Legia nadal bez błysku, nudny remis ze Śląskiem

Autor: Grzegorz Góra | 23.07.2016 22:27 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Po wtorkowej wygranej w eliminacjach Champions League, mistrzowie Polski wrócili do gry w Lotto Ekstraklasie. Rywalem „Wojskowych” przy Łazienkowskiej był wrocławski Śląsk, z którym nie przegrali już ośmiu kolejnych spotkań.

Pierwsza połowa spotkania w Warszawie nie była wielkim widowiskiem. Gra toczyła się głównie w środku pola, a nieliczne akcje ofensywne kończyły się zazwyczaj wybiciem na rzut rożny lub słabym uderzeniem wprost w ręce bramkarza. Po raz pierwszy naprawdę groźnie zrobiło się dopiero w 17. minucie, kiedy Pawelca z Celebanem dość łatwo ograł Prijović, ale piłka po strzale Szwajcara minęła lewy słupek bramki Mariusza Pawełka.

Po kilkuminutowej przewadze Legii mecz znów się wyrównał, a prym na boisku wiódł przez chwilę Japończyk Ryota Morioka, który w pierwszej połowie zaskakująco łatwo radził sobie z pomocnikami „Wojskowych” i kilkukrotnie „zakręcił” nimi pod polem karnym, jednak bez specjalnych rezultatów.  

Końcówka pierwszych trzech kwadransów rozegrana została pod dyktando Warszawian, ale poza kilkoma strzałami Legionistów, które ugrzęzły w nogach obrońców Śląska i odpowiedzią Filipe Goncalvesa, który uderzał z dystansu minimalnie nad bramką Malarza, w polach karnych obu ekip działo się niewiele. Tuż przed przerwą Legia zaliczyła jednak jedną poważną stratę. Z powodu kontuzji boisko opuścić musiał kontuzjowany Hloušek, a w jego miejsce na boisku zameldował się Tomasz Brzyski. Po pierwszych, słabych trzech kwadransach, było 0:0.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Jako pierwsi groźnie zaatakowali goście, a dokładniej wspomniany wcześniej Morioka, który w 56. minucie, strzałem z dystansu, próbował zaskoczyć Malarza, ale strzał Japończyka był minimalnie niecelny. Legia odpowiedziała kilka minut później, gdy błąd pomocników Śląska wykorzystać mógł Nikolić, ale strzał snajpera „Wojskowych” był zbyt lekki i łatwo padł łupem golkipera gości.

W 69. minucie na kapitalne uderzenie zza pola karnego zdecydował się Alvarinho, ale jego atomowe uderzenie, na rzut rożny sparował bramkarz Legii. Minutę później, swoją szansę miał też Goncalves, ale strzał pomocnika Wrocławian również nie znalazł drogi do siatki.

W 84. minucie gospodarze mogli i powinni objąć prowadzenie. Tomasz Brzyski dopadł do piłki przed polem karnym i dośrodkował wprost na głowę do Nikolića, ale strzał Węgra tylko odbił się od poprzeczki bramki Śląska. Chwilę później gola mógł też strzelić Kucharczyk, ale świetne dograna piłka od Jakuba Koseckiego… zaplątała mu się pod nogami i wyszła poza boisko.

Piłkarze Mariusza Rumaka odpowiedzieli niemal natychmiast. Po fantastycznej kontrze oko w oko z Malarzem stanął wprowadzony po przerwie Peter Grajciar, ale uderzenie Słowaka skierowane było wprost w bramkarza, co mocno ułatwiło mu interwencję.

Mimo żywszej gry i kilku ofensywnych akcji w końcówce meczu, kibice zgromadzeni na stadionie przy ulicy Łazienkowsiej nie obejrzeli bramek i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Jeśli „Wojskowi” nie poprawią swojej gry, w środowej potyczce z Trenćinem mogą mieć spore problemy. Tak grającego mistrza Polski niestety oglądać się nie da i jeśli w pomocy warszawskiej drużyny nie pojawi się świeża krew w miejsce sprzedanego Dudy i kontuzjowanego Guilherme, nawet w Lidze Europy ciężko będzie o sukces.

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 0:0 

Czytaj więcej o: Polska, Śląsk Wrocław, Legia Warszawa

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Gol Niezgody zapewnił „Legionistom” cenne trzy „oczka”

    Ostatnia wygrana Wisły Kraków z Legią na własnym stadionie miała miejsce w 2013 roku. Zarówno Wisła, jak i Legia nie znalazły jeszcze optymalnej formy. Dzisiejszy mecz dał nam również odpowiedź na pytanie: w jakiej formie znajdują kadrowicze reprezentacji Polski?

    czytaj więcej
  • Poznańska lokomotywa rozjechała mistrza Polski

    Pojedynki między Lechem Poznań, a Legią Warszawa zawsze wzbudzały wiele emocji wśród kibiców. Oba zespoły w obecnym sezonie Lotto Ekstraklasy zdecydowanie nie zachwycają. Podopieczni trenera Romeo Jozaka, potrzebują punktów, ponieważ sytuacja w obozie mistrza Polski staje się nerwowa.

    czytaj więcej
  • Albańskie deja vu [Aktualizacja]

    Greckie media donoszą, że Besnik Hasi stracił posadę trenera Olympiakosu po ligowej porażce z AEK Ateny 2:3. Rok temu, w podobnych okolicznościach, pożegnał się z posadą w warszawskiej Legii.

    czytaj więcej
  • Legia jak ostatni Mohikanin?

    Kwalifikacje Ligi Mistrzów UEFA sezonu 2017/2018 są ostatnimi rozgrywanymi na zasadzie tzw. „reformy Platiniego”. Następny sezon przyniesie zmianę zasad, która niestety nie będzie korzystna dla mistrza Polski.

    czytaj więcej
  • Do krytyków Magiery

    Chyba jak każdy kibic Legii nie sądziłem, że nasza przygoda z Ligą Mistrzów zakończy się już 2 sierpnia, i to przed rozpoczęciem ostatniej rundy kwalifikacji. W ostatnich latach zespół, nas, kibiców trochę rozpieścił. Dobre występy w Lidze Europy, rok temu wreszcie awans do Champions League i do tego gra w pucharach na wiosnę. Nadal mam nieodparte wrażenie, że odpadliśmy z zespołem mocno przeciętnym, ale najwidoczniej Legia z wczoraj to na ten moment maksimum naszych (ofensywnych) możliwości.

    czytaj więcej

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze