Copa del Rey: „Rojiblancos” meldują się w ćwierćfinale, Las Palmas ląduje za burtą!

Autor: Karol Brandt | 10.01.2017 23:06 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Podopieczni Diego Pablo Simeone przegrali 2:3 z „Los Amarillos”. Co w połączeniu z wynikiem pierwszego meczu, dało awans finaliście poprzedniej edycji Champions League.

Dzisiejszego wieczoru Atlético Madryt podejmowało u siebie Las Palmas. Było to rewanżowe starcie 1/8 finału Copa del Rey. W poprzednim meczu tych ekip „Los Colchoneros” wygrali 2:0, dzięki czemu znajdowali się w uprzywilejowanej sytuacji. Wśród gospodarzy nieobecni byli leczący urazy: Jan Oblak, Yannick Carrasco, Tiago Mendes oraz Augusto Fernández. Dodatkowo z grypą zmagał się Kévin Gameiro, a na Pucharze Narodów Afryki przebywał Thomas Partey. Jeśli chodzi o gości, to Ci przybyli do stolicy Hiszpanii bez kontuzjowanego Sergio Araujo. Faworytem tej rywalizacji byli podopieczni Diego Pablo Simeone.

Arbitrem wyznaczonym do sędziowania tego spotkania był José María Sánchez Martínez. Początek należał do gości, którzy nieco zaskoczyli rywali, nie uginając się pod ich wysokim pressingiem. Po około kwadransie gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę, lecz nie przekładało się to na liczbę sytuacji podbramkowych.

W 22. minucie Antoine Griezmann przejął futbolówkę w polu karnym i oddał szybki strzał, z którym jednak golkiper drużyny przyjezdnej sobie poradził. W 25. minucie boisko z powodu kontuzji opuścił Hernán Santana, a jego miejsce zajął Ángel Montoro. W 32. minucie Las Palmas mogło objąć prowadzenie, lecz Miguel Ángel Moyà fantastycznie interweniował, broniąc strzał oddany przez Marko Livaję.

W pierwszej połowie oglądaliśmy zacięte zawody z małą ilością sytuacji podbramkowych. Mieliśmy nadzieję, że statystyki strzałów po przerwie się zmienią, dzięki czemu rywalizacja zyska na atrakcyjności.

Po zmianie stron opiekun Atlético Madryt dokonał zmiany w swoim zespole, sadzając na ławce rezerwowych Lucasa Hernándeza, a na murawie zameldował się Gabi. Już w 47. minucie było groźnie pod bramką gości, gdy Ángel Correa zdecydował się na strzał, po którym Raúl Lizoain sparował piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później było 2:0 dla „Rojiblancos”, którzy rozklepali rywali a na listę strzelców wpisał się Antoine Griezmann. Francuzowi asystował Nicolás Gaitán.

W kolejnych minutach „Los Amarillos” ruszyli do ataku, co przyniosło zamierzony efekt w 58. minucie. Wówczas Marko Livaja wpadł w pole karne ze „szmacianką” u nogi i huknął w kierunku dalszego słupka. Tym razem rezerwowy golkiper ekipy zarządzanej przed Diego Pablo Simeone nie dał rady wybronić tego strzału. W związku z tym, przyjezdni doprowadzili do wyrównania. Chwilę potem gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Ángela Correi. 21-letni Argentyńczyk zaatakował bramkę rywali z lewej strony boiska, pakując piłkę do siatki. Należy jednak dodać, że w tej sytuacji mocno zawinił David Santana.

W 64. minucie trener „Los Colchoneros” postanowił dać odpocząć dla Antoine’a Griezmanna. Wtedy na murawie Vicente Calderón pojawił się Fernando Torres. Były snajper londyńskiej Chelsea od razu wziął się do pracy, głównie przy walce o piłkę w środkowej strefie boiska. W 72. minucie Quique Setién zdjął z boiska Momo, a wpuścił na plac gry Jonathana Vierę, a więc bardzo nieobliczalnego piłkarza.

W następnych minutach gospodarze nie dawali zbytnio pograć rywalom, lecz w 89. minucie nieco przysnęli, a bramkę strzelił Marko Livaja. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Mateo García. Pomimo tego, kibice Atlético Madryt po końcowym gwizdku arbitra, mogli świętować awans swoich ulubieńców do ćwierćfinału Pucharu Króla.

Atlético Madryt – UD Las Palmas 2:3 (0:0) Griezmann 49’, Correa 61’ – Livaja 58’, 89’, García 90+3’

Czytaj więcej o: Atletico Madryt, Hiszpania, Copa del Rey, UD Las Palmas

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze