To wciąż rzeczywistość czy może już gra komputerowa? Real Madryt show!

Autor: Karol Brandt | 26.04.2017 23:20 | komentarzy: 10 | kategoria: Recenzja meczu |

W ostatnim z dzisiejszych spotkań 34. kolejki Primera División „Los Blancos” nie dali szans podopiecznym Pepe Mela. Warto dodać, że podczas konfrontacji w A Coruñi szczególnie wyróżniał się Isco.

Dzisiejszego wieczoru w A Coruñi mogliśmy liczyć na gorącą atmosferę, gdyż na El Riazor udał się Real Madryt, który w minioną niedzielę stracił fotel lidera na rzecz FC Barcelony. Natomiast miejscowe Deportivo w ostatniej kolejce ligowej przegrało 0:1 z Realem Sociedad. W związku z tym oba zespoły podchodziły do tego starcia w nie najlepszych nastrojach. Opiekun gospodarzy, Pepe Mel nie mógł skorzystać jedynie z Pedro Mosquery, który był kontuzjowany. Zinédine Zidane w Madrycie zostawił leczących urazy Pepe oraz Garetha Bale’a, a także pauzującego za czerwoną kartkę, Sergio Ramosa. Dodatkowo wolne od francuskiego szkoleniowca otrzymali Toni Kroos i Cristiano Ronaldo. Przed tym meczem większe szanse na zwycięstwo dawano „Królewskim”.

José María Sánchez Martínez to arbiter główny, który nim upłynęła pierwsza minuta tego spotkania, musiał odnotować pierwsze trafienie dla Realu Madryt. W tej sytuacji na listę strzelców wpisał się Álvaro Morata, któremu w fantastyczny sposób podawał Isco. W 5. minucie powinno być już 2:0, lecz Marco Asensio będąc tuż przed bramką rywali trafił wprost w golkipera. Chwilę potem z dystansu huknął Isco, a piłka otarła się o prawy słupek i wyszła poza boisko.

W 11. minucie świetną okazję do strzelenia gola zmarnował Álvaro Morata, który uderzył zbyt słabo do tego, by móc zaskoczyć Germána Luxa. Dwie minuty później tuż zza linii szesnastego metra strzelał Marco Asensio, a futbolówka trafiła w prawy słupek. W 14. minucie genialną akcję przeprowadził James Rodríguez, któremu piłkę w pole karne dograł Lucas Vázquez, a Kolumbijczyk kropnął pod poprzeczką.

W okolicach dwudziestej minuty do gry „wrócili” piłkarze Deportivo, którzy zaczęli oblegać pole karne gości. Jednak już w 26. minucie Lucas Vázquez starał się zaskoczyć bramkarza rywali, lecz ten bez trudu wybronił jego słaby strzał. W 32. minucie Real Madryt przeprowadził fantastyczną akcję, którą zniweczył Álvaro Morata, fatalnie pudłując.

W 35. minucie gospodarze zdobyli bramkę kontaktową, a na listę strzelców wpisał się Florin Andone. Kilka minut później z dystansu uderzył Carles Gil, lecz świetnie spisał się Kiko Casilla, parując „szmaciankę” na rzut rożny. W 43. minucie ten sam golkiper popełnił błąd przy wyjściu z własnej bramki, jednak na jego szczęście nie skończył się on trafieniem dla Deportivo. Kilkanaście sekund później było już 3:1 dla Realu Madryt, który podwyższył prowadzenie za sprawą strzału autorstwa Lucasa Vázqueza. Jednak największą pracę przy tej akcji wykonał Isco, popisując się wspaniałą sztuczką techniczną.

W pierwszej połowie oglądaliśmy szalone zawody, wyjęte wprost z gry na PlayStation. Dla widza było to doskonałe w odbiorze, a wracając do wydarzeń boiskowych „Los Blancos” prowadzili 3:1 i można było przypuszczać, że już nie wypuszczą trzech punktów z rąk. 

Po zmianie stron Germán Lux nie wyszedł na drugą połowę, a jego miejsce w bramce Deportivo zajął Przemysław Tytoń. Dodatkowo Pepe Mel zdjął z boiska Gaëla Kakutę i wprowadził w jego miejsce Fernando Navarro. W 57. minucie ten sam trener postanowił dać szansę Joselu, który zmienił Carlesa Gila. Dwie minuty później strzał z okolic środka pola karnego oddał Lucas Vázquez, a piłka poszybowała daleko obok prawego słupka bramki „Depor”. Ależ pudło!

W 66. piłkarze Realu Madryt wymieniali podania, słysząc głośne olé! Ta akcja mogła zakończyć się trafieniem Marcelo, lecz Brazylijczyk w ostatniej chwili został uprzedzony przez jednego z obrońców rywali. Co się odwlecze, to nie uciecze. Tak też się stało kilkanaście sekund później, gdy futbolówkę do siatki po raz kolejny wpakował James Rodríguez, wykorzystując podanie Álvaro Moraty.

W 77. minucie gola strzelił ten, który dzisiaj zasługiwał na to najbardziej. W tej sytuacji świetną kontrę „Królewskich” idealnym strzałem skończył Isco, 5:1! Chwilę potem ten piłkarz opuścił boisko, a jego miejsce w składzie Realu zajął Casemiro. Dodatkowo Álvaro Morata zasiadł na ławce rezerwowych, a szansę od „Zizou” otrzymał Mariano Díaz. W 84. minucie gola dla gospodarzy strzelił Joselu, wykorzystując centrę Florina Andone. Kilka minut później z dystansu uderzył Casemiro, a piłka po błędzie Przemysława Tytonia wpadła do siatki.

Czy piłkarze miejscowej ekipy po takiej masakrze w tym sezonie zdołają się jeszcze podnieść? Tego im życzymy. Jednak dzisiaj to był mecz jednego zespołu, któremu liderował Isco!

Deportivo La Coruña – Real Madryt 2:6 (1:3) Andone 35’, Joselu 84’ – Morata 1’, James 14’, 66’, Vázquez 44’, Isco 77’, Casemiro 87’

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Isco, Deportivo La Coruna

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (10)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze