Gran Derbi na remis, Ramos ratuje Real przed porażką

Daniel Filip Tomasiewicz | 03.12.2016 18:00 | komentarzy: 10 | kategoria: Recenzja meczu |

Choć pierwsza połowa nie zaliczała się do najlepszych, to druga zdecydowanie wpisuje się w ramy Hitchcockowich scenariuszy i dla wszystkich zwrotów akcji warto było zobaczyć Gran Derbi.

Przed meczem można było zauważyć, że większe spustoszenie kontuzję poczyniły w zespole Realu Madryt. Z powodu urazów niezdolni do gry byli: Gareth Bale, Fabio Coentrao, Danilo, Toni Kross i Alvaro Morata. Natomiast w drużynie gospodarzy z wysokości trybun mecz oglądał Jeremy Mathieu.

Jak na wielu stadionach świata zawodnicy przed pierwszym gwizdkiem uczcili minutą ciszy ofiary tragicznego lotu w którym śmierć poniosło 19 graczy brazylijskiego Chapecoense.

Początek spotkania obie drużyny rozpoczęły bardzo zachowawczo. Żadna nie stworzyła sobie klarownej sytuacji. Pierwsze zdarzenie warte odnotowania to żółta kartka w 13 minucie ta dla Isco. Kolejno w 17 minucie Mordić podcina Messiego. Do rzutu wolnego podchodzi sam poszkodowany. Oddał strzał w światło bramki, który nie sprawił żadnych problemów golkiperowi królewskich. Barcelona starała się dalej i strzał Suareza musiał zablokować Ramos do spółki z Varanem. Bramkarze nie mieli dużo pracy w przeciwieństwie do sędziego Gomeza, który w 29 minucie pokazał drugą żółtą kartkę, która powędrowała do Neymara.

Cristiano Ronaldo w 36 minucie rajd lewą stroną boiska wieńczy groźnym strzał w kierunku Marca ter Stegena. Poszedł za ciosem i chwilę potem doszedł do kolejnej sytuacji. Jednak znowu zabrakło miejsca do lepszego ułożenia nogi. Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do gości. 43 minuta, Karim Benzama wpada w pole karne i strzela, piłka wpada w rykoszet po odbiciu od Gerarda Pique. To mogło skończyć się nieszczęśliwym samobójem. A za chwile po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego zawodnik Realu celnie główkował, jednak prosto w „koszyczek” ter Stegena.

Pierwszą część spotkania można podsumować jako bogatą w wiele starć, dużo gry na pograniczy faulu, szybkie tempo spotkania, ale bez konkretnych stuprocentowych sytuacji. Rzuty wolne i rożne po jednej jak i drugiej stornie chociaż wykonywane przez jednych z najlepszych piłkarzy świata pozostawiały wiele do życzenia.

Początek drugiej połowy był obiecujący. Messi zakręcił obroną królewskich i dobrze dograł do Suareza, jednak udało się tylko wywalczyć rzut rożny, który podobnie jak w pierwszej części nie przełożył się nawet na strzał w światło bramki Keylora Navasa. Sytuacja z 50 minuty jaką miał Ronaldo przypominała tą przed rokiem w Gran Derbi, tylko zakończona z innym skutkiem. Na tablicy nadal było bez zmian, by w trzy minuty później zamienić zero na jedynkę przy wyniku gospodarzy. Bramkę zapisano Suarezowi, a asystę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z okolic narożnika boiska Neymarowi. Real od razu starał się wyrównać. W dobrej sytuacji znalazł się Benzema i przed stratą gola Katalończyków uratował Jordi Alba, wyłuskując futbolówkę z pod nóg napastnika.

W połowie drugiej części meczu Luis Enrique zdecydował się wprowadzić Andresa Iniestę za Ivana Rakiticia. Zinedine Zidane tym bardziej nie mógł czekać i chcąc zmienić stan bramkowy na Camp Nou zdjął Isco wpuszczając Casemiro. W 67 minucie mogło być po meczu. Świetnym balansem ciała Neymar zwiódł Carvajala, stając sam na sam z Navasem, ale fatalnie przestrzelił ponad bramką. Barcelona poczuła wiatr w żaglach. Idąc za ciosem niewiele zabrakło Inieście, po strzale którego piłka uderzyła w boczną siatkę. Lecz to nie był koniec. „Klepka” Barcy ponownie wyprowadziła Neymara do czystej sytuacji, tym razem dobrze spisał się Varane blokując mocny strzał. W 75 minucie niesłuszną kartkę ujrzał strzelec bramki, która dostał za protesty, gdy sędzia nie odgwizdał ręki u obrońcy królewskich.

Na niecały kwadrans przed końcem pojawili się Marco Asensio w drużynie gości i Arda Turan w zespole gospodarzy, a dwie minuty po tym Carvajal zarobił żółty kartonik. Messi w 81 minucie mógł zakończyć akcję meczu bramką, niestety piłka przeleciała niewiele koło słupka. W odpowiedzi ruszyła kontra madrytczyków, dzięki której wywalczyli rzut wolny i żółtą kartkę dla Busquetsa. W końcówce meczu najwyżej w polu karnym Barcelony wyskoczył Sergio Ramos, lecz piłka po jego strzale przeleciała  centymetry nad poprzeczką. W podobny sposób chwilę po tym doszedł do strzału Ronaldo, tym razem tor lotu piłki przeciął defensor gospodarzy. Niespodziewaną końcówkę meczu można opisać znanym powiedzeniem – do trzech razy sztuka. Piłka w ostatniej minucie ląduje w końcu w siatce po główce kapitana królewskich. Nadzieje na pomyślne zakończenie dla gospodarzy zniweczył Casemiro wybijając w zamieszaniu piłkę linii bramkowej w ostatniej minucie doliczonego czasu gry.

FC Barcelona – Real Madryt 1:1 (0:0)  Suarez 53’ – Ramos 90’

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Real Madryt, Hiszpania, Luis Suarez, Sergio Ramos

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Drugi garnitur „Królewskich” odprawił z kwitkiem „Pepineros”

    Real Madryt w konfrontacji z CD Leganés musiał sobie poradzić bez kontuzjowanych Kroosa, Modricia oraz Marcelo. Dodatkowo Zinedine Zidane dał odpocząć Cristiano Ronaldo oraz Keylorowi Navasowi. Mecz przyniósł kibicom mnóstwo emocji.

    czytaj więcej
  • Wypowiedzi trenerów po meczu Chelsea – Barcelona

    „The Blues” na Stamford Bridge zremisowali z „Blaugraną”. Wynik otworzył Willian, jednak na kwadrans przed końcem spotkania do wyrównania doprowadził Lionel Messi, który przełamał fatalną passę ośmiu meczów przeciwko Chelsea bez gola. A co powiedzieli trenerzy w rozmowach z dziennikarzami? Najważniejsze wypowiedzi przedstawiamy poniżej.

    czytaj więcej
  • Liga Mistrzów: Środowy przegląd prasy

    Wtorkowe pojedynki za nami. Było mnóstwo emocji, głównie na Stamford Bridge, jednak teraz czas na następne pojedynki. Liga Mistrzów się nie zatrzymuje, a do gry wkraczają Sevilla, Manchester United, Szachtar Donieck oraz AS Roma.

    czytaj więcej
  • Messi oszukał przeznaczenie; remis na Stamford Bridge!

    Chelsea FC i FC Barcelona, tych drużyn nie trzeba nikomu przedstawiać. Gospodarze, „The Blues” dzielnie stawili czoła utytułowanej „Dumie Katalonii”, jednak ta nie pozostała dłużna i zdołała zdobyć wyrównującą bramkę.

    czytaj więcej
  • Oficjalnie: Podwójny problem Zidane’a

    Francuski szkoleniowiec ma o czym rozmyślać, bowiem w jego obozie kontuzji doznało dwóch piłkarzy pierwszego składu.

    czytaj więcej

Komentarze (10)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze