„The Reds” zapomnieli jak się gra Lidze Mistrzów; brazylijsko-rosyjski wieczór

Autor: Karol Brandt | 26.09.2017 22:49 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Piłkarze Liverpoolu po raz kolejny nie sięgnęli po trzy „oczka”. Jednak należy dodać, że świetnie dysponowany był dzisiaj Aleksandr Selikow.

Co ciekawe, wynik w 23. minucie otworzył piłkarz Spartaka Moskwa, Fernando. Brazylijczyk fantastycznie przymierzył z rzutu wolnego, a piłka wpadła do siatki tuż przy prawym słupku bramki strzeżonej przez Lorisa Kariusa. Odpowiedź gości była natychmiastowa, lecz sędzia nie uznał gola Sadio Mané, gdyż dostrzegł ofsajd.

W 31. minucie do wyrównania doprowadził nie kto inny, jak Philippe Coutinho. Brazylijczykowi asystował Sadio Mané. Takim rezultatem zakończyła się pierwsza połowa.

Na kolejne emocje musieliśmy poczekać do ostatnich minut rywalizacji w Moskwie. Najpierw w 90. minucie z woleja uderzał Daniel Sturridge, a piłka poszybowała wysoko nad bramką. Już w doliczonym czasie gry, w polu karnym główkował Mohamed Salah. Wówczas, dobrze spisał się golkiper Spartaka, Aleksandr Selikow. Trzeba przyznać, że bramkarz gospodarzy miał dziś swój dzień.

 

Spartak Moskwa – Liverpool FC 1:1 (1:1) Fernando 23’ – Coutinho 31

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Liverpool FC, Anglia, Rosja, Spartak Moskwa, Philippe Coutinho, Spartak - Liverpool 2017-09-26, Aleksandr Selikow

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze