Pokazać, że niemożliwe nie istnieje. Elektryzujący sezon w La Liga zbliża się wielkimi krokami!

Autor: Kacper Chwedoruk | 29.07.2017 08:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Poza jednorazowym wyskokiem Atlético Madryt, mistrzostwa ponownie zaczęły wędrować w stronę Realu i Barcelony. Ten sezon może być jednak przełomowy, głównie z powodu osłabienia dwóch największych firm hiszpańskiego futbolu.

Może nie być po "Królewsku"

Chociaż sezon jeszcze się nie zaczął, to Real Madryt jest jednym z największych przegranych. Głównie z powodu transferów. Co prawda, jedenastka z finału Ligi Mistrzów z Juventusem prawdopodobnie będzie tą podstawową, to jednak nutkę niepewności zasiał Cristiano Ronaldo. Portugalczyk ma problemy z fiskusem. Krążyły plotki, że był niezadowolony z braku wsparcia ze strony klubu i chciał opuścić stolicę Hiszpanii. Wydaje się, że wszystko wróciło do normy, a najlepszy piłkarz świata jest gotowy do walki o kolejne trofea z Realem. Większą niewiadomą jest przyszłość Garetha Bale’a. Walijczyk, chcąc grać regularnie w pierwszym składzie, być może będzie zmuszony do zmiany otoczenia. Wszystko za sprawą Kyliana Mbappé . Francuz jest bliski przenosin na Santiago Bernabeu.

Jeśli „Królewscy” zamienią skrzydłowego na piłkarza Monaco, to zmiana będzie kosmetyczna. Gorszą wiadomością dla Zinedine’a Zidane’a jest brak zmienników. Real w pierwszej części okienka transferowego pozbył się wartościowych piłkarzy, co na przestrzeni całego sezonu może okazać się ich bolączką. Sprowadzenie młodych zawodników, nie ogranych na najwyższym poziomie, wiążę się z dużym ryzykiem. Tym bardziej, że będą oni bronić barw jednego z największych klubów w historii. Zastąpić Jamesa Rodrigueza, Pepe czy Alvaro Moratę wcale nie będzie tak łatwo.

Mimo sporych przetasowań w kadrze, w Madrycie nie wyobrażają sobie, że ktoś inny podniesie Puchar w geście triumfu po ostatniej kolejce.

Kłopoty odwiecznego rywala

Gerard Pique zapewniał, że Neymar nigdzie się nie rusza w tym okienku transferowym, ale saga transferowa trwa w najlepsze. Brazylijczyk podobno jest już dogadany z Paris Saint-Germain, o czym poinformowało L’Equipe.  Dla „Dumy Katalonii” byłby to ogromny cios, po którym mieliby duży problem się pozbierać w nadchodzący sezonie. Zmiana trenera również powoduje roszady w taktyce gry zespołu, a odejście Neymara kompletnie mogłoby załamać filozofię Ernesto Valverde. Barcelona ewentualnego następcę widzi w Coutinho, jednak Liverpool ani myśli o sprzedaży zawodnika.

Dla Barcelony sezon nie zapowiada się różowo. Każdy zawodnik sprawdzony na międzynarodowym poziomie odmawia zespołowi z Camp Nou. Jeśli w kwestii transferów do klubu nic się nie zmieni, to „Katalończycy” będą cierpieć cały przyszły sezon.

No cóż, na pewno nie taki początek pracy wymarzył sobie Valverde w nowym klubie. Obejmując posadę szkoleniowca miał wszystko dopiąć na ostatni guzik, jednak wydaje się, że w tym momencie nic dobrego się nie dzieje. Na domiar złego, mogą nadejść tylko gorsze dni.

Radość u najgroźniejszych kandydatów

Cieszyć się z cudzego nieszczęścia nie wypada, ale na pewno po cichu w Atlético, Sevilli czy Valencii się uśmiechają. Każdy z tych klubów jest w stanie pokrzyżować plany dwóm największym w lidze. Prawdopodobnie, najbliżej tego będą „Los Colchoneros” prowadzeni przez Diego Simeone. Kolejny sezon, w którym najważniejsi piłkarze pozostaną w klubie. Dodatkowo wykupienie Vitolo da więcej możliwości ofensywnych na bokach boiska, gdzie Atlético uwielbia rozgrywać swoje akcje. Ambicja, wola walki, ale też umiejętności sprawiają, że w chwili obecnej, to „Atléti” ma największe szanse na odebranie korony Barcelonie czy Realowi.

Olbrzymia rewolucja w Sevilli, rozpoczęta w poprzednim sezonie, kiedy to klub opuścili Monchi i Jorge Sampaoli, może spowodować spadek w hierarchii ligowej w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami. Klub z Andaluzji stracił swojego najlepszego zawodnika (Vitolo) na rzecz Atlético, co dodatkowo może podciąć skrzydła w zespole. Obok Barcelony, może to być jedna z największych niespodzianek, niestety w niezbyt pozytywnym tego słowa znaczeniu.

W tym roku dołączyć do hiszpańskiej ścisłej czołówki ogromne szanse ma Valencia. „Nietoperze” już pod koniec poprzedniego sezonu pokazali się ze świetnej strony, a odpowiednie uzupełnienia kadry mogą sprawić, że powrócą do lat, w których bili się o miejsca dające prawo startu w Lidze Mistrzów. Na ten moment wydaje się jednak, że Marcelino odpowiednio nastawił swoich piłkarzy, którzy walczą jeden za drugiego i chcą razem z nim odnieść sukces. Mieszanka doświadczenia z młodością może okazać się wybuchowa.

Okazja dla innych

Nie zapominajmy również o Athletiku Bilabo, Realu Sociedad i Villarrealu, którzy również są chętni do zmiany warty w top4. Każda z tych drużyn jest w stanie na poważnie włączyć się do walki o czołową czwórkę. Zmiana trenera w klubie z San Mames niekoniecznie musi wyjść na niekorzyść drużynie. Co prawda, zastąpienie takiego fachowca jak Valverde do najłatwiejszych nie należy, ale zawsze istnieje możliwość, że coś się wypaliło pomiędzy szkoleniowcem a klubem przez te cztery lata. Jose Angel Ziganda nie najlepiej rozpoczął swoją przygodę z Athletikiem, jednak na ocenę jego pracy przyjdzie jeszcze czas.

Sociedad z Eusebio na ławce też postara się sporo namieszać. Sprowadzenie Adnana Januzaja może okazać się strzałem w dziesiątkę. Wraz z Carlosem Velą, mogą zrobić dużo wiatru na skrzydłach, co nie będzie przyjemne dla obrońców rywali. Mocno obsadzony środek pola, solidna linia defensywna – to są największe atuty Realu, który sprowadzając wychowanka Manchesteru United chce również znacząco wzmocnić ofensywę. Czy plan się powiedzie? Wszystko jest na dobrej drodze, przynajmniej na razie.

Nie można również pominąć Villarrealu. Największy przegrany minionych rozgrywek (5. Miejsce) był o krok od wywalczenia prawa gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Ostatecznie pogoń za Sevillą okazała się nieudana, jednak w tym sezonie „Żółta Łódź Podwodna” mierzy zdecydowanie wyżej. Odejście Mateo Musacchio pozostawiło wyrwę w środku defensywy, którą załatać ma Ruben Semedo. Fran Escriba dysponuje mocną kadrą, której celem jest walka o prawo startu w Pucharze Europy.

Sprawić niespodziankę

O sensacyjne rozstrzygnięcia spotkań będą starali się zawodnicy Celty Vigo, Las Palmas, Malagi, Eibaru czy Espanyolu. Każdy z tych klubów stać na urwanie punktów czołówce grając na własnym boisku, jednak prawdopodobnie będą to tylko pojedyncze wyskoki. Koło miejsca gwarantującego start w Lidze Europy może zakręcić się także Celta, która w minionym sezonie, skupiając się na europejskich pucharach, odpuszczała ligowe potyczki. 

Wspaniały gest beniaminka i… ponowny spadek?

Do La Liga po roku przerwy powróciło Levante. Włodarze klubu z Walencji okazali kapitalny gest w kierunku swoich najwierniejszych fanów. Postanowili, że ci z kibiców, którzy w poprzedniej kampanii pojawili się przynajmniej na 18 meczach zespołu, otrzymają darmowe karnety na cały przyszły sezon. Według wyliczeń takich osób jest około 10 tysięcy. Oprócz Levante awansowała również Girona i Getafe, jednak oni prawdopodobnie pożegnają się z Primera Division już po roku. „Granotas” w walce o utrzymanie nie są bez szans.

Gdzie się podziali nasi rodacy…

Rodzynkiem w lidze hiszpańskiej jest Przemysław Tytoń. Polski golkiper reprezentuje barwy Deportivo La Coruna, jednak nie może wywalczyć sobie miejsca w wyjściowej jedenastce. Być może do La Liga powróci Grzegorz Krychowiak. Defensywny pomocnik łączony jest z transferem do Atlético Madryt i Valencii.

Tytuł dla Atlético?

Na daną chwilę najstabilniej ze wszystkich ekip wygląda Atlético Madryt. Jeśli z Barcelony odejdzie Neymar, to „Blaugrana” raczej nie będzie w stanie zagrozić madryckim potentatom. „Los Colchoneros” będą starali się wykorzystać niefrasobliwość klubu z Camp Nou w przypadku transferów, a także zmiany w Realu. Z tak krótką ławką i prawdopodobnie bez Neymara, Barcelona w tym sezonie nic nie ugra. „Królewscy” natomiast, sprowadzając młodych zawodników, w miejsce doświadczonych, sporo ryzykują. 

Czytaj więcej o: Atletico Madryt, FC Barcelona, Real Madryt, Sevilla FC, Hiszpania, Valencia, Villarreal, Diego Simeone, Cristiano Ronaldo, James Rodriguez, Gareth Bale, Neymar, Zinedine Zidane, Przemysław Tytoń, Ernesto Valverde, Grzegorz Krychowiak, Vitolo, La Liga, Kylian Mbappe

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze