Przez Turyn, Mediolan, Weronę...

Autor: Karol Brandt | 25.07.2017 21:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Już 20 sierpnia powróci Serie A, a wraz z nią emocje na najwyższym poziomie, które w stosunku do poprzedniego sezonu, poszybują w górę. A to za sprawą odradzającego się Milanu, genialnego zagrania władz AS Romy i oczywiście, ustabilizowanego Juventusu. To jednak nie wszystko, co czeka nas w sezonie 2017/2018.

Ciao Bonucci, ciao Alves...

Ogromną sensację na Półwyspie Apenińskim wywołał Leonardo Bonucci, który jak sam stwierdził w jednym z wywiadów „Nie czułem się ważny na Juventus Stadium”. 30-latek dołączył do odwiecznego rywalaBianconerich” – „Rossonerich”. Wcześniej siedzibę turyńskiego klubu opuścił Dani Alves, który postanowił wrócić pod skrzydła Josepa Guardioli  dołączyć do Paris Saint-Germain. „Paryżanie” zaproponowali mu gażę na poziomie 14 mln euro rocznie. 

 Obaj ci piłkarze dali z siebie wiele w poprzednim sezonie, jednak nikt nie jest większy od klubu. W Juventusie na ten moment postanowiono, że następcą Leonardo Bonucciego będzie wychowanek – Daniele Rugani. Natomiast w miejsce Daniego Alvesa sprowadzony został Mattia De Sciglio. Zbliżający się sezon pokaże, czy były to dobre posunięcia ze strony dyrekcji „Starej Damy”.

Mistrzowie Włoch dodatkowo sprzedali Neto, a w jego miejsce zakontraktowano Wojciecha Szczęsnego. Claudio Marchisio młodszy już nie będzie, dlatego zdecydowano się na transfer 20-latka rodem z Urugwaju, Rodrigo Bentancura. Inny piłkarz, który przywędrował na Juventus Stadium to Douglas Costa. Co ciekawe, Juventus FC wcale nie musi pozyskiwać go na stałe, gdyż po zakończeniu sezonu zdecyduje, czy warto wykładać za niego 40 mln euro plus milion euro bonusu.

Ostatnim i zarazem najdroższym (na tę chwilę) zawodnikiem kupionym tego lata przez „Starą Damę” jest Federico Bernardeschi. Za niego zapłacono 40 mln euro plus 10% od następnego transferu 23-letniego Włocha. Transfer utalentowanego, byłego już skrzydłowego Fiorentiny, może okazać się strzałem w dziesiątkę. I jak, wygląda to interesująco, nieprawdaż?

W poprzednim sezonie „Bianconeri” sięgnęli po mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch a także dotarli do finału Ligi Mistrzów, gdzie polegli z Realem Madryt. Z pewnością apetyty piłkarzy Juventusu wciąż są niezaspokojone i nadal można osiągnąć więcej, ku uciesze „Gigiego” Buffona, który w poprzedniej edycji Pucharu Europy był o krok od zdobycia upragnionego trofeum. No cóż, może tym razem się uda.

Chiny w Mediolanie

Do stolicy mody wtargnęli Azjaci, lecz nie przyszli tu by coś skraść, lecz wyciągnąć z dołka AC Milan oraz Inter Mediolan. Po sprzedaży pakietów większościowych chińskim inwestorom, oba mediolańskie kluby spoglądają w przyszłość z nadzieją. Jeszcze kilka lat temu każdy, kto wylosował w Lidze Mistrzów, któryś z wymienionych zespołów, mocno się pocił myśląc o tym, co będzie dalej. Dziś „Nerazzurri” oraz „Rossoneri” nawet nie uczestniczą w tych rozgrywkach. Na razie w batalii klubów dzielących się stadionem, wygrywa AC Milan, dlaczego?

Po sprzedaży akcji klubu z San Siro grupie Il Diavolo Sino-Europe Investment Management Changxing, musieliśmy nieco poczekać na pierwsze wzmocnienia, które właśnie mają miejsce. Dotychczas sprowadzono 10 piłkarzy: bramkarza (na życzenie „Gigiego” Donnarumy pozyskano jego brata, Antonio), czterech obrońców, trzech pomocników oraz dwóch atakujących.

W tym gronie znaleźli się m.in. wspomniany Leonardo Bonucci, Meteo Musacchio, Hakan Calhanoglu i André Silva. Najnowszym nabytkiem jest były kapitan SS Lazio, Lucas Biglia. 31-latek ma uporządkować środek pola w zespole z San Siro.

Czym odpowiedziały władze Interu Mediolan, na czele których znajduje się chiński prezes, Zhang Jidong? Może nie wygląda to tak imponująco, jak u konkurencji, ale 23 mln euro zapłacone za obiecującego słowackiego obrońcę, robią wrażenie. Tyle wydano na angaż byłego piłkarza Sampdorii, Milana Skriniara. Poza tym, widać małe podobieństwa między ruchami transferowymi obu mediolańskich ekip. Do Milanu trafił Biglia, zaś Inter potwierdził transfer Borjy Valero. Tak samo postąpił w przypadku 18-letniego Argentyńczyka, Facundo Colidio (rywal z Mediolanu sięgnął po 20-latka, Francka Kessié).

W poprzednim sezonie AC Milan zdobył Superpuchar Włoch, lecz w lidze zajął szóste miejsce, dzięki temu zagra w eliminacjach do Ligi Europy. Hmm, w przypadku awansu do tych rozgrywek, może to będzie idealne miejsce na przetarcie i zgranie zespołu przed grą... No właśnie, gdzie? O to jest pytanie.

Inter Mediolan w minionej kampanii uplasował się na siódmej pozycji, przez co, jeśli chodzi o europejskie puchary, będzie musiał obejść się smakiem. Do zakończenie letniego okna transferowego jeszcze mnóstwo czasu. Może to już pora na głębsze sięgnięcie do portfela i nawiązanie do dawnych sukcesów? Tym bardziej w obliczu ostatnich zmian zachodzących u największego rywala.

Dzień dobry panie Monchi, zapraszamy do stołu...

AS Roma w ostatnim sezonie rzutem na taśmę zapewniła sobie udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Z zespołem pożegnał się już Francesco Totti, legenda klubu ze Stadio Olimpico. Jednak Monchi natychmiast zareagował na ten ruch ze strony wieloletniego kapitana rzymian i zaproponował mu pracę w siedzibie „Giallorossich”. 40-latek przystał na propozycję byłego dyrektora sportowego Sevilli. To trzeba przyznać, ten człowiek zna się na rzeczy.

Od momentu dołączenia do Romy Monchiego, do tego zespołu przeniosło się 11 piłkarzy. Bruno Peres, Lorenzo Pellegrini czy Juan Jesus, to tylko kilka nazwisk nowych „Wilków”. Do stolicy Włoch zawitali też Maxime Gonalons oraz Aleksandar Kolarov. Dyrektor sportowy nie próżnuje i stara się o angaż Riyada Mahreza, to byłoby coś, lecz już teraz nie jest źle.

Wicemistrzostwo Włoch, półfinał Pucharu Włoch. Z pewnością „Giallorossich” stać na więcej, tylko czy to potwierdzą podczas zbliżającego się sezonu? Na pewno nie stoją na straconej pozycji.

Neapol budzi się ze snu i stawia na wzmocnienia

SSC Napoli dotarło do 1/8 finału Ligi Mistrzów, gdzie poległo z późniejszym tryumfatorem rozgrywek, Realem Madryt. W lidze jednak do końca sezonu walczyło o drugą pozycję, co ostatecznie się nie udało, lecz na pocieszenie jest trzecie miejsce i gra w ostatniej rundzie eliminacji do Pucharu Europy. Półfinał Pucharu Włoch, to wszystko na co było stać podopiecznych Maurizio Sarriego w tych rozgrywkach.

Transfer Gonzalo Higuaína pozwolił na utrzymanie odpowiedniej stabilności finansowej, co procentuje podczas obecnego mercato. Żadna ważna postać SSC Napoli nie postanowiła odejść, co więcej zapłacono 20 mln euro za Nikolę Maksimovicia, 13 mln euro za Marko Roga. Śmietanką na torcie jest pozyskanie Adama Ounasa, koszt? 10 mln euro! Przed władzami „Błękitnych” jeszcze wiele czasu. Mogą zatem w spokoju planować kolejne wzmocnienia. Tym razem cele będą o wiele wyższe, lecz i konkurencja na rodzimym podwórku większa. Oznacza to, że neapolitańczycy będą musieli przystąpić do rozgrywek w pełni formy, czym w poprzednim sezonie grzeszył Dries Mertens (28 goli w lidze).

Ogromne zaskoczenie, ale czy do powtórzenia?

To pytanie zadają sobie kibice Atalanty Bergamo, czwartego zespołu poprzedniego sezonu. Ta pozycja zajęta w lidze przez piłkarzy ze Stadio Atleti Azzurri d’Italia była niespodzianką. Dobra gra m.in. Alejandro Gómeza przyczyniła się do wielkiego sukcesu klubu z Bergamo. Jednak zespół opuścili już Andrea Conti i Franck Kessié (obaj AC Milan). Zamiast nich postawiono na transfery za mniejsze kwoty, choć odbiegają od tego założenia angaże Josipa Iličicia (5,5 mln euro) i Timothy’ego Castagne’a (6 mln euro).

Przed Atalantą Bergamo gra w fazie grupowej Ligi Europy. Wydaje się, że wzmocnienia składu poczynione przez ten klub, mogą zapewnić rozrywkę kibiciom, a i przynieść trochę gotówki do klubowych kas. Natomiast powtórzenie sukcesu ligowego będzie niezwykle ciężkie.

Pozycja lepsza niż gra

W poprzednim sezonie SS Lazio grało dużo poniżej oczekiwań, pomimo tego zajęło piąte miejsce w ligowej tabeli, gwarantujące udział w fazie grupowej Ligi Europy. Za jednego z winowajców można uznać Filipa Đorđevicia, który zaliczył raptem jedno trafienie. Natomiast Keita Baldé Diao ciągle przebąkiwał coś o odejściu, co na ten moment nie stało się faktem.

Największym ciosem dla rzymian jest odejście Lucasa Biglii, który wybrał grę w Milanie. Jego następcą mianowano Lucasa Leivę. Brazylijczyk przywędrował z Liverpoolu, a zapłacono za niego 5,7 mln euro. Nieco więcej wyłożono za Adama Marušicia, prawego obrońcę z Czarnogóry. I na tym kończą się zawirowania transferowe w rzymskim Lazio. Czy ktoś jeszcze trafi do klubu zarządzanego przez Simone Inzaghiego? Jeśli tak, projekt o nazwie SS Lazio ma szanse powodzenia, jednak przy tak nierównej formie może okazać się, że Liga Europy to będzie zbyt wiele dla „Biancocelestich”.

Włochy stoją otworem przed Polakami

Przekonali się już o tym Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński. Zaaklimatyzował się także w Serie A Karol Linetty, do którego w styczniu dołączył Bartosz Bereszyński. Teraz tego samego, co były piłkarz Legii, dokonał Dawid Kownacki. Neapol i Genua to dwa miasta, do których chętnie przenoszą się Polacy.

Obecnie każdy z wymienionych wyżej piłkarzy ma szanse na regularną grę. Te szanse nieco zmniejszyły się w przypadku Kownackiego, a to za sprawa niedoszłego transferu Patrika Schicka. Jednak Czech może jeszcze opuścić Sampdorię, a nawet jeśli tego nie zrobi, klub z Genui będzie miał pociechę z obu młodych napastników.

Milik oraz Zieliński stoją przed szansą ponownej gry w Champions League, by to się stało, najpierw SSC Napoli musi pokonać rywala w barażach. A wtedy Polacy nadal będą mogli podziwiać grę rodaków w najbardziej prestiżowych rozgrywkach europejskich. Być może Arek na nowo przekona do siebie Sarriego i tak jak na początku poprzedniego sezonu, będzie pierwszą „9” neapolitańczyków?

Beniaminków to czas, by ostali się na dłużej

Benevento Calcio, Hellas Werona FC i SPAL 2013. Te trzy drużyny awansowały do włoskiej ekstraklasy. Ich najdroższe transfery to: Gianluca Di Chiara (3 mln euro) –  Benevento; Marco Fossati (300 tyś. euro) – Hellas; Alberto Paloschi (wypożyczenie za 2 mln euro) – SPAL. Z całego serca życzmy tym zespołom utrzymania i jak najwięcej zdrowia zostawionego na boisku, z czego słyną kluby Serie B.

Juventus z oddechem na plecach

„Bianconeri” od sześciu sezonów nie mają sobie równych w Serie A, jednak po świetnych transferach Milanu oraz Romy, może okazać się, że „Max” Allegri po raz pierwszy od dawna, będzie obawiał się o obronę tytułu mistrzowskiego. Dla nas, kibiców, to sytuacja komfortowa. Rozgrywki zyskają na jakości, a także staną się mniej przewidywalne.

„(...)

Lasciatemi cantare

con la chitarra in mano

lasciatemi cantare

una canzone piano piano

Lasciatemi cantare

perche' ne sono fiero (...)”. 

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, AC Milan, Inter Mediolan, Juventus Turyn, Włochy, Polska, AS Roma, Liga Europy, Lazio Rzym, Arkadiusz Milik, Atalanta Bergamo, SSC Napoli, Bartosz Bereszyński, Karol Linetty, piotr zieliński, Dawid Kownacki, Serie A TIM

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze