Manchester City zmiażdżył na własnym stadionie Liverpool

Krystian Kutt | 09.09.2017 18:23 | komentarzy: 4 | kategoria: Recenzja meczu |

Spotkanie na Etihad Stadium postrzegane było jako szlagier czwartej kolejki Premier League. Po zwycięstwie Liverpoolu na własnym stadionie z Arsenalem, podopieczni Jurgena Kloppa byli bardzo pewni siebie.

Manchester City w sobotnie popołudnie podejmował na własnym boisku drużynę Jurgena Kloppa – Liverpool FC. W obydwu drużynach nie zagrało kilku kluczowych zawodników. Pep Guardiola nie mógł skorzystać m.in. z Kompany'ego oraz Sterlinga, natomiast w drużynie z Anfield nie zagrał Coutinho, Lallana czy Clyne.

Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 25. minucie meczu. Prostopadłą piłkę zagrał Belg – De Bruyne, a całą akcję wykończył niezawodny Aguero. Młody reprezentant Belgii zaliczył w tym spotkaniu jeszcze jedną asystę. W szóstej minucie doliczonego czasu gry, mieliśmy świetnie dośrodkował w pole karne, a tam mocnym strzałem głową, piłkę do bramki wpakował Gabriel Jesus. Mignolet był bez szans i w tym momencie było już 2:0 dla piłkarzy z Etihad Stadium.

Po przerwie gra nie uległa większej zmianie. To gospodarze mieli większą przewagę i udowodnili to w kolejnych minutach spotkania. Osiem minut po wznowieniu gry, kolejną bramkę strzelił Gabriel Jesus. Tym razem dobrą asystą popisał się strzelec pierwszego gola – Aguero. Liverpool FC znajdował się na kolanach. W ekipie Jurgena Kloppa widoczny był brak Coutinho, który w ważnych meczach zawsze robił przewagę.

W 57. minucie na boisku pojawił się Niemiec – Sane i dwadzieścia minut później trafił do bramki rywala, wykorzystując mocne podanie w pole karnego Mendy'ego. W tym momencie był to pogrom, a to jeszcze nie wszystko. „Truskawką na torcie” było uderzenie Sane w 91. minucie tego spotkania. Reprezentant Niemiec dostał piłkę od Walkera i silnym strzałem lewą nogą zza pola karnego pokonał bramkarza Liverpoolu.

Więcej bramek w tym meczu nie padło. Podopieczni Jurgena Kloppa zostali zmiażdżeni przez Manchester City, przegrywając 0:5.

Manchester City – Liverpool FC 5:0 (2:0) Aguero 24', Jesus 45+6', 53', Sane 77', 90+1'

Czytaj więcej o: Liverpool FC, Anglia, Manchester City, Sergio Aguero, Leroy Sane , Gabriel Jesus, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (4)

  • PolishBarcaFan Triumfator
    "Panie Klopp, pokaż, że Guardiola nie ma do Ciebie startu."
    xDDD
  • Innoc3nt Legenda
    Oglądałeś ten mecz? Póki grali 11 vs 11 to Liverpool był stroną lepszą. ;)

    Szkoda Mane, czerwona kartka na pograniczu. Mimo tego, że niby nie widział bramkarza, a Ederson widząc Mane wpychał łeb, to wejście wciąż było okropnie niebezpieczne. Nie dziwi mnie, że wyleciał.
  • JuveT Triumfator
    Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
  • Innoc3nt Legenda
    Nie czyni. Statystycznie to Klopp wciąż pozostaje lepszy w pojedynkach z klubami Guardioli. Pod względem filozofii budowania drużyny też pozostaje lepszy. No cóż, gwiazdkom, które skupują kluby, w których trenował Pep pewnie nie chciałoby się tak tyrać na boisku. ^^

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.