątkę. Pechowcem okazał się Mascherano, który musiał ratować się faulem taktycznym przed polem karnym, za co arbiter bez chwili wahania odesłał go do szatni. Chwilę później piłkę do rzutu wolnego ustawił Ever Banega, ale jego kapitalne uderzenie, równie świetnie wybronił Andre ter Stegen.

Mimo gry w osłabieniu, tuż przed przerwą szansę na objęcie prowadzenia mieli jeszcze gracze „Dumy Katalonii”, ale strzał głową Piqué poszybował minimalnie nad poprzeczką i do przerwy, po ciekawych trzech kwadransach, było 0:0.

Po zmianie stron piłkarze Barcelony zaczęli grać z większym animuszem, ale to zawodnicy Sevilli jako pierwsi stworzyli sobie okazję do zdobycia gola. W 50. minucie obrońcy „Blaugrany” zostawili Banedze sporo miejsca przed polem karnym, więc pomocnik drużyny z Andaluzji zdecydował się na strzał, ale piłka po jego kąśliwym uderzeniu tylko odbiła się od słupka.

W 54. minucie serca kibiców znów na moment stanęły, bo w przeciągu kilkunastu sekund „Duma Katalonii” bliska była stracenia dwóch z trzech członków tria MSN. Ostatecznie na murawie, z ogromnym guzem na głowie, pozostał Messi, lecz z boiska, z powodu kontuzji, zejść musiał kulejący Luis Suarez.

Pozbawiona klasycznej „dziewiątki” Barca zmieniła styl gry, ale genialnie zorganizowana defensywa Sevilli nie pozwalała jej rozwinąć skrzydeł i z minuty na minutę, spychała Katalończyków do defensywy. Podopieczni Luisa Enrique swoich szans szukać musieli więc po szybkich kontrach i stałych fragmentach gry, tak jak w 76. minucie, gdy z rzutu wolnego uderzał Leo Messi, jednak piłka po strzale Argentyńczyka wylądowała w rękach pewnie interweniującego Rico.

Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry siły na boisku się wyrównały. Wychodzącego sam na sam z bramkarzem Neymara „skasował” Banega i po kilku sekundach dołączył do oglądającego mecz spoza boiska Mascherano. Po 90 minutach nadal był remis, więc kibiców zgromadzonych na Vicente Calderón czekała dogrywka.

W 97. minucie doczekaliśmy się wreszcie tego, co jest solą futbolu. Na stadionie w Madrycie zobaczyliśmy bramkę, której strzelcem okazał się Jordi Alba. Obrońca Barcelony wykorzystał genialne, długie zagranie od Messiego i strzałem z pierwszej piłki otworzył wynik spotkania. W 104. minucie mogło być już po meczu, ale Rico dwukrotnie udowodnił, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w Hiszpanii. Golkiper Sevilli w przeciągu kilkunastu sekund najpierw fantastycznie obronił strzał głową Piqué, a po chwili, w sobie znany sposób, zatrzymał atomowe uderzenie z dystansu Daniego Alvesa.

Druga odsłona doliczonego czasu gry to już gra cios za cios. Niemająca nic do stracenia Sevilla atakowała bramkę „Dumy Katalonii”, a ta groźnie kontrowała odkrytych rywali i w doliczonym czasie zadała ostateczny cios. Messi ograł w polu karnym Krychowiaka i dograł do Neymara, a ten, płaskim uderzeniem ustalił wynik spotkania. Co ciekawe, Barca grała już wtedy... w przewadze, bo minutę wcześniej dwiema żółtymi kartkami w jednej akcji popisał się Carriço.

Ostatecznie FC Barcelona wygrała 2:0 i sięgnęła po swój 28. Puchar Króla, świętując zarazem swój 7. dublet w historii. 

FC Barcelona – Sevilla FC dogr. 2:0 (0:0) Alba 97’, Neymar 120+2’ 


Czytaj więcej o: FC Barcelona, Sevilla FC, Hiszpania, Lionel Messi, Neymar, Jordi Alba, Copa del Rey, Puchar Króla, Grzegorz Krychowiak

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (21)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze