Szalony mecz na Wembley, klątwa zdjęta!

Autor: Robert Kobierowski | 13.09.2017 22:45 | komentarzy: 19 | kategoria: Recenzja meczu |

Tottenham w niezwykle szybkim i otwartym meczu pokonał Borussię Dortmund w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. Sytuacji na zdobycie bramek było tak dużo, że gdyby piłkarze obu zespołów mieli lepiej nastawione celowniki mecz zakończyłby się wynikiem wręcz hokejowym.

Gospodarze od samego początku bardzo dobrze weszli w mecz i już pięć minut po pierwszym gwizdku arbitra objęli prowadzenie. Heung-Min Son został wypuszczony przez Christiana Eriksena i strzałem z bardzo ostrego kąta pokonał zaskoczonego Romana Burkiego. Sympatycy Kogutów nie cieszyli się jednak zbyt długo na Wembley. Zaledwie kilka minut po bramce Sona na tablicy wyników znów widniał wynik remisowy. Cudownym trafieniem zza pola karnego popisał się sprowadzony latem Andrij Jarmołenko, dla którego było to pierwsze trafienie w żółto-czarnych barwach.

Kto myślał, że po takim rollercoasterze nastąpi chwila oddechu bardzo się pomylił. Na trafienie Ukraińca już po chwili odpowiedział najlepszy strzelec "Spurs" minionego sezonu Harry Kane. Napastnik londyńczyków ze znacznym użyciem rąk poradził sobie z dwoma defensorami BVB, pognał na bramkę i w podobny sposób jak Son trafił do siatki. Od tego momentu mecz zmienił się, gospodarze zostali wręcz zepchnięci do 30 metra skąd nie mogli wyjść długimi momentami. Niemoc operowania piłki przez nich była istnie zdumiewająca, czego jednak nie mogli wykorzystać podopieczni Petera Brosza. Brakowało im klasycznego ostatniego podania.

Po zmianie stron obraz diametralnie się zmienił. Tottenham rzucił się do ataku i zaczął sobie tworzyć 100% sytuacje, który kreował mało widoczny w pierwszej połowie Eriksen. Zaskoczeni goście niespodziewanie wyrównali w 56. minucie, ale sędzia Gianluca Rocchi nie uznał brammi Pierra Emericka Aubameyanga, mimo, że ten ewidentnie nie znajdował się w sytuacji na pozycji spalonej. Niesmak po chwili był jeszcze większy bo „Koguty” podwyższyły prowadzenie. Swoje drugie trafienie zanotował Kane, który plasowanym strzałem po ziemi otartym jeszcze od Łukasza Piszczka nie dał szans interweniującemu Burkiemu. Miejscowi nie zwalniali tempa i tworzyli sobie coraz to nowe sytuacje, które koncertowo marnowali. Dość powiedzieć, że Son jak i Kane mogli zakończyć ten mecz z hat-trickiem, a jeden z nich na pewno wręcz powinien. Piłkarze Borussi momentami zostawiali tyle miejsca swoim rywalom, że Ci zdążyli by wypić herbatkę przed powrotem obrońców.

Taktyka zastosowana przez Mauricio Pochettino okazała się skuteczniejsza od holenderskiej myśli trenera gości i pozwoliła Tottenhamowi zdjąć „klątwę” z Wembley.

Tottenham Hotspur – Borussia Dortmund 3:1 (2:1) Son 4’, Kane 15', 60’ – Jarmołenko 11’

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Anglia, Niemcy, Tottenham Hotspur, Borussia Dortmund, Tottenham - Borussia D. 2017-09-13

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (19)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze