„FC Hollywood” minimalnie lepsze od Werderu Brema; Pizarro z urazem!

Autor: Karol Brandt | 28.01.2017 17:22 | komentarzy: 13 | kategoria: Recenzja meczu |

W jednym ze spotkań 18. kolejki Bundesligi podopieczni Carlo Ancelottiego pokonali ekipę zarządzaną przez Alexandra Nouriego. W pierwszej połowie mistrz Niemiec strzelił dwa gole, lecz po przerwie to rywale znaleźli drogę do bramki. Ostatecznie nie zdołali oni jednak trafić po raz drugi. W związku z tym „Bawarczycy” wywieźli z Bremy trzy „oczka”.

Dzisiejszego popołudnia Bayern Monachium gościł na Weserstadion, gdzie mierzył się z miejscowym Werderem Brema. Dla obu ekip był to pierwszy mecz rundy wiosennej. Gospodarze na półmetku plasowali się w dolnych rejonach tabeli. Natomiast goście zajmowali pozycję lidera rozgrywek. Jeśli chodzi o absencje, to bremeńczycy musieli sobie radzić bez kontuzjowanych: Izeta Hajrovicia, Floriana Grillitscha, Philippa Bargfrede’a i Arona Johannssona. Oprócz nich za kartki pauzował Jaroslav Drobný. Carlo Ancelotti nie mógł skorzystać z leczących urazy: Jérôme’a Boatenga, Thiago Alcântary oraz Arturo Vidala. Faworytem tego pojedynku był ciągle aktualny mistrz Niemiec.

Sascha Stegemann to arbiter główny, który wyprowadził oba zespoły na boisko. Od pierwszych minut tej konfrontacji dłużej przy piłce utrzymywali się przyjezdni. Brakowało im jednak dokładności pod bramką rywali. Co ciekawe, lepsze okazje do strzelenia goli tworzyli sobie gospodarze, lecz żaden ze strzałów nie zmusił do większego wysiłku Manuela Neuera. W 19. minucie boisko z powodu kontuzji opuścił Claudio Pizarro, a jego miejsce zajął Maximilian Eggestein.

W 30. minucie Bayern Monachium przeprowadził wreszcie akcję godną mistrza Niemiec. W tej sytuacji Franck Ribéry zagrał na jedenasty metr od bramki, gdzie znalazł się Arjen Robben i huknął w prawy róg bramki. Golkiper „Zielono-Białych” był bez szans! Na kolejne emocje musieliśmy czekać do ostatnich minut pierwszej odsłony gry. Wówczas tuż przed polem karnym sfaulowany został Robert Lewandowski, a stały fragment gry wykonał David Alaba. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Przepiękny gol!

W pierwszej połowie dłużej przy futbolówce utrzymywali się „Bawarczycy”, lecz pierwsze poważne zagrożenie związane z tą przewagą miało miejsce po pół godzinie gry. Kwadrans później było już 2:0 i wydawało się, że mistrz Niemiec nie wypuści już prowadzenie z rąk. Jednak piłkarze Werderu Brema mieli przed sobą aż 45 minut na odmianę losów tego spotkania.

Po zmianie stron nie obejrzeliśmy roszad w składzie. W 49. minucie Franck Ribéry umieścił piłkę w siatce, lecz sędzia dopatrzył się u Francuza pozycji spalonej. W związku z tym gol ten nie został uznany. W 52. minucie Serge Gnabry stanął przed szansą na zdobycie bramki kontaktowej. Były skrzydłowy Arsenalu jednak jej nie wykorzystał. Pomimo tego, chwilę potem los się uśmiechnął do piłkarzy Werderu Brema, którzy osiągnęli zamierzony cel. W tej sytuacji Zlatko Januzović podał do wbiegającego w pole karne, Maxa Kruse. Reprezentant Niemiec przyjął futbolówkę, a następnie zwiódł Davida Alaba i pokonał Manuela Neuera. Były golkiper FC Schalke został wyprowadzony na manowce.

W 62. minucie Carlo Ancelotti zareagował na bramkę strzeloną przez gospodarzy i posłał w bój Renato Sanchesa, który na boisku zmienił Thomasa Müllera. To nie był koniec zmian przewidzianych przez byłego szkoleniowca Realu Madryt, bowiem kilka minut później na placu gry zameldował się Kingsley Coman. Zaś na ławce rezerwowych zasiadł Arjen Robben. W dalszej fazie tej rywalizacji ani Werder, Ani Bayern nie wykreowali sobie żadnej dogodnej okazji do strzelenia gola. Dlatego to „FC Hollywood” zgarnęło trzy punkty. 

Werder Brema – Bayern Monachium 1:2 (0:2) Kruse 53’ – Robben 30’, Alaba 45+1’

Czytaj więcej o: Bayern Monachium, Niemcy, Werder Brema

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (13)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze