„Szerszenie” pogryzły rywali, którym jednak podano leki na czas. Genialne zawody na Stamford Bridge!

Autor: Karol Brandt | 21.10.2017 15:25 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

W spotkaniu otwierającym 9. kolejkę Premier League nie mogliśmy narzekać na brak emocji oraz pięknych bramek. Ostatecznie zespół prowadzony przez Antonio Conte nie przegrał, choć od 51. minuty miał nóż na gardle.

Dzisiejszego popołudnia Chelsea FC gościła na własnym stadionie Watford FC. Gospodarze przed tygodniem przegrali z Crystal Palace 1:2, a w środę zremisowali 3:3 z Romą. Natomiast goście w poprzedniej kolejce ligowej pokonali Arsenal FC 2:1. Po obu stronach mieliśmy kilku nieobecnych, wśród których możemy wyróżnić N’Golo Kanté (Chelsea FC) czy Nathaniela Chalobaha (Watford FC). W tym pojedynku bukmacherzy stawiali na zwycięstwo gospodarzy.

Oba zespoły na murawę Stamford Bridge wyprowadził arbiter główny, Jonathan Moss. Od pierwszego gwizdka zawody nie zapowiadały się na jednostronne. To, co rzucało się w oczy, to skomasowane formacje obronne. To wszystko sprawiało, że na pierwszego gola musieliśmy poczekać do 12. minuty. Wówczas Eden Hazard zagrał piłkę do ustawionego tuż przed polem karnym. Pedro Rodrígueza. Hiszpański zawodnik nie zdecydował się na przyjęcie futbolówki, tylko na natychmiastowy strzał, strzał, po którym golkiper gości był bez szans. „Szmacianka” po odbiciu od słupka wpadła do siatki. 1:0!

Na kolejne okazje bramkowe musieliśmy poczekać do końcówki pierwszej połowy. Wtedy najpierw z dystansu uderzał Cesc Fàbregas, a jego strzał fantastycznie wybronił Heurelho Gomes, już kilka minut później Abdoulaye Doucouré wykorzystał zamieszanie pod bramką gospodarzy i po pięknym strzale zewnętrzną częścią stopy, francuski pomocnik doprowadził do wyrównania.

Po zmianie stron konfrontacja nadal była wyrównana. Jednak w 49. minucie to goście mogli wyjść na prowadzenie. W tej sytuacji genialną asystę mógł mieć na swoim koncie Adrian Mariappa, lecz Richarlison nie trafił do bramki z odległości dwóch metrów. Cóż za pudło! Chwilę potem 20-letni Brazylijczyk odebrał piłkę rywalom i podał ją do znajdującego się w polu karnym, Roberto Pereyry. Były piłkarz Juventusu kompletnie zmylił Thibauta Courtoisa, dzięki czemu mógł odebrać gratulacje od kolegów z zespołu.

W 54. minucie Richarlison oddał strzał głową, a futbolówka tylko minimalnie minęła bramkę rywali. Kilka minut później Antonio Conte zdecydował się na zmianę, w myśl której Álvaro Moratę zastąpił Michy Batshuayi. Jak się okazało potem, był to doskonały ruch ze strony włoskiego szkoleniowca. W 71. minucie Pedro Rodríguez zacentrował futbolówkę w pole karne, gdzie znajdował się Michy Batshuayi, który strzałem głową zaskoczył Heurelho Gomesa.

W 87. minucie Willian dośrodkował piłkę z prawej strony boiska. Ku niezadowoleniu kibiców gości, „szmacianka” dotarła do Cesara Azpilicuety, a Hiszpan bez trudu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W piątej minucie doliczonego czasu gry, swojego drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Michy Batshuayi. Belg wykorzystał błąd Miguela Ángela Britosa. Summa summarum trzy punkty wpłynęły na konto „The Blues”.

 

Chelsea FC – Watford FC 4:2 (1:1) Pedro 12’, Batshuayi 71’, 90+5’, Azpilicueta 87’ – Doucouré 45+2’, Pereyra 54’

Czytaj więcej o: Chelsea FC, Anglia, Watford , Rodríguez Pedro, Cesar Azpilicueta, Michy Batshuayi, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze