Hat-trick z brodą, czyli Messi robi różnicę

Autor: Grzegorz Góra | 19.10.2016 22:41 | komentarzy: 10 | kategoria: Recenzja meczu |

Barcelona nie dała dziś szans Manchesterowi City i przed własną publicznością rozbiła „Obywateli" 4:0. Hat-trickiem popisał się powracający do wielkiej formy Leo Messi.

Pierwsze minuty spotkania w stolicy Katalonii upłynęły pod znakiem wyrównanej gry, jednak to gospodarze jako pierwsi zaliczyli poważną stratę. Po niespełna dziesięciu minutach murawę z powodu odnowienia kontuzji zmuszony był opuścić Jordi Alba, a w jego miejsce na boisku zameldował się Lucas Digne.  

Mimo kadrowej roszady, zespół Luisa Enrique nie zmienił systemu gry i już w 17. minucie to Barca zaserwowała stratę, tym razem bramkową, „Obywatelom” z Manchesteru. Powracający do wielkiej formy Messi wykorzystał niefrasobliwość obrońców „The Citizens” we własnym polu karnym, wpadł z piłką na piąty metr, ograł Claudio Bravo i płaskim uderzeniem, otworzył wynik spotkania.

Na kolejną dogodną akcję do zdobycia gola, kibice czekali do 32. minuty, gdy po rzucie wolnym Messi dośrodkował wprost na głowę Ivana Rakitića, ale strzał głową reprezentanta Chorwacji poszybował nad bramką Anglików. Ci, po raz pierwszy celnie na bramkę „Dumy Katalonii” uderzali pięć minut później, gdy po ładnej akcji, futbolówkę w krótkim rogu próbował zmieścić Nolito, ale Ter Stegen był na posterunku. Chwilę później, po solowym rajdzie swoja szansę miał też İlkay Gündoğan, ale ponownie górą był bramkarz Barcelony.

Mimo prowadzenia, pech nie opuszczał drużyny Luisa Enrique, który w 39. minucie musiał wpuścić na boisko kolejnego rezerwowego. Po bezpardonowym ataku Davida Silvy, Gerard Piqué długo nie podnosił się z murawy, a już kilka chwil później jego miejsce na boisku zajął Jérémy Mathieu.

Do końca pierwszej części gry, mimo kapitalnych okazji Stokesa i Suareza, kibice nie zobaczyli już bramek i na przerwę obie jedenastki schodziły przy wyniku 1:0 dla piłkarzy „Blaugrany”.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie i to Barca groźniej atakowała, co już w 53. minucie przyniosło dość wymierny efekt. W pozornie niegroźnej sytuacji, koszmarnie zachował się Claudio Bravo, który na dwudziestym metrze „wybił” piłkę wprost pod nogi Suareza, a gdy ten próbował go lobować, interweniował rękoma poza polem karnym. Arbiter spotkania nie miał wątpliwości – czerwona kartka dla Chilijczyka i „The Citizens” zmuszeni byli grać w osłabieniu.

Na efekty błędu byłego bramkarza Barcelony nie trzeba było długo czekać. W 61. minucie Iniesta dograł piłkę do Messiego, a ten precyzyjnym strzałem zza pola karnego, pokonał wprowadzonego chwilę wcześniej Caballero i Barca prowadziła już 2:0.

Podopieczni Guardioli byli pod ścianą, ale nie zamierzali ograniczać gdy do obrony. W 64. minucie mieli nawet świetną okazję by strzelić bramkę kontaktową, ale strzał De Bruyne instynktownie obronił Ter Stegen.

Barcelona odpowiedziała niemal natychmiast. Po szybkiej kontrze w 69. minucie, Luis Suarez mógł strzelać w polu karnym, ale kątem oka dostrzegł jeszcze lepiej ustawionego Leo Messiego i po ładnym dograniu „El Pistolero”, a przy biernej postawie obrony Manchesteru City, filigranowy Argentyńczyk skompletował hat-tricka.

W 74. minucie meczu siły na boisku wyrównały się, bo skrajną nieodpowiedzialnością popisał się Mathieu, który w przeciągu trzech minut dwukrotnie „zgarnął” żółtą kartkę, co w efekcie pozwoliło mu na szybsze udanie się pod prysznic.

Ostatni cios Katalończycy zadać mogli w 87. minucie, bo po faulu na Messim, rzut karny wykorzystać powinien Neymar, ale Brazylijczyk mocno przekombinował przy wykonaniu „jedenastki” i przegrał pojedynek z Caballero. Co nie wpadło z jedenastu metrów, udało się jednak chwilę później, już po akcji z gry. W 89. minucie reprezentant Brazylii z zimną krwią ograł w polu karnym defensywę „The Citizens” i ustalił wynik spotkania na 4:0 dla Barcy.

Mecz na Camp Nou miał dać odpowiedź na pytanie w jakim miejscu znajduje się przebudowywana drużyna Pepa Guardioli. 0:4 w stolicy Katalonii odpowiada na nie dość wymownie. Barcelona wygrała pewnie i zasłużenie i w grupie C, póki co, nie ma sobie równych. Mimo wysokiego wyniku na Camp Nou, piłkarze Guardioli nie zagrali jednak źle i rewanż na Etihad zapowiada się kapitalnie!

FC Barcelona – Manchester City 4:0 (1:0) Messi 17’, 61’, 69’, Neymar 89’

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Josep Guardiola, Manchester City, Luis Enrique, Gerard Pique, Lionel Messi, Neymar, Jordi Alba, Kevin De Bruyne, Jeremy Mathieu

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (10)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze