Hazard to Eden; bogini Nike uśmiechnęła się do „The Blues”

Autor: Karol Brandt | 04.02.2017 15:23 | komentarzy: 12 | kategoria: Recenzja meczu |

W 189. meczu z udziałem Chelsea i Arsenalu, lepsi byli ci pierwsi. Po pierwszych 45 minutach prowadzili oni 1:0, a po przerwie trafienie dołożył Eden Hazard, który przebiegł z futbolówką u nogi przez pół boiska, a później sięgnął po upragnione złote runo. W 85. minucie prowadzenie dla podopiecznych Antonio Conte podwyższył Cesc Fàbregas, który wykorzystał błąd Petra Čecha, a w doliczonym czasie gry bramkę honorową dla gości zdobył Olivier Giroud.

Dzisiejszego popołudnia czekały nas derby Londynu, w których lider tabeli podejmował ubiegłorocznego wicemistrza Anglii. Było to starcie najlepszej defensywy w lidze z drugą najlepszą ofensywą Premier League. W związku z tym ta konfrontacja zapowiadała się doprawdy ciekawie. Równowagę w zespole „Kanonierów” mogły zaburzyć jedynie nieobecności. Do tej listy należeli: przebywający na Pucharze Narodów Afryki Mohamed Elneny, a także leczący urazy Mathieu Debuchy, Santi Cazorla, Aaron Ramsey i Granit Xhaka. Tego problemu nie miał Antonio Conte, który podchodził do tego spotkania z pełną kadrą. To miało także wpływ na ekspertów, którzy przed pierwszym gwizdkiem arbitra stawiali na zwycięstwo „The Blues”.

A on wybrzmiał z ust Martina Atkinsona. W początkowych fragmentach meczu żadna z drużyn nie przeważała, aż do momentu, gdy gospodarze wyszli na prowadzenie. Stało się to w 13. minucie. Wtedy Pedro Rodríguez zacentrował futbolówkę z prawej strony boiska, a piłka najpierw trafiła w poprzeczką po strzale Diego Costy, a później dopadł do niej Marcos Alonso. Hiszpański obrońca umieścił „szmaciankę” w siatce, lecz przy tym faulował Héctora Bellerína, czego nie zauważyli arbitrzy. W związku z tym gol ten został uznany. Kilka minut później prawy defensor Arsenalu opuścił boisko z powodu kontuzji, a jego miejsce zajął Gabriel Paulista.

Kolejne minuty to okres dominacji „The Blues”, którzy oblegali pole karne rywali i tylko dobra gra w obronie „Kanonierów” sprawiała, że podopieczni Antonio Conte nie zdobyli kolejnych bramek. W 38. minucie było groźnie pod bramkę strzeżoną przez Thibauta Courtoisa. W tej sytuacji goście świetnie rozegrali rzut rożny, a piłkę w pole karne wrzucił Alex Oxlade-Chamberlain. Wówczas do strzału głową złożył się Gabriel Paulista, a gol nie padł tylko dlatego, że belgijski golkiper popisał się wspaniałą interwencją.  W związku z dość długą przerwą spowodowaną kontuzją Héctora Bellerína, sędzia doliczył cztery minuty. W tym okresie swoją kolejną szansę mieli piłkarze Arsenalu. Tym razem po ładnej, zespołowej akcji uderzał Mesut Özil, a futbolówka znalazła się rękawicach bramkarskich Thibauta Courtoisa.

W pierwszej połowie przeważali gospodarze i to oni strzelili gola. Co prawda nie powinien on zostać uznany, gdyż autor trafienia dopuścił się przewinienia, lecz nie zmieniało to faktu, że to przy „The Blues” stała „1”, a przy „Kanonierach” „0”. Pomimo tego swoje okazje mieli również goście. Dlatego druga odsłona gry zapowiadała się fantastycznie.

Po przerwie obie ekipy wyszły w niezmienionych „jedenastkach”, a w 53. minucie oglądaliśmy akcję wyjętą wprost z PlayStation. W tej sytuacji Eden Hazard otrzymał od Diego Costy piłkę na środku boiska i zdecydował się na rajd, po którym wpadł z impetem w pole karne i pokonał Petra Čecha. Coś pięknego! Do ostatnich chwil tej rywalizacji Arsenal starał się zdobyć bramkę kontaktową, a w 78. minucie był o krok od osiągnięcia celu. Wówczas Thibaut Courtois wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i wybronił strzał oddany przez Danny’ego Welbecka. Ależ parada! W 85. minucie fatalny błąd popełnił Petr Čech, a piłkę do pustej bramki wpakował nowowprowadzony Cesc Fàbregas. W doliczonym czasie gry gola honorowego dla gości strzelił Olivier Giroud, który wykorzystał dośrodkowanie Nacho Monreala.

Summa sumarum wynik nie uległ już zmianie, a „The Blues” zgarnęli trzy „oczka”, będąc drużyną zdecydowanie lepszą. Choć trzeba mieć w pamięci kapitalną dyspozycję belgijskiego golkipera stojącego w bramce ekipy ze Stamford Bridge.

Chelsea FC – Arsenal FC 3:1 (1:0) Alonso 13’, Hazard 53’, Fàbregas 85’ – Giroud 90+1’

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, Anglia, Eden Hazard

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (12)

  • Innoc3nt Legenda
    O ile pierwszy gol nie powinien zostać uznany, tak przy następnych Arsenal po prostu dał ciała. Dzięki takim meczom Koguty mają szansę skończyć sezon wyżej niż Arsenal.

    P.S. Jeśli Wenger odejdzie, a wraz z nim Ozil, to raczej skończy się do dla klubu dobrze. W Niemcu nie ma już magii.
  • Sourbi Zwycięzca grupy
    Masz rację co do Ozila. Ten zawodnik nie dość że już nie gra tak jakbyśmy tego chcieli to na dodatek jego zaangażowanie w mecz mija się z celem.

  • Innoc3nt Legenda
    Szczególnie zaangażowanie w grę defensywną.

    Swoją drogą z innej beczki. Hull wygrywa już 2:0 z Liverpoolem... Makabra. :D
  • Sourbi Zwycięzca grupy
    Pisali że Grosik idzie do drużyny gotowej na spadek, a tutaj remis z Manchesterem, wygrana z Liverpoolem.. Typowe gadanie bla, bla, bla ; D
  • Innoc3nt Legenda
    Grosik całkiem ładny mecz zagrał. Hull jest teraz dobrze poukładane, ciężko się przebić, a i ukąsić potrafią. Pewnie uda im się utrzymać w lidze, ciekawe czyim kosztem.
  • Blanco Triumfator
    Może Leicester, śmiesznie by było :D a co do Mesuta, przecież Arsenal wiedział kogo kupował, Mesut już na początku meczu wygląda jakby nie miał siły biegać, poza tym często potrafi znikać na bardzo długie minuty i przechodzić obok meczu
  • Sourbi Zwycięzca grupy
    Dlatego jeśli odejdzie to wielkiej straty nie będzie. Będzie za to szansa dla Pereza na którego tak Wenger bardzo stawiać nie chce, a widać że ten chłopak robi różnicę wchodząc z ławki na boisko.
  • Innoc3nt Legenda
    Obawiam się, że to może być ostatni sezon dla Wengera, Ozila i miejmy nadzieję, że się mylę, dla Sancheza w Arsenalu.
  • lumix Triumfator
    Hazard jak Messi czy Maradona z najlepszych czasów, piękna bramka. Chelsea ma teraz prostą drogę do mistrzostwa.
  • Alliv Uczestnik LM
    Ten mecz był poważnym krokiem w stronę mistrzostwa i jeżeli Chelsea nie wygra tych rozgrywek to się sfrajerzy, ale nie chce mi się wierzyć w taki scenariusz.Hazard dzisiaj klasa, może ilość jego bramek i asyst nie powala na kolana, ale to jak napędza akcje i jak drybluje jest bezcenne.
  • Innoc3nt Legenda
    Mimo wszystko warto grać do końca. Choćby wspominając sytuację Liverpoolu, gdzie przegrali tytuł jednym meczem.
  • Blanco Triumfator
    Podziwiam jaką pasję ma Antonio Conte. Podziwiam i jednocześnie zazdroszczę takiego trenera, chociaż Zidane ma charakter i póki co bardzo mi się podoba, jak prowadzi ekipę, no może poza faworyzowaniem grubego.. to Conte to wulkan energii i jestem ciekawy jak grałby Real pod jego wodzą. Chociaż wydaje mi się, że Conte nie wie co to są rotacje, bo co mecz ten sam skład, ale z drugiej strony nie grają w europejskich pucharach, więc może sobie na to pozwolić.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.