PK Rosja 2017: Finał. Świetne 45 minut, a potem klapa. Niemcy z kolejnym trofeum!

Autor: Karol Brandt | 02.07.2017 21:52 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Finałowe stracie turnieju będącego rozgrzewką przed przyszłorocznym mundialem nie należało do zbyt emocjonujących. Chociaż należy przyznać, że w pierwszej połowie piłkarze obu ekip grali z ogromną motywacją. To właśnie w tym okresie padł jedyny gol w tym spotkaniu, którego autorem był Lars Stindl.

Dzisiejszego wieczoru byliśmy świadkami meczu finałowego Pucharu Konfederacji organizowanego w kraju naszych wschodnich sąsiadów. Rywalizowały w nim jedenastki Chile oraz Niemiec. Podopieczni Juana Antonio Pizziego w półfinale po rzutach karnych rozprawili się z trzecią ekipą Pucharu Konfederacji, Portugalią. Natomiast zespół zarządzany przez Joachima Löwa w 1/2 finału pokonał reprezentację Meksyku. Obie drużyny mierzyły się już ze sobą w fazie grupowej. Wówczas padł remis 1:1. W tym spotkaniu niezwykle ciężko było wskazać faworyta. Liczyliśmy zatem na zacięty pojedynek.

Szansę poprowadzenia konfrontacji finałowej otrzymał Serb, Milorad Mažić.

W mecz mocno weszli Chilijczycy, którzy w 13. minucie mogli objąć prowadzenie po strzale autorstwa Eduardo Vargasa, lecz Marc-André ter Stegen był na posterunku. Kilka minut później fatalny błąd popełnił Marcelo Díaz, co skrzętnie wykorzystali Niemcy. W tej sytuacji Timo Werner oszukał Claudio Bravo, podając piłkę do niepilnowanego Larsa Stindla. Pomocnik Borussii Mönchengladbach bez trudu trafił do pustej bramki.

W kolejnych minutach spotkanie mocno się wyrównało, jednak pod koniec pierwszej połowy do sytuacji podbramkowej doszli „Die Mannschaft”, lecz nie wykorzystał jej Leon Goretzka, trafiając wprost w interweniującego golkipera Manchesteru City.

Po 45 minutach oba zespoły zeszły na przerwę. Ci, którzy zdecydowali się na oglądanie pierwszej odsłony gry tego spotkania, z pewnością nie żałowali swojej decyzji. Mecz ten był prowadzony w szybkim tempie, a piłkarze obu ekip oddawali mnóstwo strzałów na bramki. Liczyliśmy na to, że po zmianie stron rywalizacja Chilijczyków z Niemcami nie straci na jakości, a jeszcze zyska. 

Co ciekawe, tę konfrontację na Stadionie Kriestowskim w Sankt Petersburgu oglądało 57,268 widzów. 

Po zmianie stron obie ekipy wróciły na boisko w niezmienionych składach. Jednak już po kilku minutach selekcjoner reprezentacji Chile dokonał roszady, wprowadzając na plac gry Leonardo Valencię. Piłkarz CD Palestino zastąpił głównego winowajcę utraty gola, a więc Marcelo Díaza. 

W 65. minucie można było stwierdzić, że tempo gry mocno nam siadło, a dodatkowo brakowało strzałów i co za tym idzie, emocji. No chyba, że za takowe uznać te przy faulu Gonzalo Jary. W 74. minucie swoich szans z okolic pola karnego próbował Eduardo Vargas, lecz uderzył zbyt słabo do tego, by móc cieszyć się z gola wyrównującego. 

W 81. minucie Juan Antonio Pizzi dał szanse gry Édsonowi Puchowi i Ángelo Sagalowi. Kluczową interwencją w piątej minucie doliczonego czasu gry popisał się Marc-André ter Stegen, który wybronił strzał z rzutu wolnego Alexisa Sáncheza. Summa summarum Niemcy zdołali utrzymać jednobramkowe prowadzenie, które dało im tryumf w Pucharze Konfederacji Rosja 2017. 

 

Chile – Niemiec 0:1 (0:1) Stindl 20’

Czytaj więcej o: Niemcy, Chile, Puchar Konfederacji 2017

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze