Co by nie było, będzie ciekawie. Nowy sezon Ligue 1 niebawem się zacznie!

Autor: Bartłomiej Misztal | 24.07.2017 12:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Po detronizacji Paris Saint-Germain w zeszłym sezonie, pozostałe kluby reprezentujące najwyższy szczebel rozgrywek klubowych we Francji dostały jasny sygnał, że jednak można. Pytanie tylko, czy to nie był chwilowy moment nieuwagi, czy faktycznie szykuje się mała rewolucja nad Sekwaną?

Po mistrzostwie trzeba się pożegnać

 

Nie trzeba było jasnowidza, aby wiedzieć, że sukces AS Monaco spowoduje ogromne zainteresowanie zagranicznych klubów w kwestii transferów. „Czerwono-biali” nie są drużyną z najwyższej półki. Fakt, o finanse tam nie trzeba się martwić, jednak zatrzymanie wielu młodych, zdolnych piłkarzy w Monako będzie rzeczą niemożliwą. Już teraz w składzie nie ma Bernardo Silvy, Nabila Dirara czy Tiemoué Bakayoko, a najbardziej łakomy kąsek, Kylian Mbappé-Lottin co chwila otrzymuje bajeczne oferty transferowe. Powtórzyć sukces z zeszłego sezonu będzie aktualnemu mistrzowi Francji niezwykle trudno.

 

Konkurencja nie śpi...

 

Paris Saint-Germain zgarnęło w zeszłym sezonie dwa puchary krajowe. Nie tego oczekiwano po Unaiu Emerym, który miał wreszcie doprowadzić „Paryżan” do sukcesu w Lidze Mistrzów. Zamiast tego, w dwumeczu z FC Barceloną cały świat ujrzał ich blamaż, a po 4. latach hegemonii w Ligue 1, musieli zadowolić się drugim miejscem. Projekt szejków zakładał zdobywanie mistrzostwa Francji przy okazji, bo żaden z nich nie sądził, że ktokolwiek, przy takich zawodnikach, jacy grają w PSG, będzie w stanie im zagrozić. Jak widać, da się. Tym razem, nie będzie miejsca na fuszerkę.

 

...zwłaszcza po przeciwnych stronach Francji

 

Od momentu przybycia Franka McCourta do Marsylii, „Les Phoceens” zaczęli grać coraz lepiej. Zatrudnienie Andoniego Zubizarrety na stanowisku dyrektora sportowego było strzałem w dziesiątkę. Do stolicy Prowansji zawitał także Rudi Garcia, człowiek, który dobrze zna francuskie podwórko i smak mistrzostwa. Fantastyczny poprzedni sezon zaliczyli m.in. Morgan Sanson, Florian Thauvin czy Bafetimbi Gomis. Powrót Dimitri Payeta także dał wiele. Już udało się pozyskać Luiza Gustavo, Valere Germaina i Adila Ramiego, a do klubu powrócił Steve Mandanda. To nie koniec, bo OM szykuje kolejne wzmocnienia. Poważny kandydat do zajścia wysoko w tym sezonie Ligue 1.

 

Zwrócenie uwagi na Lille OSC nikogo by nie obchodziło, gdyby nie fakt przybycia do tego klubu Marcelo Bielsy, uznanego i szanowanego trenera. Wraz z jego przyjściem, drużyna z północy Francji zyskała wiele. Bielsa nie jest typem łagodnego trenera. Bardzo poważnie podchodzi do swojego zawodu, co może tylko pomóc LOSC, którzy byli jednym z rozczarowań zeszłego sezonu. Tym razem ma być inaczej, a to za sprawą argentyńskiego szkoleniowca. Pod jego wodzą, Lille może myśleć o walce w czołówce Ligue 1.

 

Coś się skończyło

 

W Lyonie następuje proces przebudowy. Z Groupama Stadium pożegnali się Alexandre Lacazette, Corentin Tolisso, Mathieu Valbuena, Maxime Gonalons, Maciej Rybus, Christophe Jallet, a Rachidowi Ghezzalowi skończył się kontrakt. Prezes Jean-Michel Aulas musiał teraz sięgnąć głębiej do portfela, aby znaleźć godnych następców. Przybyli Marcelo, Mariano Díaz, Kenny Tete czy Bertrand Traoré. Pojawiają się sygnały, że Juninho Pernambucano ma zasiąść na fotelu dyrektora sportowego. Brazyliczyk przechodzi egzaminy i niedawno wyraził chęć powrotu do Lyonu wraz z rodziną. Wychodzi na to, że sukces w Lidze Europy pobudził „Les Gones” do działania. Obecnie wymagają oni jeszcze więcej od siebie, aby zadowolić kibiców.

 

Mario chce podbić Francję

 

Kto by pomyślał, że OGC Nice zajmie miejsce na podium Ligue 1. Lucien Favre okazał się być właściwą osobą na właściwym miejscu. Obawiano się, że po takim wyczynie z Nicei odejdzie pół składu, a tak się nie stało. Jedynie Younès Belhanda, który rządził środkiem pola, musiał wrócić do Kijowa. Na szczęście, dla trenera Favre, w klubie zostali m.in. Dante, Jean Michael Seri, Wylan Cyprien, Valentin Eysseric, Vincent Koziello, Alassane Plea i, przede wszystkim, Mario Balotelli. Pozostaje tylko wzmocnić się przed nadchodzącym sezonem i OGC Nice nadal będzie jednym z faworytów do mistrzostwa Francji. O pieniądze nie muszą się martwić.

 

Salute Nantes!

 

To dość ciekawe posunięcie ze strony Waldemara Kity. Właściciel FC Nantes pozwolił odejść Sérgio Conceição, dzięki któremu FC Nantes zajęło 7. pozycję na koniec poprzedniego sezonu. W jego miejsce sprowadził wszystkim dobrze znanego Claudio Ranieriego. Transfer dość zaskakujący i egzotyczny, a z drugiej strony ciekawy, bo Włoch lubi wyzwania. Był delikatny problem z zakontraktowaniem Ranieriego, gdyż we Francji można trenować kluby tylko do 65. roku życia. W przypadku byłego trenera Leicester City władze Ligue 1, na prośbę FC Nantes, zdecydowały się pozwolić na podpisanie umowy między „Kanarkami” a Włochem. Pozostaje czekać na pierwsze efekty pracy Ranieriego w nowym klubie.

 

Co nieco o Polakach

 

Francja w minionym sezonie była życzliwa w kwestii zatrudniania Polaków. Przybili Grzegorz Krychowiak do Paris Saint-Germain, Kamil Glik do AS Monaco, Igor Lewczuk do Girondins Bordeaux, Maciej Rybus do Olympique Lyon oraz Mariusz Stępiński do FC Nantes. Na miejscu był już Kamil Grosicki w Stade Rennais. Nie był to jednak fantastyczny sezon dla wszystkich. Grzegorz Krychowiak nie spełnił oczekiwań ówczesnego mistrza Francji i prawdopodobnie zmieni otoczenie. Maciej Rybus rozegrał kilka spotkań, ale spodziewano się więcej po nim. Finalnie odszedł do Lokomotiwu Moskwa. O Mariuszu Stępińskim ciężko cokolwiek powiedzieć. 4 gole i jedna asysta. Nie było potrzeby nastawiania się na rewolucję w ataku Nantes, bo Stępiński dopiero zaczynał swoją przygodę we Francji. Trener Conceição dawał mu szanse. Nie wiadomo jak będzie w przypadku Ranieriego. Kamil Grosicki spełnił swoje marzenie i przeniósł się do Premiership. W Rennes zapamiętają go bardzo dobrze, bo grał solidnie, zwłaszcza gdy wchodził z ławki rezerwowych. W kwestii Kamila Glika i Igora Lewczuka nie można mieć wątpliwości. Obaj spisali się znakomicie. Glik nieraz gościł na okładce L'Equipe, a Lewczuk stanowił ważne ogniwo w kadrze Jocelyna Guervenneca i kilka razy był wybierany do „jedenastki tygodnia” wcześniej wymienionej gazety. Reprezentacja Polski o linię obrony nie musi się martwić. Pytanie co z resztą? Mówi się, że SM Caen chce kupić Przemysława Frankowskiego. Jak widać, Polacy lubią przenosiny do Francji, ale nie zawsze wychodzi im to na dobre.

 

Kto wzniesie trofeum mistrzowskie?

 

Presja jest spora, zwłaszcza u najbogatszych. Wątpliwe, aby AS Monaco obroniło tytuł, jednak przy odpowiednich wzmocnieniach Leonardo Jardim będzie w stanie zawalczyć o pierwsze miejsce. Paris Saint-Germain jest jednym z niekwestionowanych faworytów. Ciekawe, czy trener Emery będzie w stanie spełnić pokładane w nim nadzieje. Na straconej pozycji nie jest OGC Nice, oraz Olympique Marsylia. Małe zamieszanie w czołówce mogą sprawić Olympique Lyon, Girondins Bordeaux i Lille OSC. Interesująco zapowiada się FC Nantes pod wodzą Claudio Ranieriego. Po raz kolejny trzeba zwrócić uwagę na Angers SCO, które gra od dwóch sezonów bardzo ciekawą piłkę. Koneserów z pewnością ucieszy powrót RC Strasbourg Alsace oraz ESTAC Troyes z nieśmiertelnym Benjaminem Nivetem w składzie. Ten sezon zapowiada się iście elektryzująco. Mimo wszystko, Paris Saint-Germain wygląda na zespół, który ma największe szanse na tytuł mistrzowski, ale tym razem po ciężkim boju. W Ligue 1 już nikt nie będzie „chłopcem do bicia”.

Czytaj więcej o: Olympique Marsylia, Olympique Lyon, Francja , Unai Emery, OSC Lille, Claudio Ranieri, Paris Saint-Germain, Rudi Garcia, Kamil Glik, OGC Nice, AS Monaco, Grzegorz Krychowiak, Marcelo Bielsa, FC Nantes, Angers SCO, Maciej Rybus, Kamil Grosicki, Mariusz Stepinski

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze