„Lwy” trzymały się razem do 83. minuty, później rozdzielił je Álvaro Morata!

Autor: Karol Brandt | 23.10.2016 22:36 | komentarzy: 6 | kategoria: Recenzja meczu |

Piłkarze prowadzeni przez „Zizou” w starciu z podopiecznymi Ernesto Valverde zgarnęli komplet punktów, choć nie obyło się bez komplikacji.

W jednym z najlepiej zapowiadających się spotkań 9. kolejki La Liga Real Madryt mierzył się z Athletikiem Bilbao. Gospodarze w poprzednim tygodniu wysoko pokonali Real Betis, a w miniony wtorek wygrali 5:1 z Legią Warszawa. Natomiast goście wyszli zwycięsko z potyczki z Realem Sociedad,  a w środku tygodnia przegrali 0:2 z KRC Genk. Ten drugi mecz był rozgrywany w ramach fazy grupowej Ligi Europy. Podopieczni Zinédine’a Zidane’a musieli dziś sobie radzić bez kontuzjowanych: Casemiro, Sergio Ramosa oraz Luki Modricia. Baskowie przybyli do stolicy Hiszpanii w nieco okrojonym składzie, gdyż w kadrze na to spotkanie nie znaleźli się m.in. Aritz Aduriz, Mikel Balenziaga czy Óscar de Marcos. Faworytem tej konfrontacji byli „Królewscy”.

Arbitrem wyznaczonym do sędziowania tego pojedynku był Iglesias Villanueva. O dziwo lepiej w spotkanie weszli przyjezdni, którzy w piątej minucie stworzyli sobie okazję bramkową. W tej sytuacji na bramkę strzeżoną przez Keylora Navasa uderzał Iñaki Williams i choć sprawił mnóstwo kłopotów golkiperowi Realu Madryt, to nie wpisał się on na listę strzelców. 29-letni Kostarykanin w ostatniej chwili sparował futbolówkę na rzut rożny. Chwilę potem padł pierwszy gol, którego autorem był Karim Benzema. Wówczas Marcelo posłał długą piłkę do wbiegającego w pole karne, Isco. Były piłkarz Malagi początkowo stracił „szmaciankę”, lecz po błędzie obrońcy zdołał ją odzyskać i zagrać do niepilnowanego Francuza. Były snajper Olympique Lyon bez trudu zamienił podanie kolegi na bramkę.

W 27. minucie Sabin Merino płaskim strzałem doprowadził do wyrównania. Nie byłoby tego trafienia bez kapitalnej waleczności Javier Eraso, który wyłuskał piłkę spod nóg Pepe i wyłożył ją do lepiej ustawionego partnera. Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra, oznajmiającym zejście na przerwę, Cristiano Ronaldo stanął przed szansą na zdobycie gola. Tym razem 31-letni Portugalczyk nie zdołał zaskoczyć Gorki Iraizoza.

W pierwszej połowie oglądaliśmy wyrównane zawody, choć z lekkim wskazaniem na ekipę przyjezdną, która dokonywała przemyślanych wyborów podczas wiązania akcji. Pomimo tego, po 45 minutach gry wynik wciąż był remisowy. Oznaczało to, że oba zespoły miały wciąż takie same szanse na zwycięstwo.

Po zmianie „Los Blancos” nie grzeszyli koncentracją, co mogło się na nich zemścić w 53. minucie. W tej sytuacji Javier Eraso zagrał do wbiegającego w „szesnastkę” gospodarzy, Iñakiego Williamsa. Młody napastnik Athletiku Bilbao jednak fatalnie przestrzelił, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Cóż to była za szansa dla podopiecznych Ernesto Valverde! W 61. minucie Karim Benzema mógł po raz drugi wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, lecz główkował zbyt słabo do tego, by sprawić problemy golkiperowi „Lwów”.

W 70. minucie Cristiano Ronaldo przejął piłkę tuż przed polem karnym i oddał mocny strzał, po którym futbolówka przeleciała obok prawego słupka. Chwilę potem Mateo Kovacić stanął przed szansą na zdobycie gola, jednak nie zdołał skierować piłki do siatki po strzale oddanym głową i na tablicy wyników wciąż widniał wynik 1:1. W 83. minucie kibice „Królewskich” wreszcie odetchnęli, bowiem ich ulubieńcy strzelili gola. Jego autorem był Álvaro Morata, który wykorzystał podanie Garetha Bale’a. Reprezentant Hiszpanii w tej sytuacji pokonał na raty Gorkę Iraizoza. Nie zmienia to jednak faktu, że po tym trafieniu gospodarze sięgnęli po komplet punktów. W ostatnich minutach wynik ustalić mógł CR7, lecz strzelił wprost w bramkarza drużyny przeciwnej. 

Real Madryt – Athletic Bilbao 2:1 (1:1) Benzema 7’, Morata 83’ – Merino 27’

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Athletic Bilbao

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (6)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze