PK Rosja 2017: Dzień 9. Niemcy zrobili im Meksyk...

Autor: Grzegorz Góra | 29.06.2017 21:55 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Znamy drugiego finalistę Pucharu Konfederacji! Rywalem Chile w niedzielnym finale będzie ekipa „Die Mannschaft”, która gładko pokonała Meksyk 4:1.

Nokaut – tak najprościej można opisać to, co spotkało podopiecznych Juana Carlosa Osorio w pierwszych minutach półfinału na Fisht Stadium w Sochi. Wystarczyło bowiem zaledwie osiem minut, by piłkarze Meksyku przegrywali z Niemcami 0:2. W rolę „boksera” wcielił się Leon Goretzka, który kolejno w 6. i 8. minucie wyprowadził dwa zabójcze ciosy, które zwaliły z nóg mistrzów strefy CONCACAF.

Zdezorientowani gracze Meksyku długo próbowali się otrząsnąć, jednak „młode wilki” Loewa nie zamierzały bronić wyniku. Co więcej, w 19. minucie powinni podwyższyć swoje prowadzenie, bo po ładnym podaniu w uliczkę, sam na sam z Ochoą znalazł się Werner, ale tym razem golkiper „El Tri” stanął na wysokości zadania.

Po upływie dwóch kwadransów, piłkarze Osorio wreszcie zaczęli grać w piłkę i przenieśli grę pod pole karne Ter Stegena. Defensywa „Die Mannschaft”, choć może nieco chaotycznie, nie dopuszczała ich jednak do stwarzania sytuacji bramkowych. Pierwszy błąd popełniła dopiero w 32. minucie, gdy obrońcom urwał się Giovani Dos Santos, ale strzał w długi róg, instynktownie obronił Ter Stegen.

Rozpędzający się Meksykanie poszli za ciosem i już trzy minuty później powinni zdobyć bramkę kontaktową. Błąd Kimmicha w obronie mógł, a nawet musiał wykorzystać Chicharito, jednak stojąc kilka metrów przed bramką, przeniósł piłkę tuż nad poprzeczką.

Do końca pierwszej części meczu piłkarze „El Tri” niemal nie schodzili z połowy rywala, jednak po trzech, dobrych piłkarsko kwadransach, to Niemcy prowadzili 2:0.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie i to Meksykanie częściej byli przy piłce. W 50. minucie po raz kolejny interwencją popisać musiał się Ter Stegen, ale zadanie ułatwił mu Jimenez, który po szybkiej kontrze, uderzył wprost w bramkarza reprezentacji Niemiec.

Piłkarze Loewa ograniczyli się do kontrataków i już w 53. minucie jeden z nich mogli zamienić na bramkę. Po raz kolejny przed znakomitą szansą stanął Timo Werner, ale boiskowym cwaniactwem wykazał się jeden z defensorów Meksyku, który tuż przed strzałem, delikatnie popchnął napastnika RB Lipsk i uniemożliwił mu dobre uderzenie.

W 59. minucie nikt już Wernera nie powstrzymał. Odmłodzona kadra Niemiec w dziecinny (o ironio) sposób, „rozklepała” defensywę „El Tri” i napastnik z Lipska mógł strzelić do pustej bramki, podwyższając wynik na 3:0. Mina Chicharito mówiła wszystko...

Na dobrą akcję podopiecznych Juana Carlosa Osorio czekaliśmy do 70. minuty – po kolejnej szybkiej kontrze przed szansą stanął Layun, ale jego uderzenie z pierwszej piłki kapitalnie sparował Ter Stegen. Jeszcze bliżej, byli pięć minut później, gdy Jimenez uderzał głową, ale piłka po jego strzale tylko odbiła się od poprzeczki.

I choć honor Meksyku w 89. minucie ostatecznie uratował Fabian, który po szybko rozegranym rzucie wolnym huknął z dystansu nie dając golkiperowi „Die Mannschaft” najmniejszych szans, ostatnie słowo należało do Niemców, a konkretnie do wprowadzonego chwilę wcześniej Younesa, który w samej końcówce meczu ustalił wynik na 4:1 dla Niemców. Podopiecznych Joachima Loewa czeka już tylko niedzielny finał w St. Petersburgu, gdzie zmierzą się z Chile. Meksyk zagra w Moskwie o 3. miejsce z Portugalią.

Niemcy – Meksyk 4:1 (2:0) Goretzka 6’, 8’, Werner 59’ , Younes 90’ - Fabian 89’ 

Czytaj więcej o: Niemcy, Meksyk, Leon Goretzka, Puchar Konfederacji 2017, Timo Werner, Marco Fabian

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze