Stadio Olimpico niczym teatr, z którego odeszli najwięksi aktorzy

Autor: Karol Brandt | 12.09.2017 22:37 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Mecz z udziałem „Giallorossich” i „Rojiblancos” zapowiadał się wybornie. Jednak zapowiedzi nie weszły w życie i kibice zgromadzeni na obiekcie rzymian nie uświadczyli choćby gola, a i emocji nie było za wiele.

12 września 2017 roku, to tego dnia rozpoczynała się faza grupowa Ligi Mistrzów. W jednym ze spotkań grupy C, AS Roma podejmowała na własnym stadionie Atlético Madryt. Wicemistrz Włoch kontra trzeci zespół poprzedniego sezonu La Ligi. Czy trzeba dodawać coś więcej? Eusebio Di Francesco w tym pojedynku nie mógł wystawić do gry kontuzjowanych Emersona, Patrika Schicka oraz Luci Pellegriniego. Natomiast Diego Pablo Simeone zostawił w Madrycie nadal niezdolnego do gry, Augusto Fernándeza. W tej konfrontacji niezwykle ciężko było wskazać faworyta. W związku z tym liczyliśmy na zacięte zawody.

Oba zespoły na murawę Stadio Olimpico w Rzymie wyprowadził serbski arbiter, Milorad Mažić. Od pierwszych minut zarówno piłkarzy Romy, jak i Atlético, starali się opanować środek pola. Pierwszą okazję do strzelania gola w 16. minucie miał piłkarz gości, Luciano Vietto. W tej sytuacji Argentyńczyk przejął piłkę przed polem karnym rywali i oddał szybki strzał, jednak golkiper spisał się bez zarzutu.

W 32. minucie po fantastycznie rozegranym rzucie wolnym, strzał z dystansu oddał Radja Nainggolan, jednak Jan Oblak zdołał wybronić to uderzeniem Belga. Dosłownie chwilę potem Kostas Manolas „zabrał” trafienie Koke, wybijając futbolówkę z linii bramkowej rzymian.

Po zmianie stron trenerzy nie zdecydowali się na zmiany kadrowe. Obraz gry również się nie zmieniał i nadal piłkarze obu ekip rozgrywali wyrównane starcie. W 57. minucie szalę zwycięstwa na swoją stronę mógł przechylić Luciano Vietto, który otrzymał doskonałe podanie od Saúla, jednak Alisson nie dał się przelobować, za co otrzymał gromkie brawa.

W 64. minucie Ángel Correa, który został wprowadzony na boisko ledwie kilka minut wcześniej, znalazł się na środku pola karnego i zdecydował się na strzał. Alisson był jednak czujny i nie dopuścił do straty gola. W dalszej części spotkania szkoleniowcy starali się coś zmienić, wprowadzając na plac gry nowych piłkarzy, jednak nic to nie dało. 

Podział punktów, po ciągnących się jak flaki z olejem zawodach. Trzeba jednak dodać, że już w doliczonym czasie gry, ogromną szansę zmarnował Saúl, którego strzał najpierw wybronił golkiper, a później Hiszpan nie trafił do niemal pustej bramki.

AS Roma – Atlético Madryt 0:0 

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Atletico Madryt, Hiszpania, Włochy, AS Roma, Roma - Atl. Madryt 2017-09-12

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze