„Koguty” piały do 65. minuty, następnie oberwały młotem, lecz wybudziły się na czas!

Autor: Karol Brandt | 23.09.2017 15:28 | komentarzy: 4 | kategoria: Recenzja meczu |

W spotkaniu otwierającym szóstą serię spotkań Premiership Tottenham Hotspur w konfrontacji z podopiecznymi Slavena Bilicia zgarnął trzy „oczka”.

6. kolejkę Premier League zainaugurowano meczem West Ham United – Tottenham Hotspur. Przed tygodniem gospodarze zremisowali bezbramkowo z West Bromem, a w we wtorek rozgrywali swoje spotkanie w Pucharze Ligi Angielskiej i pokonali Bolton 3:0. Podobnie było w obozie „Kogutów”, po bezbramkowym remisie w konfrontacji z Swansea City, przyszła wygrana w EFL Cup. Tottenham wygrał z Barnsley FC 1:0. Po obu stronach mieliśmy kilku nieobecnych. Na tej liście znaleźli się m.in. Lanzini i Obiang (West Ham) oraz Lemela i Rose (Tottenham). Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki, w tym wygraną nad Borussią Dortmund, większe szanse na zwycięstwo mieli przyjezdni.

Rozjemcą tego starcia był Michael Oliver. Początek spotkania był wyrównany, choć ze wskazaniem na gospodarzy. Jednak w 34. minucie goście zdołali złamać zasieki obronne West Hamu. Wówczas Dele Alli posłał centrę do Harry’ego Kane’a, strzał głową i piłka w siatce. Wcześniej, z powodu kontuzji boisko musiał opuścić piłkarz „Młotów”, Michail Antonio, którego zastąpił Andy Carrroll. 

Kilka minut później „Młoty” zagubili się niczym goryle we mgle. Wykorzystał to Harry Kane, który do spółki Dele Allim wypracował gola na 2:0. Najpierw strzał pomocnik wybronił Joe Hart, lecz przy dobitce snajpera nie miał już szans. 24-latek zrobił to, co się od niego wymaga. Dzięki dwóm trafieniom „Koguty” udały się do szatni w kapitalnych humorach, czego nie można było powiedzieć o „Młotach”, którymi z pewnością Slaven Bilić musiał porządnie wstrząsnąć. 

To te trio piłkarzy w pierwszej połowie w największym stopniu przyczyniło się do prowadzenia gości.

Po przerwie trenerzy wstrzymali się z dokonywaniem zmian w składach swoich drużyn. W 60. minucie do bezpańskiej piłki w polu karnym dopadł Christian Eriksen i pięknym, precyzyjnym strzałem pokonał podstawowego bramkarza reprezentacji Anglii. Kilka minut później gola kontaktowego dla gospodarzy strzelił Javier Hernández, któremu asystował José Fonte.

W 70. minucie z boiska wyleciał Serge Aurier, po tym jak otrzymał drugą żółtą kartkę w tym spotkaniu. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry, bramkę na 2:3 zdobył Cheikhou Kouyate. Jednak na więcej „Młotom” zabrakło sił oraz czasu. Ostatecznie, „Koguty” zgarnęły trzy „oczka”.

 

West Ham United – Tottenham Hotspur 2:3 (0:2) Chicharito 65’, Kouyate 87’ – Kane 34’, 38’, Eriksen 60’

Czytaj więcej o: Anglia, Tottenham Hotspur, West Ham United, Harry Kane, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Transferowe podsumowanie dnia #7

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy spory zakup West Hamu, wypowiedzi na temat swojej przyszłości gwiazd Chelsea oraz kolejne informacje związane z transferem Cristiano Ronaldo.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #3

    Kolejny dzień z rzędu pierwszoplanowym bohaterem mediów jest Cristiano Ronaldo. Jednak tym razem nie przeczytamy w gazetach kolejnych doniesień odnośnie jego przyszłości, lecz wyrazy uznania i podziękowania za wszystko, co zrobił w barwach Realu Madryt. Sytuację z Portugalczykiem bez wątpienia najlepiej oddaje w symbolicznym znaczeniu pieśń Horacego – „Wybudowałem pomnik”.

    czytaj więcej
  • Jarmołenko odchodzi z Borussii Dortmund

    Ukraiński skrzydłowy Andrij Jarmołenko nie będzie już piłkarzem Borussii Dortmund. 28-latek przenosi się do West Hamu.

    czytaj więcej
  • Kolejne źródła potwierdzają transfer Alexa Sandro do United

    Cały czas nie milkną echa na temat potencjalnego kupna brazylijskiego obrońcy przez włodarzy „Czerwonych Diabłów”. Z obecnym pracodawcą 27-latek ma ważny kontrakt do 2020 roku.

    czytaj więcej
  • Rosja 2018: Dzień 19. Po tylu latach Anglicy triumfują w rzutach karnych!

    Kiedy wszystko było już rozstrzygnięte, wtedy zjawił się on – Yerry Mina, który zapewnił nam dogrywkę, a potem „jedenastki” z których zwycięsko wyszli „Synowie Albionu”.

    czytaj więcej

Komentarze (4)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze