UEFA SC: 3 razy NIE dla Mourinho – Real z Superpucharem

Autor: Grzegorz Góra | 08.08.2017 22:41 | komentarzy: 5 | kategoria: Recenzja meczu |

Portugalski trener trzeci raz grał o Superpuchar Europy i znów go nie wygrał. Real Madryt uporał się z Manchesterem United i otworzył sezon zdobyciem trofeum.

Jeśli rozpoczynać sezon w Europie, to właśnie takim meczem - na Stadionie Narodowym im. Filipa II Macedońskiego w Skopje spotkali się przecież jedni z największych nie tylko na Starym Kontynencie, ale i na świecie. Z jednej strony Real Madryt, który jako pierwszy w historii po raz drugi z rzędu wygrał Ligę Mistrzów, z drugiej Manchester United, który po słabszym okresie, wygrał wiosną Ligę Europy i wrócił na piłkarskie salony. W meczu o Superpuchar Europy wszystko miało być super. Parafrazując klasyk, bunkrów nie było, ale mecz był i to nie najgorszy…

Pierwsze minuty potyczki w stolicy Macedonii były dość wyrównane. Obie ekipy skupiały się na grze w środku pola i nie atakowały „na hurra!”. Mimo to, już w 3. minucie bliscy strzelenia pierwszej bramki byli „Królewscy”, a dokładnie Gareth Bale, który nie wykorzystał niefrasobliwości obrońców „Czerwonych Diabłów” i przestrzelił z kilku metrów.  

Po upływie kwadransa, piłkarze Realu całkowicie przejęli inicjatywę i już w 15. minucie powinni wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, najsprytniejszy w polu karnym okazał się Casemiro. ale piłka po jego strzale głową tylko odbiła się od poprzeczki i kibice United tym razem mogli jeszcze odetchnąć z ulgą. „Królewscy” poszli jednak za ciosem i w myśl zasady „do trzech razy sztuka”, przy trzeciej okazji bramkowej już się nie pomylili. W 24. minucie fantastycznym podaniem za linię obrany popisał się Carvajal, a wspomniany wcześniej Casemiro strzałem wślizgiem w długi róg pokonał bezradnego De Geę i otworzył wynik spotkania. 

Brazylijczyk cieszył się z gola…

… a mina „The Special One” wyrażała więcej, niż tysiąc słów.

Gol pomocnika Realu ustawił grę do końca pierwszej połowy, ale przed gwizdkiem zapraszającym obie ekipy na przerwę, piłkarze z czerwonej części Manchesteru próbowali jeszcze powalczyć o gola. Akcje podopiecznych Jose Mourinho były jednak chaotyczne, niedokładne i co najgorsze, pozbawione celnych strzałów na bramkę, bez których ciężko o dobry wynik. Po 45 minutach dość przeciętnego widowiska, Real Madryt prowadził z ekipą „Czerwonych Diabłów” 1:0 i siedzący dziś na ławce Cristiano Ronaldo, mógł być spokojny o wynik.

Po zmianie stron wydawało się, że „Diabły” ruszą do odrabiania strat, ale to gracze ze stolicy Hiszpanii byli groźniejsi w ataku. W 47. minucie z dystansu uderzał Kroos, ale na posterunku był De Gea. Chwilę później swoich sił próbował Marcelo, jednak jego strzał tylko zatrzepotał w bocznej siatce. Wreszcie, w 51. minucie, swoje zrobili Bale i Isco, którzy starą dobrą „klepką” zgubili defensywę ManU i po płaskim strzale drugiego z nich, podwyższyli prowadzenie.

Piłkarze z Manchesteru wydawali się być o klasę słabszym zespołem, ale już dwie minuty później powinni zdobyć gola kontaktowego. Najpierw jednak kapitalny strzał głową Pogby instynktownie obronił Navas, a dobitka Lukaku z siedmiu metrów… poszybowała obok bramki.

Frustracja Anglików rosła, jednak dla przyzwyczajonych do deszczu Brytyjczyków, w 60. minucie wyszło wreszcie słońce. Najpierw w poprzeczkę z bliska huknął Bale, potem z piłką na piątym metrze poślizgnął się Benzema… a w 62. minucie strzał Nemanji Matića z bliska dobił Romelu Lukaku i dość niespodziewanie na tablicy wyników zrobiło się już tylko 2:1 dla „Królewskich”.

Gol sprowadzonego latem Belga mocno zmotywował piłkarzy Mourinho do walki i mecz w Skopje znów nabrał rumieńców. „Czerwone Diabły” atakowały i w 80. minucie powinien być remis. Po kapitalnym podaniu Mchitarjana, oko w oko z Navasem stanął wprowadzony po przerwie Rashford, ale w angielsko-kostarykańskim pojedynku, górą był golkiper Realu.

Ostatecznie, mimo świetnych okazji Felainiego i Vasqueza w doliczonym czasie gry, mecz skończył się wygraną „Królewskich” i to piłkarze Zinedine’a Zidane’a cieszyli się po ostatnim gwizdku ze zdobycia Superpucharu Europy. Pół godziny dobrej gry „Czerwonych Diabłów” to za mało na Real, który nawet bez Cristiano Ronaldo (wszedł w końcówce spotkania), był dziś zespołem lepszym, dojrzalszym, a przede wszystkim, skuteczniejszym.

Real Madryt – Manchester United 2:1 (1:0) Casemiro 24’, Isco 51’ – Lukaku 63’

Czytaj więcej o: Manchester United, Real Madryt, Anglia, Hiszpania, Romelu Lukaku, Isco, Casemiro, UEFA Super Cup

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Transferowe podsumowanie dnia #10

    Za nami kolejny, pasjonujący dzień transferowego szaleństwa. Tym razem sprawcami całego zamieszania byli bramkarze, szczególnie Thibaut Courtois, który jest o krok od powrotu do Madrytu.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #9

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy listę graczy znajdujących się na wylocie z Barcelony, nowe doniesienia o poczynaniach transferowych Realu, a także oficjalne odejście Daleya Blinda z Manchesteru United.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #8

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Bezsprzecznie największym wydarzeniem była prezentacja Cristiano Ronaldo w barwach „Starej Damy”.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #7

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy spory zakup West Hamu, wypowiedzi na temat swojej przyszłości gwiazd Chelsea oraz kolejne informacje związane z transferem Cristiano Ronaldo.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #6

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy nazwisko nowego trenera „The Blues”, kolejne doniesienia na temat Cristiano Ronaldo oraz oficjalne stanowisko Realu Madryt w sprawie informacji o zainteresowaniu Neymarem przez hiszpański klub.

    czytaj więcej

Komentarze (5)

  • PLGeronimo Zwycięzca grupy
    Środek pola : Casemiro, Modric i Kroos wszystko zamiatają.
  • PolishBarcaFan Triumfator
    Pogba w 54 minucie - strzał warty 105 mln hahaha
  • Innoc3nt Legenda
    Egoistycznie, może chciał być jak Zlatan... Chociaż nawet Zlatan, a nawet myślę, że Cristiano Ronaldo by w takiej sytuacji podał do lepiej ustawionego kolegi.
  • PolishBarcaFan Triumfator
    Nawet jeśli wybrał strzał, to powinna być bramka.
  • Innoc3nt Legenda
    Nie, nie sądzę by ktokolwiek potrafił z tamtego miejsca, w takiej sytuacji, wcisnąć piłkę do siatki. Może jeszcze trochę dryblingu i strzał, ale po co? Miał dwie dobre opcje, wybrał trzecią najgorszą z możliwych.

    Popatrz sobie na stronę dewilpejdżu i ile osób tam jedzie po Lukaku. Nie rozumiem co złego zrobił Romelu... To napastnik, a nie rozgrywający. Nie istniał środek, a i tak chłopak próbował robić co się dało z lagami rzucanymi na niego. Nie mówiąc już nawet o tym, że po strzeleniu bramki nie celebrował jej w narożniku, a wziął piłkę i pobiegł na środek z chęcią walki o gola na 2:2.

    Mając Rashforda i Martiala, Jose postawił na pozycji Lingardinho, który okazał się fatalnym wyborem (znowu). O dziwo znienawidzony przez wszystkich Fellaini dał bardzo dobrą zmianę i WALCZYŁ na boisku.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.