Choć motywacji brak, to trzy punkty w kieszeni...

Autor: Karol Brandt | 27.09.2017 19:50 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

W pierwszym ze środowych spotkań „Giallorossi” pokonali „Ogiery”. Jednak pomimo dwóch strzelonych goli, nie dali z siebie maksimum, od 45. minuty wyczekując ostatniego gwizdka arbitra.

Już o godzinie 18:00 rozgrywany był pierwszy z zaplanowanych na dzisiaj meczów. Qarabağ FK na Stadionie Olimpijskim w Baku podejmował AS Romę. W tej konfrontacji udziału wziąć nie miał Ansi Agolli, lecz doszło do cudu i lewy defensor wskoczył do składu gospodarzy. „Giallorosii” przybyli do Azerbejdżanu bez kontuzjowanych Ricka Karsdorpa, Héctora Moreno, Emersona i Patrika Schicka. Faworytem pojedynku rozgrywanego w Baku był wicemistrz Włoch, AS Roma.

Piłkarzom obu ekip na boisku towarzyszył portugalski arbiter, Artur Soares Dias. Gospodarze rozpoczęli mecz całkiem nieźle, lecz w siódmej minucie do wypiąstkowanej przez bramkarza piłki dopadł Lorenzo Pellegrini i starał się skierować „szmaciankę” do siatki rywali. Ostatecznie, futbolówka trafiła na głowę Kostasa Manolasa, który w ofiarny sposób złożył się do strzału. Od tego momentu rzymianie prowadzili 1:0.

Grecki obrońca miał grać w Zenicie, a dziś cieszył się z trafienia...

Kolejna okazja do strzelenia gola i... kolejny gol. W tej sytuacji Stephan El Shaarawy dograł piłkę do Edina Dżeko. Bośniak opanował futbolówkę i kropnął na bramkę gospodarzy, a „szmacianka” po odbiciu od poprzeczki wpadła do siatki.

31-latek od początku sezonu imponuje formą strzelecką. 

Podczas dominacji gości, w 28. minucie błąd przydarzył się Maxime’owi Gonalonsowi, co skrzętnie wykorzystał Dino Ndlovu. Piłkarz z RPA wypatrzył wbiegającego w „szesnastkę” gości Pedro Henrique, a Brazylijczyk bez trudu wykończył akcję kolegi z zespołu.

Kilka minut później na bramkę Qarabağu główkował Stephan El Shaarawy, jednak Ibrahim Šehić był na posterunku i udaremnił próbę Egipcjanina reprezentującego barwy Włoch. Wynik 2:1 dla Romy utrzymał się do przerwy.

Podsumowując: podczas blisko dwóch kwadransów pierwszej połowy nic nie wskazywało na to, by gospodarze mieli nawiązać walkę z rywalami z Włoch. Jednak po strzelonym golu, „Giallorossi” zaczęli popełniać błędy, a to w ustawieniu, a to w rozegraniu piłki. Liczyliśmy na to, że po przerwie czekają nas spore emocje.

W 53. minucie Lorenzo Pellegrini oddał sprytny, płaski strzał. Piłka leciała w kierunku prawego dolnego rogu bramki. Jednak i tym razem golkiper zrobił to, co do niego należy, a futbolówka wylądowała poza linią końcową. Kilka minut później świetnej okazji nie wykorzystał Bruno Peres, który będąc w polu karnym, powinien się lepiej zachować. Warto dodać, że zmuszony do interwencji został Ibrahim Šehić.

Co ciekawe, w 58. minucie na boisku pojawił się dawno nieoglądany, Alessandro Florenzi. Uniwersalny zawodnik zastąpił Francuza, Grégoire’a Defrela. W zespole gości zauważalna była gra trochę od niechcenia. Przyjezdni chcieli się nie nabiegać, a wygrać. Trzeba jednak przyznać, że prowadzenie rzymian do ostatnich minut spotkania wisiało na włosku. W 90. minucie bliski skierowania piłki do siatki był Dino Ndlovu, lecz futbolówka po jego strzale głową przeleciała tuż obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Alissona.

Ostatecznie, jednobramkowe prowadzenie zostało utrzymane, a trzy punkty wpłynęły na konto „Giallorossich”. Warto odnotować, że cały mecz na ławce przesiedział były piłkarz Legii, Jakub Rzeźniczak. 

 

Qarabağ FK – AS Roma 1:2 (1:2) Henrique 28’ – Manolas 7’, Dżeko 15’

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Włochy, AS Roma, Edin Dzeko, Konstantinos Manolas, Alessandro Florenzi, Jakub Rzeźniczak, Azerbejdżan , Qarabağ FK, Qarabağ - Roma 2017-09-27, Pedro Henrique Konzen Medina da Silva

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze