Pierwsze potknięcie Juventusu!

Autor: Grzegorz Góra | 01.10.2017 22:34 | komentarzy: 2 | kategoria: Recenzja meczu |

Mistrzowie Włoch prowadzili na wyjeździe już 2:0, jednak nie zdołali dowieźć wygranej do ostatniego gwizdka. Waleczni piłkarze z Bergamo nie dali się faworytom.

Remis w spotkaniu dwóch reprezentantów Włoch w europejskich pucharach. Choć podopieczni Massimiliano Allegriego byli w wyjazdowej konfrontacji z Atalantą na tzw. „musiku” wobec kompletu zwycięstw SSC Napoli, w Bergamo roztrwonili dwubramkowe prowadzenie i stracili pozycję lidera włoskiej Serie A.

Spotkanie na Stadio Atleti Azzurri d’Italia w Bergamo zdecydowanie lepiej rozpoczęli faworyci z Turynu, którzy szybko przenieśli grę pod pole karne rywali i raz po raz zagrażali bramce Etrita Berishy. Pierwsze ostrzeżenie, już w 3. minucie spotkania, wysłał Bernardeschi, ale jego strzał trafił wprost do rąk golkipera Atalanty. Drugie, w 14. minucie, było dziełem Higuaina, ale piłka znów znalazła się w rękach Berishy. Trzecie... Trzeciego już nie było, bo w 21. minucie Bernardeschi otworzył wynik meczu. Gol 23-letniego Włocha trzeba jednak połowicznie zaliczyć na konto bramkarza gospodarzy, bo po kąśliwym uderzeniu z dystansu, Albańczyk „wypluł” piłkę przed siebie i wobec dobitki z bliska kompletnie bez szans.

Nie minęły trzy minuty, a piłkarze z Turynu prowadzili już 2:0. Tym razem dobre dogranie piłki w pole karne i olbrzymią niefrasobliwość obrońców Atalanty wykorzystał Gonzalo Higuain, który wygrał pozycję w „szesnastce” i atomowym uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył wynik spotkania.

Pozostało tylko się cieszyć…

Gospodarze na swoją szansę czekali długo, bo aż do 31. minuty, jednak już za pierwszym razem zamienili ją na bramkę kontaktową. Po rzucie wolnym bitym przez Gomeza, Buffon „pozazdrościł” Berishy i zamiast złapać piłkę, sparował ją na piąty metr, gdzie dopadł do niej Matia Caldara i z najbliższej odległości skierował ją do siatki.

Chwilę później mógł, a nawet powinien być remis. W 34. minucie do świetnego dośrodkowania z prawego skrzydła doszedł Jasmin Kurtic, ale będąc trzy metry przed bramką, posłał głową piłkę w kozioł i nie trafił na 2:2. Mimo sporego naporu gospodarzy pod koniec pierwszej części gry, po znakomitych pierwszych trzech kwadransach Juventus prowadził w Bergamo 2:1. 

Po zmianie stron, obraz gry nie uległ zmianie i wciąż to piłkarze Juventusu byli stroną przeważającą. W 55. minucie bliski podwyższenia prowadzenia był aktywny dziś Higuain, który dwójkową akcję z Dybalą kończył strzałem z półwoleja, ale jego uderzenie poszybowało tuż nad bramką Atalanty.

W 57. minucie padła za to bramka na 3:1 autorstwa Mandżukicia, ale arbiter główny spotkania gola nie uznał, bo po weryfikacji z użyciem VAR odgwizdał wcześniejszy faul w środku pola i cofnął akcję o kilkanaście sekund. Choć piłkarze z Turynu głośno protestowali, powtórki pokazały, że sędzia się nie pomylił i na tablicy wyników słusznie było wciąż tylko 2:1 dla „Juve”.

Poddenerwowani obrotem spraw mistrzowie Włoch zaczęli popełniać błędy i już dziesięć minut później zaspali w polu karnym, co skrzętnie wykorzystali gospodarze. Z lewego skrzydła, kapitalnym dośrodkowaniem popisał się Gomez, a jeszcze lepszym strzałem głową wykończył je Bryan Cristante, doprowadzając do upragnionego remisu.

W 83. minucie spotkania serca kibiców na stadionie w Bergamo zamarły. Po uderzeniu Dybaly z rzutu wolnego sędzia dopatrzył się zagrania ręką i po dodatkowej weryfikacji z pomocą VAR, wskazał na „wapno”. O tym, że rzut karny to jeszcze nie gol przekonał się jednak Dybala, który uderzył zbyt słabo by pokonać Berishę i Juventus stracił szansę na zwycięstwo.

Ostatecznie mimo silnego naporu gości w samej końcówce meczu, spotkanie zakończyło się remisem, który strącił ekipę „Starej Damy” z fotela lidera włoskiej Serie A. Na wielkie brawa zasługują piłkarze Atalanty, którzy do końca wierzyli w końcowy sukces i w pełni zasłużenie odebrali punkty mistrzowi Włoch.

Atalanta BC – Juventus FC 2:2 (1:2) Caldara 31’, Cristante 67’ – Bernardeschi 21’, Higuain 24’

Czytaj więcej o: Juventus Turyn, Gonzalo Higuain, Atalanta Bergamo, Bryan Cristante, Paulo Dybala, Federico Bernardeschi, Mattia Caldara

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (2)

  • Neral Triumfator
    Atalanta mocna była juz w poprzednim sezonie wiec nie jest to zaskoczenie. Ciekawie zapowiada sie mecz Napoli z Juve natomiast.
  • JuveT Triumfator
    Warto wspomnieć jak system Var działał. Ten mecz przegrali na własne życzenie. Do przerwy powinno być 0:3. Poza tym Dybala spartolił karnego. Ale to nic, reszta stawki i tak zacznie gubić punkty.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.