Spacer po Mariehamn - Legia bliska awansu

Autor: Grzegorz Góra | 12.07.2017 21:47 | komentarzy: 3 | kategoria: Recenzja meczu |

Piłkarze Legii Warszawa bez większych kłopotów uporali się z fińskim IFK Mariehamn i spokojnie mogą czekać na rewanż. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę.

Przed meczem z IFK Mariehamn, trener „Legionistów” Jacek Magiera mówił wprost, że Legia zasmakowała w zeszłym sezonie Ligi Mistrzów i zrobi wszystko by zagrać w niej ponownie. Aby to osiągnąć, w meczach takich jak z mistrzem Finlandii jego podopieczni mieli zagrać na 100% i być w pełni skoncentrowanymi. Jak powiedział, tak się stało – Legia bez większych problemów pokonała dość anonimowego rywala i z dużym optymizmem może czekać na rewanż.

Spotkanie na kameralnym stadionie w Mariehamn rozgrywane było pod dyktando mistrzów Polski, którzy już w 7. minucie objęli prowadzenie. Po ładnym, dalekim zagraniu od Dąbrowskiego, z piłką w pole karne wpadł Broź, gdzie został staranowany przez jednego z defensorów. Piłkę na „wapnie” ustawił Guilhemre i choć bramkarz gospodarzy wyczuł kierunek strzału, piłka trafiła do siatki.

Brazylijczyk miał zatem okazję do ogłoszenia czegoś poprzez cieszynkę...

W 15. minucie powinno być 2:0 dla „Wojskowych”, a w rolę bohatera znów mógł wcielić się Brazylijczyk, jednak tym razem uderzył nieczysto i piłka wylądowała w rękach bramkarza. Co nie udało się Guilherme, kilka minut później mogło paść łupem Kaspera Hamalainena, który starał się zamienić na gola kolejne dobre dośrodkowanie Brozia, ale strzał Fina tylko odbił się od poprzeczki.

Po upływie dwudziestu minut gospodarze wreszcie zagrali trochę odważniej i w 21. minucie stworzyli pierwszą dogodną okazję do zdobycia bramki. Po zamieszaniu w polu karnym na bramkę Malarza strzelał Lyyski, ale nieczysto uderzoną piłkę… zablokował jeszcze po drodze jeden z graczy Mariehamn.

Pewna siebie Legia z upływem czasu zaczęła oddawać pole rywalom i tylko ich słabym umiejętnościom zawdzięcza fakt, że w 36. minucie nie było 1:1. Po ładnej solowej akcji, w pole karne „Wojskowych” wpadł Brian Span, ale strzelił wprost w bramkarza i Legia wciąż cieszyła się prowadzeniem.

Podrażnieni mistrzowie Polski odpowiedzieli rywalom najlepiej jak się dało. W 37. minucie kolejnym kapitalnym dośrodkowaniem na głowę Hamalainena popisał się Broź i choć bramkarz sparował strzał Fina, przy dobitce Nagya był już bezradny i Legia prowadziła 2:0.

Tuż przed przerwą swoją bramkę zdobył wreszcie i Hamalainen. Po znakomitym podaniu od Guilherme znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy i podcinką w stylu Tomka Frankowskiego podwyższył na 3:0.

Tak cieszył się Fin po strzelonej bramce.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy mimo przesądzonego losu w dwumeczu, postanowili pokazać się swoim kibicom z jak najlepszej strony. Piłkarze IFK częściej przebywali na połowie Legii, dośrodkowywali, strzelali, ale piłka nijak nie odnajdywała drogi nawet do światła bramki „Legionistów”. Gdy w 59. minucie futbolówka trafiła w końcu do siatki Legii, szczęście uśmiechnęło się do mistrzów Polski i sędzia orzekł, że uderzający na bramkę Dafaa był na spalonym.  Niepocieszony Kenijczyk dał upust swojej frustracji minutę później – nie myśląc wiele, zaserwował „piłkarskie sanki” debiutującemu dziś w Legii Krzysztofowi Mączyńskiemu, w efekcie czego zarobił drugą żółtą, a co za tym idzie czerwoną kartkę i już po godzinie gry udał się pod prysznic.

Grający w przewadze mistrzowie Polski zdominowali ostatnie pół godziny gry. W 63. minucie po raz kolejny głową na bramkę Mariehamn uderzał Hamalainen, ale Vaikla efektowną robinsonadą, przeniósł piłkę nad poprzeczką.  W 69. i 79. minucie gola zdobyć mogli kolejno wprowadzeni po przerwie Szwoch i Szymański, ale pierwszy z nich w dogodnej sytuacji uderzył wprost w bramkarza, a drugi nie atakowany przez nikogo na dwunastym metrze, uderzył wysoko nad bramką.

Choć do końca meczu podopieczni Jacka Magiery stworzyli sobie jeszcze kilka okazji bramkowych, wynik nie uległ już zmianie i Legioniści wrócą do Warszawy z godną zaliczką przed rewanżem. Mecz w Mariehamn nie był wielkim widowiskiem, ale Legia zrobiła to co do niej należało – wygrała, nie straciła bramki i tylko irracjonalna katastrofa przy Łazienkowskiej może pozbawić ją awansu do kolejnej rundy eliminacji Champions League.   

IFK Mariehamn – Legia Warszawa 0:3 (0:3) Guilherme 7’ (k), Nagy 37’, Hamalainen 43’

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Polska, Legia Warszawa, Eliminacje, Mariehamn - Legia 2017-07-12, IFK Mariehamn, Guilherme, Kasper Hamalainen, Dominik Nagy, Finlandia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (3)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze