Armatkami przez Teatr Marzeń do rzeki Mersey. Niebawem startuje Premier League!

Autor: Kacper Chwedoruk | 28.07.2017 08:00 | komentarzy: 2 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Pierwsze miejsce jest jedno, a kandydatów sześciu. Kluby z ligi angielskiej przyzwyczaiły nas już do szaleństwa na rynku transferowym. Tym razem jest podobnie, a wydawane miliony sprawiają, że Chelsea, Arsenal, Manchester United, Manchester City, Tottenham albo Liverpool na koniec muszą sięgnąć po tytuł.

Liga coraz ciekawsza

Spoglądając na kadry jakimi dysponują kluby z Premier League, z roku na rok wydaje się, że sezon będzie niesamowicie ciekawy. Ten jednak zapowiada się jeszcze bardziej elektryzująco niż poprzednie. Na poważnie do walki o tytuł mistrzowski stanie dwadzieścia ekip, ale już teraz każdy zna grono największych kandydatów do zgarnięcia korony. Prawdopodobieństwo tego, że w tym sezonie wyskoczy ktoś tak jak Leicester City dwa lata temu, jest niemalże równe zeru.

Ciężkie zadanie przed mistrzem…

Obronić mistrzostwo podopiecznym Antonio Conte będzie niezwykle trudno. Chociaż, jak co roku, Roman Abramowicz wykłada olbrzymie pieniądze na transfery, to nie musi zagwarantować drugiego mistrzostwa z rzędu. „The Blues” na rynku transferowym działają bardzo szybko, jednak nie zawsze skutecznie (między innymi  nieudane negocjacje z Lukaku). Na Stamford Bridge przywitano już Antonio Rüdigera, Tiemoué Bakayoko, Willy’ego Caballero, ale w głównej mierze Alvaro Moratę. Hiszpański snajper stoi przed nie lada wyzwaniem, bowiem w Chelsea z numerem 9 na plecach nie radzili sobie tacy zawodnicy jak: Radamel Falcao, Fernando Torres czy Khalid Boulahrouz. Sprowadzenie hiszpańskiego snajpera powoduje, że stolicę Anglii najprawdopodobniej opuści Diego Costa. Spore przetasowania kadrowe nie oznaczają jednak wielkiej rewolucji, bowiem trzon zespołu pozostanie bez zmian, ale czy to wystarczy do obrony mistrzowskiego tytułu?

… bo konkurencja nie śpi

Najpoważniejszymi kandydatami do przeskoczenia Chelsea są Manchester City i United, ale także Tottenham. Klub z Etihad Stadium pod wodzą Pepa Guardioli dokonuje kolejny raz dużych roszad w kadrze. Hiszpański szkoleniowiec kompletnie przemeblował boki obrony, sprowadzając Benjamina Mendy’ego, Danilo, Kyle’a Walkera oraz pozbywając się Aleksandara Kolarova, Gaela Clichy’ego i Bacary’ego Sagni.  Ciekawie również wyglądają transfery Edersona i Bernardo Silvy, którzy niewątpliwie będą dużymi wzmocnieniami kadry „Obywateli”.

W cieniu szalejącego Manchesteru City nie pozostaje rywal zza miedzy. Jose Mourinho ponownie pod swoje skrzydła sprowadził Romelu Lukaku, ale także wydał duże pieniądze na Victora Lindelofa. O ile pierwszy z nich jest już ograny w Premier League, to drugi może potrzebować odrobiny czasu na aklimatyzację. Wszystko wskazuje również na to, że United pozyskają Garetha Bale’a, jeśli Realowi Madryt uda się zakontraktować Kyliana Mbapée. Z Old Trafford pożegnała się żyjąca legenda tego klubu, czyli Wayne Rooney, który powrócił do Evertonu. Oprócz „Roo” wielką stratą dla „Czerwonych Diabłów” będzie brak Zlatana Ibrahimovicia. Szwed potrafi w pojedynkę przesądzić losy spotkania i w ciężkich sytuacjach brał grę na siebie. Były snajper PSG był liderem ManU. Takiej postać w kadrze może brakować, ale jego rolę prawdopodobnie przejmie Paul Pogba. Z jakim skutkiem? Przekonamy się już niebawem.

Tottenham, w poprzednim sezonie grał fenomenalnie, pojawiały się nawet głosy, że to oni zasługują na tytuł, a nie Chelsea. Rzeczywistość okazała się inna. Ten sezon nie zapowiada się jednak tak optymistycznie.  Z klubem pożegnał się wspominany Walker, który przez wiele lat był ostoją prawej strony defensywy „Kogutów”. Mauricio Pochettino do klubu nie sprowadził nikogo, jednak okienko transferowe trwa jeszcze nieco ponad miesiąc. Priorytetem dla Tottenhamu jest zatrzymanie Dele Alliego, Harry’ego Kane’a i Christiana Eriksena.

To w końcu ten sezon…?

Arsenal w tym roku również na poważnie zamierza włączyć się w walkę o tytuł. Jeśli Alexis Sanchez postanowi zostać na Emirates Stadium, to szanse będą znacznie większe. Tym bardziej, że do klubu dołączył Alexandre Leacazette oraz Sead Kolasinac. Zwłaszcza transfer tego pierwszego może okazać się strzałem w dziesiątkę. Sanchez, Özil, Lacazette – o takim ataku marzą w niejednym europejskim klubie. Gorzej wygląda fakt, że szkoleniowcem pozostaje Arsene Wenger, który – poza FA Cup – nie potrafi odnieść znaczącego sukcesu.

 Groźny na pewno będzie Liverpool, jednak wydaje się, że wszystko zależy od przyszłości Philippe Coutinho. Jeśli „The Reds” wypuszczą Brazylijczyka do Barcelony, to ich siła znacząco opadnie. Mimo pozyskania Mohameda Salaha, Andrew Robertsona i Dominica Solanke, Jurgen Klopp musi zrobić wszystko, aby na Anfield pozostał reżyser gry. Drużyna znad rzeki Mersey będzie jeszcze groźniejsza, gdy ostatecznie uda się sfinalizować transfery Naby’ego Keity i Virgila van Dijka. Na nieszczęście Liverpoolu oba kluby niechętnie chcą rozmawiać o sprzedaży piłkarzy.

Pokrzyżować plany potentatom

Szyki czołowej szóstki pokrzyżować będzie chciał Everton, West Ham United i Southampton. Drużyna z Liverpoolu już pod koniec poprzedniego sezonu prezentowała bardzo ciekawy futbol. Ronald Koeman zrobił wszystko, aby na Goodison Park szybko zapomniano o Lukaku. Gdyby jednak Belg dalej ubierał barwy Evertonu, to „The Toffees” na poważnie zaatakowaliby czołową czwórkę ligi.

Dużych wzmocnień dokonał również West Ham, który nie chce powtórzyć minionego roku, gdzie spisywał się bardzo słabo. „Młoty” pod wodzą Slavena Bilicia są w stanie zagrozić każdemu rywalowi. W sumie, nie ma się czemu dziwić, jeśli w składzie posiada się takich piłkarzy jak Chicharito, Jose Fonte czy Joe Hart. Dzięki wzmocnieniom WHU powróci do walki o europejskie puchary, a jednym z najgroźniejszych rywali będzie Southampton.  „Święci”, mimo braku aktywności na rynku transferowym, sprowadzili świetnego trenera. Mauricio Pellegrino ma poprowadzić zespół z St Mary’s Stadium do jak najwyższego miejsca w lidze i utrzymać klub w czołowej dziesiątce na koniec sezonu.

Zaskakujący beniaminek i powrót „Srok”

Ciekawie wygląda również powrót do Premier League Rafy Beniteza z Newcastle United. „Sroki” bardzo pewnie awansowali i ani myślą zadowalać się utrzymaniem w nadchodzącym sezonie. Nie zmienia to faktu, że silne jak na beniaminka Newcastle, może mieć problem aby zakręcić się koło czołowej dziesiątki. W Championship wraz z Brighton & Hove nie mieli sobie równych, jednak – tych drugich – w najwyższej klasie rozgrywkowej czeka prawdopodobnie walka o utrzymanie. Trzecim beniaminkiem, który sprawił olbrzymią niespodziankę jest Huddersfield Town. „The Terrier” podobnie jak Brighton, po wielu latach powrócili do elity. W finale barażowego meczu pokonali Reading.

Polacy za Anglią nie przepadają

Nic w tym dziwnego, jeśli na Wyspach pogoda jest mocno przeciętna, a Niemcy czy Włochy, to dużo przyjemniejszy kierunek. W tym roku na boiskach ligi angielskiej obejrzymy Artura Boruca, Łukasza Fabiańskiego i Jana Bednarka. Wojciech Szczęsny opuścił Arsenal na rzecz Juventusu, natomiast Kamil Grosicki wraz z Hull City spadł do Championship. „Grosik” jest jednak łączony z transferem do Newcastle i Evertonu. Działacze „Tygrysów” twierdzą, że zakończyli już wyprzedaż, co nie jest dobrą informacją dla naszego  skrzydłowego. Z kolei Bartosz Kapustka na zasadzie wypożyczenia zamienił Leicester na Freiburg.

Udowodnić coś Europie

Kluby angielskie w ciągu ostatnich kilku lat fatalnie spisują się w Lidze Mistrzów. W tym roku jednak nie zapowiada się na taki blamaż. Antonio Conte, Pep Guardiola, Jose Mourinho i Jurgen Klopp nie wyglądają na menedżerów, którzy są w stanie odpuścić Puchar Europy na rzecz ligowego podwórka. Kadry każdej z tych czterech drużyn są wystarczająco mocne, żeby postarać się o coś więcej niż faza grupowa, bądź zatrzymanie się na ćwierćfinale. Jak będzie tym razem? Czas pokaże. Na papierze wydaje się jednak, że w tym roku w końcu któryś klub z Premier League zawita w finale, a mądrości taktyczne trenerów, tylko to potwierdzają.

Dla kogo tytuł?

Przed rozpoczęciem faworytów jest kilku i ciężko wskazać kogoś, kto z wymienionej szóstki szczególnie wyrastałby ponad resztę. Kluby z Londynu i Manchesteru ponownie będą chciały rozegrać walkę o trofeum między sobą, nie pozwalając na to Liverpoolowi. Liverpoolowi, który od lat czeka na mistrzostwo, jednak wydaje się, że Jurgen Klopp to ten człowiek, mogący poprowadzić klub z Anfield do ostatecznego triumfu.

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, Liverpool FC, Manchester United, Anglia, Josep Guardiola, Arsene Wenger, Jose Mourinho, Tottenham Hotspur, Manchester City, Antonio Conte, Wojciech Szczęsny, Jurgen Klopp, Łukasz Fabiański, Artur Boruc, Bartosz Kapustka, Mauricio Pochettino, Kamil Grosicki, Premier League, Jan Bednarek

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (2)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze