Nie istnieje życie bez Mane. Liverpool zgubił punkty z Burnley

Autor: Kacper Chwedoruk | 16.09.2017 17:55 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Liverpool po raz kolejny nie potrafi wygrać na swoim stadionie. Tym razem dla przedstawiciela Premier League w Lidze Mistrzów za mocni okazali się zawodnicy Burnley, którzy wywieźli cenny punkt z Anfield.

Burnley od samego początku było cofnięte na własną połowę. Liverpool kontrolował przebieg spotkania i wydawało się, że w końcu zawodnicy Jurgena Kloppa dopną swego. Goście, którzy bardzo rzadko wychodzili z kontrą, niespodziewanie po jednej z nich objęli prowadzenie. Ponownie "The Reds" fatalnie zachowali się w defensywie, a zamieszanie wykorzystał Scott Arfield. 

Podrażnieni gospodarze szybko wzięli się do roboty. Stracony gol podziałał na nich jak płachta na byka i Liverpool w ekspresowym tempie wyrównał. Trzy minuty po trafieniu Arfielda, na listę strzelców wpisał się Mohamed Salah. Niezawodny Egipcjanin zamienił na bramkę świetne zagranie Emre Cana.

Przed przerwą "The Reds" mieli jeszcze kilka dogodnych sytuacji, jednak żadnej z nich nie byli w stanie wykorzystać. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Wciąż atakował Liverpool, a efektów było brak. 

Burnley mogło w końcówce objąć prowadzenie, jednak najpierw Matip wybił piłkę z linii bramkowej. Minutę później Simon Mignolet wybronił uderzenie z najbliższej odległości i utrzymywał swoją ekipę przy życiu. W obu przypadkach bliski trafienia był Ben Mee. 

Liverpool również miał swoje sytuacje, jednak uderzenie Alexandra-Arnolda świetnie wybronił Pope, który zdecydowanie był najlepszym zawodnikiem na boisku. Chwilę później bliski szczęścia był Dominic Solanke. Snajpera, niestety dla kibiców "The Reds", zatrzymała poprzeczka. 

Liverpool FC – Burnley FC 1:1 (1:1) Salah 30' – Arfield 27' 

Czytaj więcej o: Liverpool FC, Anglia, Philippe Coutinho, Mohamed Salah, Burnley, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • „Obywatele” skarcili „Koguty”

    Z racji zbliżających się świąt, Premier League sprezentowała nam nie lada spotkanie. Na Etihad Stadium Manchester City podjął Tottenham Hotspur. To spotkanie zdecydowanie mogło się podobać, ponieważ obie drużyny grały atrakcyjny dla oka futbol. Zwycięzcą w tym prestiżowym starciu okazał się zespół Josepa Guardioli, który nie był zbyt gościnny dla „Kogutów”.

    czytaj więcej
  • Chirurgiczna precyzja, hiszpańska finezja i trzy punkty!

    W jednym meczów 18. kolejki Premier League pełną pulę zgarnęli podopieczni Antonio Conte.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Man. City vs. Tottenham

    Tym razem błękitna lokomotywa zmierzy się z „Kogutami”, których w ostatnim czasie do zwycięstw prowadzi Heung-Min Son. Co ciekawe, lepszy bilans bezpośrednich starć mają londyńczycy, którzy w ubiegłym sezonie wygrali u siebie 2:0, by na Etihad Stadium zremisować 2:2. Czy zespół Josepa Guardioli dojedzie do następnej stacji w glorii chwały?

    czytaj więcej
  • Lukaku wydrylował „Wiśnie”; skromna wygrana „Czerwonych Diabłów”

    Środowe spotkanie „Czerwonych Diabłów” z AFC Bournemouth zapowiadało się na iście emocjonujące zawody. Podopieczni José Mourinho wykonali plan minimum, wygrali 1:0. I mogli cieszyć się z kolejnych trzech „oczek”.

    czytaj więcej
  • „The Reds” nie przedarli się przez zasieki WBA

    Nie zwalniamy tempa. W meczu 17. kolejki Premier League Liverpool FC podjął na Anfield West Bromwich Albion. W barwach gości mogliśmy zobaczyć Grzegorza Krychowiaka, który wrócił do pierwszej „jedenastki” drużyny z Birmingham.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze