Cavani lepszy od Lacazette'a

Daniel Filip Tomasiewicz | 27.11.2016 22:42 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Chociaż nie grał lider z wiceliderem, to spotkanie Lyonu z PSG trzeba było identyfikować z meczem na szczycie. W ostatnich pięciu spotkaniach tylko raz Lyon pokonał Paris Saint-Germain, a więc miał coś do udowodnienia.

Początek spotkania wyrównany z małą optyczną przewagą PSG. Jednak z każdą kolejną minutą przewaga rosła. Wszystkie dośrodkowania w pole karne poprawnie przecinał Anthony Lopez lub obrońcy. W 14. minucie po strzale głową Thiago Motty piłka przeszła metr obok słupka. W 19. minucie Hatem Ben Arfa w brzydki sposób zaatakował Maxime'a Gonalonsa, nadeptując go na tylną część stopy, za co otrzymał żółty kartonik. Po 24 minucie PSG powinno prowadzić jednak Lucas będąc w okolicach 11 metra przekombinował chcąc zdobyć efektowną bramkę i ostatecznie nie trafił czysto w futbolówkę. Chwilę  po tym w zamieszaniu w szesnastce Motta został wycięty równo z murawą, za co sędzia Buquet podyktował rzut karny, który strzałem w środek bramki wykorzystał Edinson Cavani. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy swoją drugą okazję na podwyższenie wyniku zmarnował Lucas. Jeszcze przed końcem pierwszej części spotkania żółtą kartkę zarobił Matuidi za przewinienie na Tolisso, a zaraz po tym pierwsza żółta karta powędrowała do zawodnika z Lyonu, Jordana Ferriego. Oceniając postawę gospodarzy trzeba przyznać, że grali bez pomysłu, a ponadto nie angażowali wielu zawodników w ataki.

Trener Genesio nie czekał długo z działaniami jakie mógł podjąć, aby zmienić oblicze spotkania. Na druga połowę nie wyszedł już Maciej Rybus, który kilka razy dał się zauważyć w pierwszej części notując jedną stratę i przechwyt. Jego los podzielił Jordan Ferri za którego wszedł Nabil Fekir. Na skutki nie trzeba było długo czekać.

Rafael pięknie podkręcił piłkę, zabrakło centymetrów, aby wpadła do bramki, zamiast tego odbiła się od słupka lądując pod nogami zmiennika Rybusa Valbueny, który pewnym strzałem dokończył dzieła wyrównując stan meczu. Bramka ewidentnie dodała skrzydeł gospodarzom szczególnie Alexandrowi Lacazzete. W niewielkim odstępnie czasu miał dwie okazję. W pierwszej zaplątał się z piłką i padł na murawę, a następnie w 54. minucie spudłował do czego zmusił go Areola, skracając kąt swoim wyjściem z bramki. Kolejno mocny strzał z daleka lewą nogą oddał Gonalons, jednak piłka powędrowała daleko od słupka. Spotkanie odmieniło swoje obliczeni, teraz to zawodnicy z Paryża nie mieli pomysłu na zaatakowanie gospodarzy. Co potwierdzała kolejna dogodna sytuacja z 64. minuty, gdzie sam na sam mógł wyjść Ghezzal, ale zaprzepaścił wszystko złym przyjęciem. Mocną odpowiedzią na tą niemoc mógł być strzał Cavaniego, który znalazł się nawet w siatce, ale został oddany z metrowego spalonego. W 65. minucie z boiska zszedł Ben Arfa, a za niego pojawił się Meunier. Dziesięć minut później Motta obejrzał żółty kartonik. PSG wyraźnie nie szło. Ostatnią zmianę w 81. minucie przeprowadził Genesio, wprowadzając Lucasa Tousarta za Rachida Ghezzala, jednak tym razem nie przyniosło to takiego efektu jak wcześniej, a wręcz przeciwnie. Szybki kontratak idealną główką po asyście Meuniera zakończył Cavani, nie dając szans bramkarzowi.

Po zdecydowanie lepszej drugiej połowie Lyon przegrał na własnym boisku. Pod koniec spotkania pojawił się Grzegorz Krychowiak, ale nie zaprezentował się dobrze. Miał jedną okazję  na podwyższenie wyniku, lecz niestety uderzył w nogi Lopeza. Spotkanie obfitowało w wiele żółtych kartek, które zarobili jeszcze: Aurier, Silva i Verratti.

Olympique Lyon – Paris Saint-Germain 1:2 (0:1) Valbuena 48’ – Cavani 30’, 81' 

Czytaj więcej o: Olympique Lyon, Paris Saint-Germain, Edinson Cavani, Mathieu Valbuena

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze