Coupe de France: PSG w finale. Rezerwy Monaco bez szans

Tomasz Kurpiewski | 26.04.2017 23:07 | komentarzy: 5 | kategoria: Recenzja meczu |

Wczoraj do finału Coupe de France zakwalifikowali się piłkarze Angers SCO. Dziś poznali swojego rywala. W drugim półfinałowym pojedynku drużyna Paris Saint-Germain zmierzyła się z AS Monaco. Biorąc pod uwagę klasę zespołów można było spodziewać się zaciętego meczu. Nie była to jednak równa walka, choć trzeba przyznać, że bardzo osobliwa.

Leonardo Jardim mając przed sobą arcyważne spotkania w Ligue 1 oraz Lidze Mistrzów postanowił oszczędzić swoich podstawowych piłkarzy. W związku z tym na boisku zobaczyliśmy praktycznie całą drużynę rezerw Księstwa. Dla wielu młodych zawodników był to debiut w drużynie seniorskiej, bowiem normalnie grają w czwartej lidze francuskiej.

W takich okolicznościach Paris Saint-Germain bez trudu awansowało do finału rozgrywek. Pierwszą bramkę dla „Paryżan” zdobył Julian Draxler. Angel Di Maria uderzał z dystansu, a stojący w bramce Monaco Morgan De Sanctis popełnił duży błąd. Nie chwycił pewnie piłki, która wypadła mu z rąk. Dopadł do niej Cavani, zgrał do swojego kolegi i Niemiec wpisał się na listę strzelców. Chwilę później ze swojej bramki mógł cieszyć się Edinson Cavani. Urugwajczyk wbiegał na krótki słupek, gdzie otrzymawszy podanie efektownym strzałem piętą pokonał golkipera gości.

W drugiej połowie podopieczni Unaia Emery'ego dołożyli trzy trafienia. W jednym z nich wyręczył ich Safwan Mbae, który niefortunnie zaliczył samobójczego gola. Kilkadziesiąt sekund po tym wydarzeniu na listę strzelców wpisał się Blaise Matuidi. Źle dla defensywy AS Monaco zakończyła się zabawa w okolicach własnej szesnastki. Marco Verratti odebrał futbolówkę, zagrał od razu do Di Marii, a ten wyłożył ją Matuidiemu do pustej bramki. Pomocnik PSG nie mógł spudłować.

Ostatnie minuty tej nierównej walki przypominały piknik. „Paryżanie” konstruowali kolejne akcje i wcale nie musieli forsować tempa. W ostatniej minucie spotkania wynik meczu ustalił Marquinhos. Po zamieszaniu w polu karnym Brazylijczyk znalazł się z piłką przy nodze tuż przed bramką i wykorzystał to, co podarował mu los.

Decyzja Leonardo Jardima z pewnością była kontrowersyjna. Brakowało niewiele, żeby setną edycję Pucharu Francji świętować jak należy. Wydaje się, że wygrał jednak pragmatyzm. Daje to też do zrozumienia, że priorytetami dla ekipy z Księstwa jest liga oraz Liga Mistrzów. Jeśli graczom Monaco uda się zdobyć któreś z tych trofeów, wówczas Jardim będzie nieco usprawiedliwiony.

 

Paris Saint-Germain – AS Monaco 5:0 (2:0) Draxler 26', Cavani 32', Mbae 51' (sam.), Matuidi 52', Marquinhos 90'  

Czytaj więcej o: Francja , Trenerzy, Unai Emery, Paris Saint-Germain, Edinson Cavani, AS Monaco, Leonardo Jardim

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (5)

  • Cichyfx Legenda
    Jak zobaczyłem jaki tam skład wyszedł to wynik mnie nie zaskoczył. Tylko dwóch doświadczonych zawodników, a reszta to jacyś nastolatkowie kompletnie nieznani.
  • Blanco Triumfator
    Z pierwszego składu Monaco znam dosłownie 3 nazwiska. Wow, Jardim ma wielkie jaja i pokazał Paryżanom co znaczy półfinał Ligi Mistrzów przy półfinale pucharu Francji. W piękny sposób zakpił z Paryżan. Oby wygrali Ligue 1.
  • PolishBarcaFan Triumfator
    Powinni karać za takie odpuszczenie meczu. Nie podoba mi się to.
  • Neral Triumfator
    Dlatego nie jesteś trenerem piłkarskim a jedynie kibicem Barcelony ;) Pewnie nie słyszałeś nigdy o rotacjach czy skupianiu się na najważniejszych trofeach w przypadku wąskiej ławki zawodników i dawanie im odpoczynku w mało znaczących rozgrywkach?
  • Neral Triumfator
    Dobrze, że odpuścili bezwartościowe trofeum na rzecz tytułu mistrzowskiego oraz LM.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.