Wygrana „Kogutów” pokłosiem bezmyślności Shelveya

Autor: Karol Brandt | 13.08.2017 16:20 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Zespół prowadzony przez Mauricio Pochettino pokonał „Sroki”, jednak strzelanie rozpoczął dopiero po tym, jak czerwoną kartkę otrzymał kapitan Newcastle United.

Nie długo trwało rozstanie Newcastle United z Premier League. „Sroki” po roku nieobecności wróciły do angielskiej ekstraklasy i zapowiadały zaciekłą walkę o pozostanie w niej na dłużej. By tego dokonać, podopieczni Rafaela Beníteza musieli zgromadzić odpowiednią liczbę punktów, a pierwszą okazję ku temu mieli dzisiaj, gdy na przeciw im stanęli zawodnicy zarządzani przez Mauricio Pochettino. Wicemistrzowie Anglii przybyli do Newcastle upon Tyne bez podstawowego prawego obrońcy, Kierana Trippiera, który leczył kontuzję kostki. Natomiast gospodarze musieli sobie radzić bez niezdolnych do gry: DeAndre Yedlina i Jamiego Sterry’ego. Faworytem tej konfrontacji byli przyjezdni, którzy choć w lecie nie poczynili wzmocnień, to zdołali zatrzymać u siebie największe gwiazdy.

Oba zespoły na St. James Park wyprowadził arbiter główny, Andre Marriner. W mecz mocno weszli gospodarze, którzy jednak już w 7. minucie stracili Paula Dummetta. Lewy defensor doznał urazu mięśnia dwugłowego uda. W związku z tym został on zmieniony przez Jamaala Lascellesa.

Około jedenastej minuty kontrolę nad spotkaniem zaczęły przejmować „Koguty”. W 27. minucie Christian Eriksen oddał groźny strzał z dystansu, lecz ostatecznie piłka przeleciała obok prawego słupka. W 34. minucie w drużynie „Srok” doszło do kolejnej zmiany. Wówczas na placu gry zameldował się Chancel Mbemba, który zastąpił niezdolnego do gry, Floriana Lejeune’a.

Ostatecznie piłkarze obu ekip schodzili na przerwę przy bezbramkowym rezultacie. W pierwszej odsłonie gry nie oglądaliśmy zbyt emocjonującego pojedynku. Przede wszystkim brakowało sytuacji podbramkowych, a krew Robowi Elliotowi psuł jedynie Christian Eriksen, lecz Duńczyk nie potrafił jeszcze nawiązać do formy z poprzedniego sezonu.

Po zmianie stron piłkarze Newcastle United wyszli na boisko bardzo zmotywowani, wręcz za bardzo. W 48. minucie na nogę Dele Allego nadepnął Jonjo Shelvey, co doskonale widział arbiter główny, który pokazał kapitanowi „Srok” czerwoną kartkę. Kilkanaście sekund później z bliskiej odległości na bramkę gościł uderzał Dwight Gayle, jednak Hugo Lloris spisał się bez zarzutu. 

Jonjo Shelvey osłabił swój zespół. 

W 52. minucie genialną paradą popisał się Rob Elliot, który wybronił groźny strzał Harry’ego Kane’a. Kilka minut później Mauricio Pochettino zdecydował się na zmianę, a Moussę Sissoko zmienił Heung-Min Son. W 61. minucie Christian Eriksen zrobił to, z czego słynie. Wykonał on krótki przegląd pola, a następnie dograł idealną piłkę do wbiegającego w pole karne, Dele Allego. Młody Anglik złożył się do ofiarnego strzału i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Piękna akcja!

Około dziesięć minut później Tottenham prowadził już 2:0. W tej sytuacji piłkarze drużyny przyjezdnej przeprowadzili świetną, zespołową akcję a wykończył ją Ben Davies. Walijczyk dość przypadkowo stanął przed szansą na strzelenie gola i ją wykorzystał. Do ostatnich chwil spotkania, przebieg boiskowych zmagań kontrolowali goście, choć trzeba przyznać, że w zespole „Srok” dużo wiatru robił Christian Atsu. Warto dodać, że już w doliczonym czasie gry, w słupek trafił Harry Kane.

Summa summarum, na konto Tottenhamu Hotspur wpłynęły trzy punkty. 

 

Newcastle United FC – Tottenham Hotspur FC 0:2 (0:0) Alli 61’, Davies 70’

Czytaj więcej o: Anglia, Rafael Benitez, Trenerzy, Tottenham Hotspur, Newcastle United, Christian Eriksen, Ben Davies, Mauricio Pochettino, Dele Alli, Jonjo Shelvey

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Co w kadrze brzęczy?

    Po meczu w Bolonii 7 września byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co zobaczyłem na boisku i tym, co zaprezentowała reprezentacja w debiucie Jerzego Brzęczka. Nowe twarze, ciekawe stałe fragmenty gry i dość pechowy remis. Minął miesiąc i wszystko pękło jak mydlana bańka.

    czytaj więcej
  • Oficjalnie: Wychowanek AS Monaco po 19 latach wraca do klubu!

    Wicemistrzowie Francji ogłosili nazwisko następcy zwolnionego przed kilkoma dniami Leonardo Jardima.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: PSG vs Ol. Lyon

    Na Parc des Princes dojdzie dzisiaj do ciekawego pojedynku. Paris Saint-Germain jako lider Ligue 1 podejmie zespół, który walczy o wejście do strefy pucharowej. Chociaż sezon jest jeszcze długi i porażka nie skreśli PSG i OL z walki o mistrzostwo, to jednak z pewnością żadna ze stron nie odpuści. Obecnie obie ekipy dzieli pięć miejsc w tabeli i aż 10 punktów.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Valencia vs Barcelona

    Wczoraj niespodziewanie Real Madryt przegrał wyjazdową potyczkę z Deportivo Alavés 0:1. Dzisiaj swój bój stoczy Barcelona, która pojedzie na Estadio Mestalla walczyć o trzy punkty z Valencią.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Liverpool vs Man. City

    Szlagierem ósmej kolejki angielskiej Premier League z pewnością jest pojedynek Liverpoolu z Manchesterem City. Na Anfield podopieczni Jürgena Kloppa będą chcieli pokonać ekipę Josepa Guardioli. Stawką dla obu drużyn jest pozycja lidera, gdyż obecnie „The Reds” i „The Citizens” mają po 19 punktów, sześć zwycięstw i jeden remis. Kto dzisiaj zazna pierwszej ligowej porażki?

    czytaj więcej

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze