Messi walnął „setkę”, Olympiakos nie dojechał

Autor: Grzegorz Góra | 18.10.2017 22:40 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Choć mistrzowie Grecji ponad połowę meczu grali w przewadze, w meczu z FC Barceloną nie mieli najmniejszych szans. Setną bramkę w pucharach zdobył Leo Messi.

W meczu takim jak ten, wskazanie faworyta nie należy do trudnych. Bezapelacyjny lider grupy D grał z ostatnim w tabeli Olympiakosem i pewnie sięgnął po komplet punktów.

Spotkanie toczone w strugach deszczu, zgodnie z oczekiwaniami, lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy błyskawicznie zepchnęli mistrzów Grecji pod własne pole karne i już w 5. minucie powinni prowadzić. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głowa strącił Samuel Umtiti, a do bramki skierować próbował Luis Suarez, ale strzał wślizgiem Urugwajczyka był minimalnie niecelny.

Barcelona przeważała, atakowała, aż wreszcie, w 21. minucie, trafiła po raz pierwszy. Aby być bardziej precyzyjnym, trzeba przyznać, że zrobił to Dimitrios Nikolaou, który po dośrodkowaniu Deulofeu, wybił piłkę… wprost do własnej bramki.

Gol na 1:0 nie osłabił katalońskiego apetytu na bramki i już w 25. minucie podopieczni Ernesto Valverde bliscy byli podwyższeni na 2:0, ale strzał głową Paulinho tylko odbił się od poprzeczki. Napór jednak trwał. W 33. minucie swoją drugą szansę miał Suarez, ale w pojedynku sam na sam z bramkarzem, musiał uznać wyższość Silvio Proto. Belgijski bramkarz był obok Vadisa Odjidji-Ofoe najjaśniejszym punktem swojej drużyny w pierwszej połowie i jeszcze przed przerwą ponownie uchronił zespół przed stratą bramki – w 37. minucie po strzale Leo Messiego.

Zanim sędzia zaprosił obie ekipy na przerwę, Barcelona strzeliła gola na 2:0, jednak arbiter spotkania, słusznie gola nie uznał, bo choć futbolówka trafiła do siatki, zrobiła to po „strzale” ręką Gerarda Piqué, za co sędzia pokazał defensorowi Barcelony żółtą kartkę. Pech chciał, że od 11. minuty obrońca „Dumy Katalonii” miał już jedną na koncie, w efekcie czego, zamiast cieszyć się z gola, udał się pod prysznic, osłabiając zespół.

Po pierwszych trzech kwadransach, Leo Messi i spółka prowadzili 1:0 po golu jednego ze swoich najskuteczniejszych graczy w tym sezonie – Gola Samobójczego.

Po zmianie stron mogło się wydawać, że grający w przewadze Grecy ruszą do odrabiania strat, jednak już pierwsze kilka minut uspokoiło kibiców „Blaugrany” – gracze Olympiakosu nadal grali statycznie, schematycznie i przesadnie bojaźliwie.

Po godzinie gry Katalończycy postanowili wykorzystać ofensywną opieszałość przyjezdnych i zaatakowali nieco mocniej, co już w 61. minucie zakończyło się bramką na 2:0. Strzelcem gola okazał się nie kto inny jak Leo Messi, który uderzeniem z rzutu wolnego, nie dał szans bramkarzowi Olympiakosu, zdobywając swoją setną (!) bramkę w europejskich pucharach.

Zanim goście zdążyli się pozbierać, na tablicy wyników było już 3:0. Messi zabawił się w polu karnym z defensywą mistrza Grecji, zagrał piłkę na skraj pola karnego, a tam czekał już Lucas Digne, który strzałem w długi róg podwyższył rezultat meczu.

Gol lewego obrońcy w zasadzie „zabił” widowisko na Camp Nou. Podopieczni Ernesto Valverde zapewnili sobie wygraną, więc rozluźnili nieco „uścisk na gardle” Greków, a Ci, podobnie jak przez cały mecz, wydawali się tylko czekać, aż sędzi odgwiżdże koniec meczu i pozwoli im wracać na ligowe podwórko.

Uśpiona niemal przez całe spotkanie defensywa Barcelony popełniła w spotkaniu z Olympiakosem tylko jeden poważny błąd – w 89. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, najwyżej do piłki wyskoczył Dimitrios Nikolaou i chociaż on „wyzerował” swoje straty w meczu z piłkarzami „Blaugrany”, strzelając gola honorowego.

Ostatecznie, FC Barcelona pewnie pokonała przyjezdnych 3:1 i po trzech kolejkach ma na swoim koncie komplet punktów. Goście na mecz na Camp Nou poza mocno zaznaczonym w meczowym protokole Nikolaou, w zasadzie nie dojechali.

FC Barcelona – Olympiakos SFP 3:1 (1:0) Nikolaou 21’ (sam.), Messi 61’, Digne 64’ – Nikolaou 90’

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Olympiakos Pireus, Hiszpania, Grecja, Gerard Pique, Lionel Messi, Lucas Digne, Barcelona - Olympiacos 2017-10-18

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Powrót Messiego nie wystarczył! „Barca” przegrywa na Camp Nou!

    Niespodzianka w stolicy Katalonii – FC Barcelona przegrała przed własną publicznością z Realem Betis Balompié i straciła szansę na odskoczenie rywalom w ligowej tabeli. Przed porażką nie uchronił jej nawet Leo Messi, który powrócił do składu po złamaniu ręki.

    czytaj więcej
  • Remis na Giuseppe Meazza

    Na Giuseppe Meazza Inter Mediolan podjął FC Barcelonę. Podopieczni Luciano Spallettiego postawili opór „Blaugranie”, która zdołała wywieźć z Mediolanu punkt. Oba zespoły zaprezentowały niezwykły pokaz umiejętności. Kibice mogli być zadowoleni ze spotkania, które mieli okazję zobaczyć.

    czytaj więcej
  • Barcelona wyrwała zwycięstwo w końcówce. Suárez bohaterem!

    FC Barcelona mierzyła swoje siły w delegacji z Rayo Vallecano i chociaż objęła prowadzenia, to przed dłuższy czas przegrywała 1:2. Katalończycy pod koniec meczu osiągnęli cel i zabrali do domu trzy punkty.

    czytaj więcej
  • Nokaut! Hat-trick El Pistolero i zwycięstwo „Blaugrany”

    Po tym, co zobaczyliśmy w pierwszych dwóch kwadransach drugiej połowy, trudno było spodziewać się aż tak dotkliwej porażki Realu Madryt. „Królewscy” stracili 5 goli.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Barcelona vs Real

    Nachodzi 238. „El Clásico”. Po raz ostatni obie ekipy rywalizowały ze sobą w maju. Wówczas na Camp Nou padł remis 2:2. Tym razem przyjdzie nam obejrzeć sztukę bez głównych aktorów, spektakl bez dyrygentów. To trochę tak, jakby z naszego ulubionego filmu ktoś wyciął kluczowe sceny. Niemniej jednak przedstawienie musi trwać. Dzisiaj poznamy nowych aktorów pierwszoplanowych (kaskaderów?), którzy będą musieli zastąpić tytanów współczesnego futbolu. Start już o godz. 16:15.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze