Liverpool gra dalej, Sturridge wyrzuca Tottenham za burtę

Autor: Martyna Dębińska | 25.10.2016 23:00 | komentarzy: 3 | kategoria: Recenzja meczu |

W dzisiejszym spotkaniu 1/8 Pucharu Ligi Angielskiej, obie ekipy wystawiły podstawowe jedenastki składające się przede wszystkim z graczy na co dzień rezerwowych oraz młodych talentów z drużyn juniorskich. Gospodarze pewnie pokonali Tottenham i zagrają w kolejnej rundzie rozgrywek.

Na początku mecz przypominał bardziej podwórkową kopaninę. Było sporo niedokładności i nerwowości, co przy tak eksperymentalnych składach nie powinno dziwić. Jednakże wraz z upływającymi minutami, spotkanie się rozkręcało.

Liverpool od pierwszego gwizdka arbitra był stroną przeważającą. Udało się to potwierdzić już w 8. minucie, kiedy wynik spotkania otworzył Daniel Sturridge. Anglik potrzebował meczu na przełamanie, aby zyskać pewność siebie. Georges-Kévin N'Koudou poślizgnął się, piłkę natychmiast przejął rywal, już wydawało się, że Marko Grujić zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, gdy został osaczony przez przeciwników, lecz pomocnik zdołał uderzyć. Strzał ten okazał się podaniem, futbolówkę zdążył trącić Sturridge przed próbującym interweniować Michelem Vormem i w ten sposób padł pierwszy gol.

Chwilę później Daniel Sturridge mógł podwyższyć prowadzenie. Anglik znalazł się z piłką w polu karnym i oddał strzał w swoim stylu, ale fenomenalną paradą popisał się Vorm. Cały mecz brylowali właśnie Sturridge oraz Vorm.

Po wznowieniu gry w drugiej połowie potężną bombę na bramkę Vorma posłał Divock Origi, ale i w tym pojedynku górą był bramkarz Tottenhamu. Holender nie miał jednak nic do powiedzenia w 63. minucie, kiedy Daniel Sturridge podwyższył prowadzenie. Georginio Wijnaldum posłał idealne prostopadłe podanie za obrońców, nie było w tej sytuacji spalonego i Sturridge miał mnóstwo czasu, aby przygotować się do oddania strzału. Wyszło perfekcyjnie i Anglik mógł wykonać swoją charakterystyczną cieszynkę.

Na piętnaście minut przed końcem spotkania sędzia postanowił podbić temperaturę. Choć stał na wprost zawodników i świetnie widział całą sytuację, to w walce o piłkę Erika Lameli z Lucasem Leivą do spółki z Ragnarem Klavanem, Jonathan Moss odgwizdał „jedenastkę”. Dość kontrowersyjna decyzja. Do piłki podszedł Vincent Janssen i pewnie zamienił karnego na gola kontaktowego.

Od tej chwili gra stała się chaotyczna. Oba zespoły miały swoje okazje na strzelenie bramki, lecz wynik nie uległ już zmianie. Ostatecznie to gospodarze zagrają w ćwierćfinale.

Liverpool FC – Tottenham Hotspur FC 2:1 (1:0) Sturridge 8' i 63' – Janssen 75' (k.)

Czytaj więcej o: Liverpool FC, Anglia, Tottenham Hotspur, Daniel Sturridge, Jurgen Klopp, Mauricio Pochettino, Vincent Janssen

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Genialna seria Porto brutalnie przerwana! Hattrick Mane

    Liverpool nie pozostawił żadnych złudzeń, kto jest drużyną zdecydowanie lepszą. Porto, mimo że chciało powalczyć chociaż na własnym stadionie, nie miało najmniejszych szans na nawiązanie rywalizacji. "The Reds" do zwycięstwa poprowadził Sadio Mane, który zanotował hattricka.

    czytaj więcej
  • Są składy!

    Trenerzy ogłosili, kto otrzyma szanse gry w podstawowym składzie. Dzisiaj czekają nas dwa pojedynki: Real vs. PSG i Porto vs. Liverpool.

    czytaj więcej
  • Eriksen: Widziałem ruch Buffona i zmieniłem zdanie

    Christan Eriksen to jeden z bohaterów spotkania Juventusu z Tottenhamem. Duński piłkarz był mózgiem swojej drużyny i strzelił ważnego gola z rzutu wolnego, który ostatecznie dał remis.

    czytaj więcej
  • Wypowiedzi trenerów po spotkaniu Juventus FC – Tottenham Hotspur

    Massimiliano Allegri, a także Maurcio Pochettino zabrali głos po świetnym spotkaniu na Juventus Stadium. "Koguty" odrobiły dwubramkową stratę po fatalnym początku i są bliżej awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

    czytaj więcej
  • Liga Mistrzów: Środowy przegląd prasy

    Wszystko w cieniu starcia Realu z PSG. W Hiszpanii i Francji niemal każda gazeta skupia swoją uwagę na pojedynek gigantów, nie umniejszając niczego wielkiemu rywalowi. Z kolei w Anglii i Portugalii niezbyt wiele miejsca poświęca się meczowi Porto z Liverpoolem.

    czytaj więcej

Komentarze (3)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze