Wyrównane starcie w Madrycie

Autor: Karol Brandt | 17.10.2017 22:39 | komentarzy: 6 | kategoria: Recenzja meczu |

Real Madryt zremisował z Tottenhamem. Przez cały mecz nie mogliśmy narzekać na brak emocji.

W trzeciej kolejce wreszcie doszło do starcia na szczycie grupy H, w którym Real Madryt konfrontował się z Tottenhamem Hotspur. Oba zespoły przed pierwszym gwizdkiem arbitra, Szymona Marciniaka, zgromadziły po sześć „oczek”. W meczu rozgrywanym na Santiago Bernabéu udziału wziąć nie mogło kilku ważnych zawodników, zarówno gospodarzy jak i gości. Na tej liście znaleźli się m.in. Gareth Bale i Dani Carvajal (obaj Real Madryt) oraz Ben Davies i Dele Alli (gracze Tottenhamu). Zawody zapowiadały się imponująco, liczyliśmy zatem na emocjonujący pojedynek.

Już w piątej minucie bliski strzelenia gola był Real Madryt. W tej sytuacji akcję w fantastyczny sposób zamknął Achraf Hakimi. Marokańczyk dograł futbolówkę do Cristiano Ronaldo, po strzale którego piłka trafiła w słupek i wróciła do gry. Wówczas wydawało się, że na listę strzelców wpisze się Karim Benzema, lecz były snajper Olympique’u Lyon uderzył obok bramki.

W 17. minucie „Królewscy” przyśpieszyli grę, co omal nie skończyło się trafieniem Cristiano Ronaldo. Dwie minuty później zrobiło się groźnie pod bramką gospodarzy, gdy do pozycji strzeleckiej doszedł Harry Kane, jednak na posterunku był powracający do składu Realu Madryt, Keylor Navas.

W 28. minucie po jednej z groźnych kontr „Kogutów” piłkę do własnej bramki wpakował Raphaël Varane.

Piłkarze Tottenhamu cieszący się z otwarcia wyniku. 

W 31. minucie trochę miejsca w polu karnym rywali zrobił się Isco i oddał sprytny strzał, lecz Hugo Lloris świetnie zareagował i sparował futbolówkę na rzut rożny. Gdy wydawało się, że takim rezultatem zakończy się pierwsza połowa, faulu w polu karnym dopuścił się Serge Aurier. „Szmaciankę” na „wapnie” ustawił Cristiano Ronaldo i dał odetchnąć kibicom swojej drużyny.

32-latek dał wyrównanie gospodarzom.

Po przerwie oba zespoły wróciły na boisko w takich samych składach, w jakich zaczynały to spotkanie. W 54. minucie kolejną świetną okazję do strzelenia gola zaprzepaścił Karim Benzema, który nie zdołał pokonać bramkarza z najbliższej odległości. Około dziesięć minut później pięknym rajdem popisał się Cristiano Ronaldo, którego zwieńczeniem był strzał oddany tuż zza linii pola karnego. Wówczas, dobrze w bramce „Kogutów” spisał się Hugo Lloris. 

W 71. minucie Fernando Llorente zaprezentował fantastyczny przegląd pola, dogrywając piłkę do Harry’ego Kane’a. Anglik nie zdołał jednak pokonać Keylora Navasa. Chwilę potem Kostarykanin ponownie musiał ratować swój zespół. Tym razem wybronił uderzeniem Christiana Eriksena. 

Summa summarum żadna z ekip nie zdołała przechylić szali na swoją korzyść.

  

Real Madryt – Tottenham Hotspur 1:1 (1:1) C. Ronaldo 43’ (k.) – Varane 28’ (sam.)

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Real Madryt, Anglia, Hiszpania, Tottenham Hotspur, Cristiano Ronaldo, Raphael Varane, Real Madryt - Tottenham 2017-10-17

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • „The Citizens” zagrali ekonomicznie, ale skutecznie

    W spotkaniu rozgrywanym pomiędzy Manchesterem City, a Feyenoordem faworyt mógł być tylko jeden. „Obywatele” zrobili swoje i zgarnęli kolejne trzy „oczka”.

    czytaj więcej
  • Napoli wygrywa u siebie, gol Zielińskiego

    Napoli grało u siebie z Szachtarem Donieck, o ile do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, o tyle w drugiej połowie worek z bramkami posypał się tylko dla jednej drużyny. Swoją bramkę zdobył także Piotr Zieliński.

    czytaj więcej
  • Tottenham zwycięski, przełamanie Aubameyanga

    Na Signal Iduna Park Borussia Dortmund podejmowała lidera grupy, Tottenham. W tym spotkaniu gospodarze grali o "być albo nie być", w piękny sposób swoją niemoc strzelecką przełamał odsunięty ostatnio od składu, Pierre-Emerick Aubameyang. Pomimo tego to "Koguty" wrócą do domu w znacznie lepszych nastrojach.

    czytaj więcej
  • Niesamowity come back Sevilli. Liverpool stracił trzy bramki przewagi

    Każdy ma swój Milan. W pamiętnym finale Ligi Mistrzów, kiedy to Liverpool przegrywał 0:3 do przerwy, wydawało się, że wszystko jest rozstrzygnięte. Tak samo było we wtorkowym spotkaniu z Sevillą, jednak tym razem to "The Reds" roztrwonili pewne prowadzenie.

    czytaj więcej

Komentarze (6)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze